Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olga Rudnicka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olga Rudnicka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 listopada 2019

"Do trzech razy Natalie"- Olga Rudnicka

     Z każdą częścią, siostry Sucharskie rozkwitają, stając się przy tym jeszcze bardziej nieprzewidywalne. "Do trzech razy Natalie" to ostatnia już część przygód tych nieszablonowych bohaterek. Kto wie, może jeszcze kiedyś usłyszymy o tych przebojowych kobietach w akcji. 


      Tym razem nasze siostry udają się na wspólny urlop, z dala od swoich mężczyzn, obowiązków, codzienności. Klika błędnych decyzji płci brzydkiej i kłótnia gotowa. Konsekwencją jest nagły wyjazd wszystkich Natalii. Cel- Międzyzdroje. Wymarzony odpoczynek, leżakowanie na plaży, zero stresu. Po prostu idealnie. Jednak nie każda siostra lubi siedzieć bezczynnie. Pech chciał, by w trakcie ich pobytu nad morzem, ktoś brutalnie zamordował młodą kobietę, zaś tuż obok dochodzi również do włamania na terenie jednego z najlepszych hoteli w okolicy. Gdy tutejsza policja jest zupełnie bezradna, do akcji wkraczają siostry Sucharskie. A skoro tak - to nie obejdzie się bez kłopotów, manipulacji i licznych intryg. 


     Niestety, z przykrością muszę stwierdzić, że jest to najsłabsza część tej serii. Dlaczego? Po pierwsze- zabrakło tego humoru, jaki towarzyszył mi poprzednio, m.in. w arcyzabawnych dialogach. To tak, jakby nasze bohaterki ocenzurowały swoje nadzwyczaj wybuchowe charaktery i cięte języki. Drugą rzeczą jest wolniejsza akcja i mało atrakcyjne wydarzenia. Niby coś się działo, ale to jednak nie wystarczyło, by dorównać pozostałym dwóm częściom tej sagi. 

    Całość lekka i przyjemna, ale bez efektu wow, co dla mnie było sporym zaskoczeniem, a zarazem wielkim rozczarowaniem. Przy tej lekturze już nie było tak zabawnie i niebezