sobota, 23 maja 2020

"Motyl nocy"- Katja Kettu

      "Motyla nocy" Katji Kettu dostałam od męża na urodziny wraz z kilkoma innymi powieściami. Do jej szybkiego przeczytania zachęciła mnie specyficzna okładka o wyjątkowym charakterze oraz intrygujący i mocno wzruszający opis na tylnej okładce. Byłam przekonana, że będzie to mocna i emocjonująca historia młodej kobiety, uwięzionej w obozie koncentracyjnym.



     Jest rok 1937. Nastoletnia Finka, Irga Malinen, wbrew wszystkim zakochała się w radzieckim agitatorze. Była to miłość zakazana i krótka, jednak bardzo owocna. On wyjechał, a ona pozostała "skalana", nosząc w swoim łonie jego dziecko. Samotna, zbrukana, poniżana Irga postanawia uciec do Związku Radzieckiego, by odnaleźć ukochanego. Niestety, tuż przy granicy zostaje pojmana i trafia do gułagu w Workucie. Ciężka praca, głód, brud i przemoc, to jej nowe życie. Życie, w którym spotyka pokrewną duszę, Elnę. To własnie jej zawdzięcza wszystko, co ma. Mijają lata, po których jedna z więźniarek powraca w swe rodzinne strony, do Republiki Maryjskiej. Miejsca tajemniczego, magicznego i niebezpiecznego. Miejsca, w którym spokój i szczęście zależą od pewnej kobiety i jej obozowej przeszłości. 


        Każda powieść, w której pojawia się tematyka obozowa to gwarancja silnych wrażeń, licznych wzruszeń, potoku łez i ogromu smutku. Tym bardziej, jeżeli dana historia oparta jest na faktach. W przypadku opowieści ze sporą domieszką fikcyjnych wydarzeń, one również potrafią chwytać za serce. Przynajmniej tak być powinno. 

     W przypadku "Motyla nocy" początek zapowiadał się frapująco i przejmująco. Zakazana miłość, zranione serce i dusza nastoletniej dziewczyny, która dla chwili szczęścia poświęciła wszystko, co miała. W konsekwencji musiała zmierzyć się z "odrzuceniem" przez własną rodzinę i społeczność. Społeczność, która postanowiła ją surowo ukarać za niesubordynację i sypianie z wrogiem.  Pomimo tych przeszkód nie poddała się, bo miała dla kogo żyć i walczyć. Nie zniszczył ją nawet gułag i ludzie, którzy tam byli. 

          Cały pobyt głównej bohaterki w Workucie, według mnie został przedstawiony nieco zbyt powierzchownie i subtelnie, a zatem mało realnie. Miałam wrażenie, że wszystkie postacie, które tam występowały, mieli swój własny, piękny świat. Z dala od trudu i znoju, za to w mocy intryg, narkotyków i miłosnych uniesień. To tak, jakby autorka pokazała czytelnikom tylko te neutralne aspekty życia obozowiczów, opisane lekko, bez rzeczywistej brutalności ( bo przecież była ona tam obecna) poza jednym wyjątkiem- sytuacją po wyjściu z zawalonej kopalni. Niestety, ten temat został potraktowany trochę po macoszemu. 

       Kolejnym minusem była zbyt chaotyczna fabuła, w której obrazy zmieniały się tak szybko, że stale się gubiłam. Podobnie było z bohaterami. Bezbarwnymi postaciami, które niczym szczególnym się od siebie nie różniły, przez co cały czas zlewały mi się w jedną osobę. Osobę nieobecną, szarą, bezkształtną. Irga, Elna, Verna- każda zaradna, odważna, przebiegła. Tak samo mężczyźni- przyciągający uwagę, silni, postawni, pociągający. Nawet nie zliczę ile razy myliłam bohaterów. 

       Styl narracji również był bardzo zmienny. Niczego mi nie ułatwiał, wręcz przeciwnie. Czytając dany fragment zastanawiałam się, gdzie teraz toczy się akcja i czego ona dotyczy. Jacy bohaterzy w niej występują i jak to wszystko ma się łączyć z poprzednim rozdziałem, jaki przeczytałam przed chwilą. Takie zamieszanie oraz brak ładu i składu bardzo mi przeszkadzam w odpowiednim odbiorze tej lektury. Może to własnie był ten decydujący powód, że ta książka całkowicie do mnie nie przemówiła. Śmiało mogę stwierdzić, że mnie wynudziła i często odpychała. 

      Podsumowując, "Motyl nocy" Katji Kettu to jak dla mnie, zbiór nieuporządkowanej fabuły, nadmiar fikcji i płytkość obozowego faktu. Poza tym zupełnie bezbarwne i niemalże identyczne postacie. Wszystko to niedopracowane, wybiórcze, zagmatwane i bez emocji. Spodziewałam się dobrej i ekscytującej historii, która wzruszy mnie do łez, a dostałam jej kiepską imitację. Szkoda, bo ta powieść miała duszę, jednak beznadziejne wykonanie.  

poniedziałek, 18 maja 2020

"Policja"- Jo Nesbo

       Tuż po zakończeniu "Upiorów" Jo Nesbo, zastanawiałam się ile jeszcze razy Harry Hole oszuka przeznaczenie! Zawsze jest o włos od śmierci, a jakimś cudem udaje mu się przed nią uciec. Czy i tym razem szczęście będzie mu sprzyjać na tyle, by wyjść z opresji cało i zdrowo? Czy kiedykolwiek skończy się jego fart?


       "Policja". Tym razem nieuchwytny i przebiegły morderca będzie grasował równie niepostrzeżenie, jak i skutecznie, a jego ofiarami staną się funkcjonariusze policji. Każda ofiara ginie w okrutny sposób i to w miejscach, gdzie dawniej dochodziło do niewyjaśnionych zabójstw. Brak jakichkolwiek śladów, potencjalnych podejrzanych czy też prawdopodobnych motywów zbrodni, to same powody do zmartwień, stresu i silnych nacisków z zewnątrz. Na domiar złego tutejszy Wydział Zabójstw traci swojego najlepszego śledczego o bystrym umyśle, sokolim wzroku i nieszablonowych zdolnościach intelektualnych. Czy pozostali członkowie tego okrojonego zespołu policjantów, podołają wyzwaniu schwytania mordercy? Czy też bez tego "jedynego, wyjątkowego" zatracą całą siłę i chęci, by walczyć o sprawiedliwość? Czasu jest niewiele, a ktoś nadal poluje na życie policjantów. 

     Każda kolejna część tej serii jest coraz bardziej mroczna i nieprzewidywalna. Nie daje nam ani chwili wytchnienia, budząc strach, dezorientację, a przy tym niezwykle silną ekscytację. Książki Nesbo to historie, które obfitują we frapujące intrygi i nagłe zwroty akcji.  Historie, które rozkwitają wraz z każdym nowym rozdziałem, tworząc rozbudowaną spiralę wzajemnych powiązań. 

      Czytając poprzednią powieść, byłam święcie przekonana, że koniec Harry'ego Hole'a zbliża się wielkimi krokami. I tak też było w przypadku "Policji". Jednak tego, kto stał się jedną z ofiar mordercy, zupełnie się nie spodziewałam. Taka niewinna, szara osobowość, a  mimo to czymś sobie zawiniła. 

      "Policja" to chyba jeden z najbardziej nieprzewidywalnych kryminałów z tej serii. Dynamiczne tempo oraz nagłe zwroty akcji powodowały, że  cała ta powieść zmieniała się jak w kalejdoskopie. Gdy już myślałam, że wiem kim jest główny zabójca i co czeka nas tuż za rogiem, nagle BACH- obrót o 180 stopni i moja wielka dezorientacja. I tak za każdym razem. 

      Muszę przyznać, że również nasi bohaterowie coraz bardziej przykuwają uwagę, stając się niezwykle charyzmatycznymi i barwnymi postaciami. Co najważniejsze, także te drugoplanowe osoby niczym nie odbiegają od ścisłej czołówki. Bezkompromisowe, bystre, odważne i przebiegłe, takie właśnie są wszystkie postacie. Tutaj nie ma już miejsca na słabe jednostki, gdyż przetrwają tylko ci najsilniejsi, najwytrwalsi, niezniszczalni, połączeni mrocznymi sekretami i silnymi wzajemnymi uzależnieniami. Manipulacja oraz wykorzystywanie stanowisk to ich chleb powszedni, dzięki temu jest znacznie ciekawiej i intrygująco. 

     Podsumowując, "Policja" Jo Nesbo to genialny kryminał z niebezpieczną i wciągającą fabułą, która ekscytuje, pobudza i napędza adrenaliną. To historia z nietuzinkowymi bohaterami, którzy są nie do zatrzymania.  To powieść z szybką akcją, otoczoną tajemnicami i śmiertelnymi intrygami. Na takie książki warto czekać aż 10 tomów. Mam nadzieję, że kolejna lektura z tego cyklu, jaką mam w planach, będzie równie fantastyczna i niezapomniana, jak ta.  Niecierpliwie czekam na ciąg dalszy!

środa, 13 maja 2020

"Eine kleine trup"- Olga Warykowska

   Ostatnio coraz częściej towarzyszą mi mocne kryminały oraz mroczne thrillery. Uwielbiam takie klimaty, jednak zawsze nadchodzi ten moment, gdy muszę dać odpocząć umysłowi i się zrelaksować. Niezwykle pomocne są w tym lekkie i przyjemne powieści, nawet kryminały kulinarne. Korzystając z możliwości serwisu nakanapie.pl  oraz Klubu Recenzenta, wybrałam coś, co mnie zaintrygowało- "Eine kleine trup" Olgi Warykowskiej. I choć nie znam jeszcze pierwszej części przygód głównego bohatera, to już teraz wiem, że chętnie to zmienię.


    Amadeusz Wagner, młody i ambitny mężczyzna o dość sporych gabarytach, zostaje przymusowo oddelegowany na urlop. Czyżby Filharmonia Wrocławska miała zamiar pozbyć się swojego drugiego flecisty? Flecisty, który grzebie tam, gdzie nie potrzeba i odkrywa pewne tajemnice zawodowe! Nie czekając ani chwili dłużej, Amadeusz postanawia udać się w rodzinne strony, do swojej stęsknionej matki oraz ukochanych potraw. Gawrych Ruda to z pozoru spokojna i bezpieczna miejscowość na Podhalu, która ma swoje sekrety. To właśnie tam jako dziecko, Wagner odnalazł swoją pierwszą pasję- jedzenie. Pierogi, gołąbki, kartacze, serniki, wszystko to przyrządzone przez jego rodzicielkę- tego  nigdy za wiele. Tuż po przyjeździe, okazuje się, że po okolicy grasuje złodziej. Jakby tego było mało, nagle w tajemniczych okolicznościach ginie znienawidzona przez wszystkich nauczycielka, Franca. Te sprawy to coś w sam raz dla szukającego wrażeń Amadeusza. Do tej pory był on niedoceniany przez innych, wiecznie strofowany przez matkę oraz poniżany przez kolegów, a teraz ma okazję się wykazać. Niestety, żaden z mieszkańców nie chce mu pomóc i chociaż wszyscy znają swoje tajemnice, to nikt głośno o nich nie mówi. Dlaczego? Być może niejeden osobnik ma tam sporo na sumieniu i nie chce być wydany.

     Kilka lat temu przeczytałam powieść, w której rozwiązywanie spraw kryminalnych było ściśle powiązane z kulinarnymi wątkami. Jednak w tamtym przypadku była to wyjątkowo słaba lektura. Teraz to zupełnie inna sprawa. Olga Warykowska stworzyła historię, w której wszystkie wątki idealnie ze sobą współgrały. Żaden z nich nie był zbyt przytłaczający ani monotonny. Elementy kryminalne zostały uzupełnione przez smakowite aspekty kulinarne oraz przyjemny komediowy charakter.

      Taka niby zwyczajna fabuła. Mała miejscowość, bliscy sąsiedzi, zero prywatności. W końcu co się tam może wydarzyć ciekawego i zapierającego dech w piersiach. Nic bardziej mylnego. Mnóstwo w niej drobnych, lecz zawiłych intryg, które obejmują niemal całą tę specyficzną społeczność. Społeczność, gdzie panuje wzajemna lojalność i dobro ogółu oraz Wola Boża ponad wszystko. Nagle wkracza ON- swój chłop, który uciekł do wielkiego miasta, a teraz powraca i panoszy się, kopiąc tam, gdzie nie powinien. Rozgrzebuje stare rany, odsłania najczulsze sekrety nie bacząc na dawne znajomości, rodzinne więzy. Coś, co miejscowi dobrze ukrywali, wychodzi na jaw, a on pomaga im przejrzeć na oczy prawdę, która niszczyła ich każdego dnia. 

    Ta z pozoru niewielka powieść kryje w sobie niezwykłą dynamikę i nieobliczalną akcję. Co chwila pojawiają się nowe elementy, które drastycznie zmieniają obecny obraz. Przyznam szczerze, że pomimo mojego wysiłku, nigdy sama do końca nie odkryłam prawdy o śmierci nauczycielki i wszelkich powiązań, jakie wypłynęły w trakcie tej książki. To, co zaprezentowała mi autorka, te skomplikowane więzy, bardzo mnie zaskoczyły, wywołując ogromny podziw dla pisarki. 

     Całość opisana lekko, zrozumiale oraz wciągająco. Z jednego elementu tej historii przechodziło się do kolejnych bardzo płynnie i równie ciekawie. Miałam wrażenie, że stale towarzyszę naszym bohaterom w ich codziennych zmaganiach. Zupełnie tak, jakbym była wśród swoich. Wszelkie wstawki kulinarne rozpalały moje zmysły, zaś wątek kryminalny ekscytował i dlatego niełatwo było mi się oderwać od tej lektury. Wyjątkowo charyzmatyczne, nieszablonowe postacie jeszcze bardziej podkręcały moje zainteresowanie i emocje. 


       Podsumowując, "Eine kleine trup" Olgi Warykowskiej to niepowtarzalny kryminał kulinarny, który swoją subtelnością, tajemniczością oraz niespodziewaną zawiłością, zyskał w moich oczach. Z miłą chęcią nadrobię zaległości i jak najszybciej zapoznam się z początkiem poczynań Amadeusza Wagnera i jego niezawodnego burczącego brzucha. To idealna lektura na odstresowanie i dobre samopoczucie. Lektura, która zagwarantuje spokój i relaks. Polecam!


Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl !!!

 

środa, 6 maja 2020

"W ułamku sekundy"- Alex Kava

         Po dłuższej chwili powracam do mojej ulubionej agentki FBI, Maggie O'Dell, bohaterki serii kryminalnej Alex Kavy. Drugi tom jej przygód przeleżał na mojej półce wstydu chyba najdłużej ze wszystkich książek. Teraz przyszła na niego kolej- czas na "W ułamku sekundy".


      Albert Stucky, zwany również przez FBI kolekcjonerem, porywał, torturował i okrutnie zabijał kobiety. Kobiety, które dokładnie wybierał, by potem mogły trafić do jego kolekcji. Dzięki agentce Maggie O'Dell, która poświęciła całe dwa lata na analizę i śledzenie poczynań Stucky'ego, w końcu złapano go i zamknięto w wiezieniu. Niestety, jakimś cudem po pewnym czasie udaje mu się uciec, po czym ponownie rozpoczyna swoją chorą grę z Maggie. W bestialski sposób zaczynają ginąć niewinne kobiety, a policja jest bezbronna. Tylko jedna osoba może go odnaleźć- Maggie. Jednak czy ta pogoń nie przekształci się jej nieszczącą obsesją? I co zrobi O'Dell, gdy stanie oko w oko ze Stuckym? Pociągnie za spust czy też każe mu cierpieć tak, jak jego ofiary? Wszystko rozstrzygnie się w ułamku sekundy.

    Przyznam, że stęskniłam się za tą nietuzinkową i wyjątkową bohaterką. Jednak forma kieszonkowa tej książki, skutecznie mnie odstraszała przez długi czas. Teraz żałuję, że to tyle trwało, bowiem ta powieść jest bardzo wciągająca.

    Oczywiście na pierwszy plan wysuwa się doskonały wątek kryminalny, pełen intryg, niebezpieczeństw i nieobliczalnego zbrodniarza. Mroczny, tajemniczy wątek, który potrafi wydobyć z naszych bohaterów ich największe lęki. Lęki przeszłości, które męczą ich od dawna, a które niejednemu udało się schować gdzieś bardzo głęboko. Teraz pod wpływem silnych emocji, wychodzą one z ukrycia niczym potwory. Potwory, które pragną swych ofiar.

      Każda dobra historia wymaga szybkiej i ekscytującej akcji. Akcji, która wciąga, szokuje i przeraża. Ani na moment nie zwalnia swojego tempa, dzięki czemu nie można się od niej oderwać. To dynamiczne tempo podsycało adrenalinę i ciekawość. Nowe rozdziały to kolejny wybuch silnych emocji i wielu niewiadomych. To gwarancja nieprzespanej nocy bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia.

    Wiele zależało od nieuchwytnego i przebiegłego mordercy, który igrał z policją i FBI oraz ze swoimi ofiarami. To on niczym cień, towarzyszył nam podczas całej tej lektury i znikał w chwili, gdy już go prawie mieliśmy. Wywoływał adrenalinę i ekscytację, a jednocześnie budził lęk, odrazę i niepokój. 


   Po drugiej stronie barykady stała ona- mała, drobna, a mimo to wyrazista i odważna Maggie O'Dell. Kobieta nieustępliwa, ambitna i silna psychicznie, która również walczyła ze swoimi demonami. Złymi, przebiegłymi i śmiertelnie niebezpiecznymi. Demonami, które miały postać jego- Alberta Stucky'ego. 

    Podsumowując, "W ułamku sekundy" Alex Kavy to mocny i emocjonujący kryminał, z szybką akcją, charyzmatycznymi bohaterami, bezdusznym mordercą oraz wciągającą fabułą. Brakował mi subtelnej kontynuacji wątku romansowego z poprzedniej części, co dałoby czytelnikowi lekkie wytchnienie. Ale mam wrażenie, że już niedługo i o nim będzie mowa. Całość świetna i spójna, frapująca i przykuwająca uwagę. Doskonała. Już zacieram ręce w oczekiwaniu na ciąg dalszy przygód tej przebojowej agentki FBI. 

niedziela, 3 maja 2020

"Upiory"- Jo Nesbo

      Mój stosik nieprzeczytanych książek z półki wstydu powoli się kurczyć, choć nadal jest ich dość sporo. Czasami zdarza mi się również pożyczać powieści od znajomych. I to właśnie stąd pochodzą "Upiory" Jo Nesbo.



        W ostatniej części tej serii, jaką przeczytałam, nasz główny bohater ponownie opuszcza Oslo, by uciec od własnych demonów. W Bangkoku wiedzie dość specyficzne życie, jednak wystarczył jeden telefon i nagle powrót do domu staje się rzeczywistością. Dlaczego? Niedawno doszło do zabójstwa, które ze względu na swoją ofiarę i ewentualny motyw, szybko odchodzi w zapomnienie. W norze narkomanów jeden strzela do drugiego, gdy tamten próbuje ukraść mu narkotyki. Nic więc dziwnego, że tutejsza policja bardzo szybko odnajduje młodocianego mordercę, które nie stwarza żadnego oporu. Jednak nie wszyscy wierzą w jego winę, a szczególnie Harry Hole. Ten nieszablonowy policjant stara się odkryć prawdę o tamtym zajściu w tym specyficznym mieszkaniu, a jednocześnie ujawnia wiele innych mrocznych tajemnic Oslo, co w konsekwencji tylko zaostrza poziom tutejszego niebezpieczeństwa.

       Przyznam, że początek tej serii był bardzo dobry, później gdzieś od czwartego tomu poziom zaczął słabnąć. Dopiero "Pierwszy śnieg" nabrał kolorytu i mocy. Tak jest, aż do "Upiorów" . A co będzie dalej, to się niebawem okaże.

    No właśnie, "Upiory" to kryminał z doskonale skrojoną akcją. Dynamiczną, nieprzewidywalną i niebezpieczną. Akcją, która nabierała tempa wraz z każdym rozdziałem, która podsycała atrakcyjność licznych intryg oraz jej bohaterów. Zresztą również fabuła wydaje się być niezwykle wciągająca i emocjonująca. Porusza tematy społeczne, które przerażają, szokują lub wywołują odrazę (narkomania, prostytucja, korupcja). Problemy, o których boimy się mówić, choć istnieją i są coraz potężniejsze. Ta historia frapuje, a zarazem budzi lęk i niepokój, intryguje i pobudza, a jednocześnie przeraża i oszołamia swoją brutalnością oraz mocnymi obrazami, które są tak realne, że strach się bać.

      Co najważniejsze, nasz główny bohater, Harry Hole, już nie jest wrakiem człowieka. Wręcz przeciwnie, tak jakby powoli stawał na nogi i odzyskiwał swoją godność, choć w jego przypadku to arcytrudne. Stał się jeszcze bardziej zawzięty, sprytniejszy i racjonalny, choć nadal nieco egoistyczny. Stopniowo można na nim polegać, tolerować go , lubić bądź nawet i kochać. Problem tkwi jedynie w szacunku do niego, bo nadal rani tych, którym nie jest on obojętny. 

      Podsumowując, "Upiory" Jo Nesbo to kolejny bardzo udany kryminał, w którym aż kipi od sporej dawki emocji i adrenaliny. Wzbogacony o charyzmatycznych i coraz bardziej wyrazistych bohaterów, których napędza szybka i nieobliczalna akcja, zmieniająca się jak w kalejdoskopie. Po raz kolejny ta część dość mocno dotyka życia osobistego naszego nietuzinkowego Hole'a i  wszystkich bliskich mu osób, co znacznie bardziej podkręca ciekawość i ekscytację. Uwielbiam- to chyba oczywiste!

środa, 29 kwietnia 2020

"Cokolwiek wybierzesz"- Jakub Szamałek

        "Cokolwiek wybierzesz" Jakuba Szamałka otrzymałam w prezencie prawie rok temu i jak widać, dość długo musiała ona czekać na swoją kolej do przeczytania. Jednak pozamykane biblioteki w dobie panującego Koronawirusa, zmusił mnie 😄 do zabrania się za moją półkę wstydu. Ta powieść jest kolejną pozycją z moich zasobów, którą czytałam z wielkim zainteresowaniem i silnymi emocjami. 


     Teraz trochę o fabule. Ambitna dziennikarka, Julita Wójcicka, jak dotąd pisała jedynie krótkie, lecz niezwykle chwytliwe teksty plotkarskie. Gdy dochodzi do tragicznej śmierci Ryszarda Buczka, prowadzącego słynny program dla dzieci, wszyscy piszą tylko o tym zdarzeniu. Policja twierdzi, że mężczyzna stracił panowanie nad samochodem, uderzając w barierki, po czym spadł na niższą autostradę. Jednak Julita ma nieco inne zdanie na ten temat. Zaczyna węszyć i odkrywa nieprzyjemne fakty z życia Buczka. Fakty, które szokują, przerażają, ale i są bardzo niebezpieczne dla tych, którzy je odsłonią. A wszystko to w świecie opanowanym przez nowoczesne technologie, które coraz bardziej sterują naszą egzystencją. 

     Powieść "Cokolwiek wybierzesz" bardzo mnie zaskoczyła i to pozytywnie. Na pierwszy rzut oka mamy do czynienia ze środowiskiem dziennikarskim, który żyje sensacją, plotką i skandalem. Dopiero na drugi plan wysuwa się wątek kryminalny, który z biegiem czasu staje się tym najważniejszym elementem. Elementem, który wpływa na czytelnicze emocje, zmieniając je i podsycając wraz z każdym nowym rozdziałem. To historia kipiąca adrenaliną, ekscytacją i mrocznymi tajemnicami, które podsycają cała akcję, rozpędzając ją niczym lokomotywa swoje wagony. Akcję pełną niespodzianek, silnych wrażeń i charyzmatycznych bohaterów. A co najważniejsze- nigdy nie wiadomo co nas czeka tuż za następną stroną. 

       Ta powieść jest nieprzewidywalna i niebezpieczna, podobnie jak jej bohaterowie. Zarówno ci pozytywni, jak i te negatywne "czarne charaktery", swoją nieobliczalnością, niezłomnością, brawurą oraz wyrafinowaniem, stanowili siłę napędową całej tej fabuły. Oczywiście, te okrutne, złe postacie napawały mnie odrazą i oburzeniem, ale tylko jedną osobą potrafiłam zrozumieć ( zamachowiec z samolotu). W innych przypadkach najchętniej pomijałabym każdą wstawkę o ich brutalnym działaniu. 

      Podsumowując, "Cokolwiek wybierzesz" Jakuba Szamałka to elektryzujący i wstrząsający thriller, z frapującą fabułą, intrygującym wątkiem kryminalnym oraz nietuzinkowymi bohaterami. Wszystko to osadzone w ówczesnym świeci, co powoduje jego bardziej realny i mocniejszy przekaz. To świat, w którym nie istniej prywatność, choć tylko nieliczni zdają sobie z tego sprawę. Komputery, smartfony, internet, portale społecznościowe- tutaj nikt  nie może czuć się w pełni bezpiecznie. To książka, która zagwarantuje nam silne emocje i zachęci do własnych przemyśleń. To książka, którą warto przeczytać, a ja zamierzam sięgnąć po ciąg dalszy i to jak najszybciej. 

czwartek, 23 kwietnia 2020

"Gra w oczko"- Grzegorz Kalinowski

      Jakiś czas temu sięgnęłam po zbiór opowiadań kryminalnych naszych rodzimych pisarzy, należących do znanej grupy PociskTeam. Wśród nich jest Grzegorz Kalinowski, którego twórczość dopiero co poznaję, a to za sprawą "Gry w oczko". Czy ta osobna powieść okaże się równie ciekawa i wciągająca, co wcześniejsze zestawy opowiadań? O tym poniżej.


      Pewnego dnia słynna dziennikarka, Joanna Becker, odnajduje w mieszkaniu swojego sąsiada, zwłoki jego lokatora. To wschodząca gwiazda piłki nożnej, Dawid Błochowiak ps."Oczko", który otrzymał pojedynczy strzał prosto w głowę. Na miejscu zdarzenia policja prowadzi swoje czynności, w tym przesłuchania świadków. Z Joanną rozmawia m.in. przystojny i tajemniczy podkomisarz Artur Konieczny. W trakcie śledztwa na światło dzienne wychodzą sekrety, których nikt miał nie poznać. Nałogowe hazardy, nielegalne ustawianie meczy, samochodowa mafia oraz podejrzane agencje modelek. A wszystko to połączone polityką i wysoko ustawioną władzą. Obok tego nie da się przejść obojętnie, toteż Joanna zaczyna prowadzić swoje małe prywatne dochodzenie. Przy współpracy nietuzinkowego Miśka, udaje jej się znaleźć coraz więcej nowych, lecz nieco odrębnych faktów, a gdzieś tam tkwi imię i nazwisko mordercy Oczki. Tylko połączenie działań policji i dziennikarskiego szpiegostwa, może przynieść pozytywne efekty. Jednak czy ta gra jest warta świeczki?

      Klimaty sportowe, w których autor zagłębia się w świat lokalnej piłki nożnej, zakłady bukmacherskie oraz szemrana polityka władz, to chyba nie moja bajka. Liczne i obszerne opisy dotyczące właśnie tych spraw, bardzo mnie nudziły. Choć mocno się starałam, zdarzało mi się pomijać wiele z nich, przez co moja ciekawość znacznie się obniżała.

     Cała fabuła tej powieści oparta jest na dokładnej analizie śledztwa, wszelkich poszlak, odkrytych faktów oraz domysłów i to zarówno ze strony policji, jak i dziennikarskiego dochodzenia. To właśnie te elementy wywoływały u mnie zainteresowanie i pewne emocje. Dynamiczna akcja również zasługuje tutaj na pochwałę, gdyż w tej historii stale coś się działo. 

     Jednak największy plus należy się bohaterom, a w szczególności Joanna Becker, Arturowi Koniecznemu oraz nietuzinkowemu Miśkowi. Każdy z nich na swój własny sposób okazał się wyjątkowy, przebojowy i odważny. Z silnymi charakterami, zawziętością, stanowczością oraz charyzmą, potrafili dominować, a gdy sytuacja tego wymagała- także współpracować.  To ostatnie doprowadziło do sukcesu w sprawie śledztwa Błochowiaka, lecz nie obeszło się bez silnych emocji, pełnych adrenaliny wydarzeń oraz najlepszych intryg. Jednym słowem- tu zaiskrzy, a tam wybuchnie. To dla tych postaci postanowiłam dokończyć czytać tę książkę, bo reszta wypadła całkiem słabo. 

       Podsumowując, "Gra w oczko" Grzegorza Kalinowskiego miała być mocnym i ekscytującym kryminałem, od którego ciężko byłoby się oderwać. W rzeczywistości ta lektura okazała się jedynie średnią powieścią, głównie za sprawką specyficznego klimatu sportowego, w jakim była ona osadzona, a co z kolei totalnie do mnie nie przemawiało. Gdyby nie charyzmatyczni bohaterowie oraz szybka akcja, ta historia byłaby jedynie przeciętna. Zapewne wielbicielom piłki nożnej taki charakter fabuły byłby jak najbardziej na miejscu. Niestety, tym razem poczułam rozczarowanie. Mam nadzieję, że kolejna lektura będzie znacznie przyjemniejsza w odbiorze. 

piątek, 17 kwietnia 2020

"Rywalka"- Sandie Jones

        Kolejną pozycją z mojej półki wstydu, oprócz "Szeptacza", jest powieść Sandie Jones pt. "Rywalka". Już od dawna miałam na nią chęć, jednak dopiero teraz nadszedł jej czas. Jak ta pandemia jeszcze będzie tak długo trwać, to w końcu zabraknie mi książek do czytania. Ale póki co, cieszę się, że je mam. 

      Emily to młoda i inteligentna dziewczyna, o złamanym sercu i silnej osobowości. Nie szuka na miłości za wszelką cenę, po prostu czeka. Pewnego wieczoru spotyka w barze tajemniczego i niezwykle przystojnego Adama, który od tej pory stale gości w jej głowie. To on wykonuje kolejny krok i tak zaczyna się ta intensywna znajomość, która z biegiem czasu przekształca się w coś znacznie silniejszego. Zakochana Emily jest szczęśliwa, jednak jej sielanka nie trwa wiecznie. Na horyzoncie pojawia się Pammie, zaborcza i przebiegła matka Adama. Wystarczy jedno jej skinienie palcem, jeden drobny gest, a syneczek rzuca wszystko i pędzie do niej na złamanie karku. Niestety, tylko Emily jest tego świadoma, przez co spotyka ją ogromna niechęć ze strony przyszłej teściowej.  Nawet wymarzone zaręczyny tracą na swojej magii, gdy do akcji wkracza Pammie. Im bliżej ślubu, tym większe ataki ze strony matki Adama. Ataki subtelne, dyskretne, widoczne i skierowane tylko dla tej dziewczyny. Także relacje pomiędzy narzeczeństwem ulegają zmianie. Coraz więcej kłótni, egoizmu, dominacji, a do tego tajemnicza śmierć byłej narzeczonej Adama, która kryje w sobie znacznie więcej mrocznych sekretów, niż mogłoby się komukolwiek wydawać. 

      Nie wiem czy jest to idealna lektura dla kobiet, które już niebawem mają poznać swoje przyszłe teściowe? Mogłaby ona je nieco zdystansować, choć jako  przestroga może być odpowiednia. Ale tak na serio wszyscy wiemy, że to tylko fikcja. Fikcja, w której może kryć się pewne ziarnko prawdy. 

     Wracając do sedna sprawy, fabuła tej powieści oparta jest na jakże popularnym konflikcie synowa-teściowa.  Konflikcie na który żadna z nas nie ma najmniejszej ochoty, ale i tak niekiedy jest on u nas obecny. Wiążąc się z ukochanym mężczyzną to my chcemy być tymi najważniejszymi kobietami w jego życiu, stać na piedestale i wspólnie tworzyć nową rodzinę. W przypadku naszych bohaterów, to właśnie Pammie jest tą "głównie dowodzącą" w nowo powstałym związku Adama i Emily. Kłamstwa, intrygi, manipulacje i czysta nienawiść ze strony matki ukochanego (ukochanej)- to najgorsze co może spotkać zakochaną(ego) dziewczynę (mężczyznę).  A jeśli dodamy do tego typowego maminsynka, to koszmar gwarantowany. 

     Z takimi właśnie problemami zmaga się nasza główna bohaterka. Ta z pozoru delikatna i ułożona dziewczyna, z biegiem czasu staje się silną, zdeterminowaną kobietą, która wie, czego chce, a chce prawdziwej miłości. Czasami jej zachowanie bywało dość nieodpowiedzialne i jak dla mnie mało zrozumiałe. To dotyczyło kilku elementów, jednak nie zdradzę czego dokładnie, bo to są moje totalnie subiektywne wrażenia. Biorąc pod uwagę to, przez co przechodziła oraz rzeczywisty stan rzeczy, teraz szczerze jej współczuję i poniekąd akceptuję. Pozostałych bohaterów ciężko jest mi jednoznacznie ocenić, bowiem tam nikt nie jest taki, za jakiego go uważałam. Wraz z upływem rozdziałów, wszystko zaczęło się diametralnie zmieniać, również moje pierwsze wrażenia. 

      Ta historia jest niezwykle dynamiczna i ekscytująca. Tyle się tutaj dzieje, że silne emocje ani na chwilę mnie nie opuszczały. Żal, smutek, współczucie, złość, niedowierzanie- to właśnie towarzyszyło mi podczas tej lektury. Lektury, którą czytało się szybko, ale nie pobieżnie. Wręcz nie mogłam się od niej oderwać. Wielokrotnie miałam olbrzymią ochotę potrząsnąć naszymi bohaterami, kopnąć ich w tzw. "cztery litery", by wreszcie przejrzeli na oczy i szczerze ze sobą porozmawiali, a niekiedy pragnęłam ich zwyczajnie przytulić i uspokoić.  A już samo zakończenie zupełnie zbiło mnie z pantałyku. Spodziewałam się wielu rzeczy, ale nie tego, co się wówczas wydarzyło, choć z biegiem czasu taki finał brzmi rozsądnie i intrygująco. 

     Podsumowując, "Rywalka" Sandie Jones to doskonały thriller, z wciągającą i szokującą fabułą, ekscytującymi bohaterami oraz z nieobliczalną i dynamiczną akcją. Jako wisienka na torcie- genialne zakończenie, które obróciło całą tę historię do góry nogami. To powieść, która pobudzi wiele czytelniczych emocji, zarówno tych pozytywnych, jak i tych negatywnych. Zachęcam do jej przeczytania każdego, kto ma ochotę. 

środa, 15 kwietnia 2020

"Szeptacz"- Alex North

         Mają go wszyscy, mam i ja! Oczywiście mowa tu o "Szeptaczu" Alexa Northa, jakże popularnym i lubianym thrillerze. Czy po tej lekturze dołączę do grona wielbicieli? Na razie powiem Wam tylko jedno- warto sięgnąć po tę powieść, ale jak bardzo, o tym trochę później. 


       Zagubiony i zdesperowany Tom Kennedy, z zawodu pisarz, obecnie samotnie opiekuje się swoim synem. Niedawno oboje stracili ukochaną żonę i matkę, ostoję bezpieczeństwa i rodzinnego ciepła. Od tej pory nic nie idzie jak po maśle. Pozostawieni "mężczyźni" z trudem się dogadują. Być może sprzedaż domu oraz przeprowadzka do Featherbank zmieni coś w ich życiu i pomoże uporać się z trudną przeszłością.  Nowe miejsce wydaje się wręcz idealne, choć i ono skrywa w sobie sporo tajemnic. Dwadzieścia lat temu, tutaj w Featherbank, grasował seryjny morderca tzw. Szeptacz, który porywał i mordował małych chłopców. Sprawcę złapano, a tutejsi mieszkańcy mogli ponownie egzystować w spokoju i bezpieczeństwie. Niestety, nie na długo, bowiem ponownie bez śladu znika kilkuletni chłopiec. Zupełnie jak dawniej. Czyżby "Szeptacz" powrócił? I czy synkowi Toma grozi niebezpieczeństwo? Tym bardziej, że niedawno ktoś próbował go nakłonić do otworzenia drzwi, w środku nocy, na co w samą porę zdążył zareagować jego ojciec? Jedno jest pewne:

"Jeśli drzwi ie zamkniesz w porę, szeptać zacznie ktoś wieczorem......".

      Pierwsze wrażenia tuż po lekturze- to wyjątkowo klimatyczny, mroczny i niebezpieczny thriller. Z nieobliczalną fabułą, która niejednokrotnie przyprawiła mnie o gęsią skórkę. Fabułę, gdzie dominuje ciemność, tajemnicze głosy i nieproszeni goście. To historia, która ekscytuje, przykuwa uwagę, wzbudzając silne emocje, a przy tym niemal na każdym kroku nas przeraża i szokuje. 

      Autor trzyma czytelnika w napięciu od samego początku, aż po ostatnie strony. W napięciu, które stale wzrasta i nie daje nam ani chwili wytchnienia, dzięki czemu akcja jest tak dynamiczna i nieprzewidywalna. Trudno jest określić co jest tutaj prawdę, a co wytworem naszego strachu. Najbardziej złowieszczo brzmi jednak sam wierszyk, jaki powtarzają sobie nasi mali bohaterowie. Wierszyk, który każdorazowo wywoływał ciarki na plecach i na długo zapadł mi w pamięć. 

     Bohaterowie pierwszoplanowi są bardzo zagubieni, zdezorientowani i zmęczeni, a mimo to nadal wierzą w to, co robią, choć jest to znacznie trudniejsze niż dawniej. To osoby z własnymi problemami, które często stają się dla nich niczym kłody pod stopami.  Pozostałe postacie również sprawiały wrażenie niezwykle charyzmatycznych, zdolnych, ale i bardzo samotnych. Jednak najwięcej mojej uwagi zyskał sam morderca- tytułowy Szeptacz. Jego (ich) zachowanie, tok myślenia, motywy działania to dla mnie zagadka, która nadal nie do końca została rozwiązana. Zagadka, która frapuje, ale jeszcze bardziej mnie odrzuca i poniekąd obrzydza. To typowe bestie, bez skrupułów, bez ograniczeń, egoistyczni i nieobliczalni. 


      Podsumowując, "Szeptacz" Alexa Northa to niezwykle emocjonująca, oszołamiająco wciągająca, przerażająca, a zarazem nieziemsko intrygująca i tajemnicza powieść, w której kryje się sporo mroku i niebezpieczeństwa. To książka, którą czyta się z zapartym tchem i z duszą na ramieniu. Ona kusi i zapada w pamięć na długi czas. Jeżeli tak mają wyglądać kolejne powieści tego autora, to bez wahania biorę je w ciemno. 

JEDNYM SŁOWEM POLECAM KAŻDEMU WIELBICIELOWI SILNYCH EMOCJI. 

czwartek, 9 kwietnia 2020

"W pajęczej sieci"- Joy Fielding

      Miesiąc marzec rozpoczęłam książką Joy Fielding pt. "Teraz ją widzisz" i również powieścią tejże autorki go zakończyłam. Tym razem było to thriller "W pajęczej sieci", którego skrócony opis wydawał mi się dość intrygujący.


      Niezwykle ambitna i atrakcyjna dziennikarka, Charley Webb, słynie ze swych kontrowersyjnych felietonów, dzięki którym zyskała zarówno fanów, jak i zagorzałych wrogów. Pewnego dnia otrzymuje list z więzienia, gdzie przebywa skazana na śmierć Jill Rohmer- morderczyni małych dzieci. Zabójczyni pragnie, by Charley napisała jej autobiografię, w której znajdzie się wiele nieznanych dotychczas faktów. Dziennikarka świadoma jest swojej wielkiej szansy, jednak czy jako kochająca i troskliwa matka, będzie w stanie spojrzeć w oczy tej dziewczynie? Być może towarzystwo przystojnego adwokata Jill, Alexa Prescotta, nieco ułatwi jej owe zadanie. Niestety, wraz z decyzją o  stworzeniu tej książki, rodzinie Charley zaczyna grozić ogromne niebezpieczeństwo.

       Jak już wcześniej wspomniałam, skrócona fabuła na tylnej okładce sugerowała coś ekscytującego i wciągającego. Coś, co brzmiało dość znajomo (podobna historia jak w "Serialiście" Davida Gordona) i chyba dlatego nieco mnie zniechęciło. Pomimo tych drobnych niuansów, z chęcią towarzyszyłam  naszym bohaterom w ich intrygach, tajemnicach i nieprzewidywalnych wydarzeniach.

      Już od samego początku spodziewałam się sporej dawki napięcia, którą dostałam w niewielkiej ilości, bowiem co nieco można było przypuszczać. Ciężko jednak sprecyzować ciąg dalszy losów naszej głównej bohaterki w trakcie trwanie jej historii, gdyż to, co się w niej działo, wypełnione było sporą dawką intryg i licznych pułapek, a ona za każdym razem w nie wpadała, niczym śliwka w kompot. 

      Charley to wygłodniała dziennikarka, łaknąca świeżych i krwistych tematów, zaślepiona wizją własnego sukcesu. Jest również bardzo zdolna i pracowita, jednak zbyt łatwo daje się nią manipulować i oszukiwać. Ta z pozoru odważna, kontrowersyjna i spontaniczna kobieta, po bliższym poznaniu sprawia wrażenie zagubionej i zdesperowanej. Dla niej problemy osobiste albo nie istnieją, gdyż zamiata je pod dywan, lub też nieskutecznie przed nimi ucieka. 

       Niestety, tym razem powieść Joy Fielding nie do końca trafiła w moje gusta. Muszę przyznać, że czytając ją, odczuwałam dość spore znużenie. Zabrakło mi w niej dynamicznej akcji, która towarzyszyłaby mi podczas całej tej lektury. Owszem, pod koniec książki tempo nabrało szybkości i nieobliczalności, jednak to było zbyt późno, jak dla mnie. 

     Podsumowując, "W pajęczej sieci" Joy Fielding to jak dotąd najsłabsza powieść tej autorki, jaką miałam przyjemność przeczytać. Ciekawe i charyzmatyczne postacie, intrygująca fabuła nie wystarczyły, bym mogła się nią zachwycić. Szkoda, bo zapowiadała się ona na frapującą i mroczną historię, z której ciężko byłoby się wyplątać. Tymczasem okazało się, że jest ona przeciętna i momentami zbyt monotonna. Ale to nic, bo wiem, że ta autorka ma na swoim koncie jeszcze kilka dobrych pozycji, które warto przeczytać. I taki mam właśnie zamiar. 

niedziela, 5 kwietnia 2020

"Serialista"- David Gordon

       Są książki, które po przeczytaniu zapadają na dłużej w naszej pamięci. To powieści, które wciągają, fascynują i ekscytują. Niestety, istnieją również takie, obok których przechodzi się obojętnie. Jaki jest "Serialista" Davida Gordona? Czy ten kryminał mnie zachwyci czy też poczuję się nim nieco zdegustowana?


      Główny bohater, Harry Block- powieściopisarz z ambicjami  oraz równie silną depresją. Jego przeciętna twórczość obfituje w kilka pozycji porno, sci-fi oraz historii o wampirach. Pewnego dnia otrzymuje list, który może zmienić jego dotychczasowe życie. To list od seryjnego mordercy kobiet, Doriana Claya, który czeka na wyrok śmierci. Skazany ma dla niego ciekawą ofertę- w zamian za osobiste wspomnienia, musi on stworzyć opowiadania erotyczne  z fankami Doriana w roli głównej. Niestety, w chwili gdy Block decyduje się przyjąć owe zlecenie, wszystko zaczyna się mocno komplikować. Na szali jest czyjeś życie. 

      "Serialista" to powieść, którą poleciła mi pani bibliotekarka. Podobno jest ona mroczna i emocjonująca. No właśnie- podobno.  Jak dla mnie ten kryminał to jedno wielkie rozczarowanie, z nużącą fabułą i bezbarwnymi bohaterami. Dodatkowo brak szybkiej również nie wpływał na jego atrakcyjność. Całość zbyt naciągana i za obszerna. Przyznam, że często pomijałam nudne opisy osobistych przemyśleń głównej postaci oraz niektóre opisy miejsc. 

      Podsumowując, "Serialista" Davida Gordona to jedna z tych książek, które nie wzbudziły mojej sympatii. Zero emocji, fascynacji czy też jakiegokolwiek zainteresowania. Nudna fabuła, która tylko w paru momentach przykuwała moją uwagą na małą chwilę, monotonna akcja oraz nijacy bohaterowie. Nie tego się spodziewałam po tej lekturze. Lekturze, którą przeczytałam i jeszcze szybciej o niej zapomniałam. 

"Motyl nocy"- Katja Kettu

      "Motyla nocy" Katji Kettu dostałam od męża na urodziny wraz z kilkoma innymi powieściami. Do jej szybkiego przeczytania za...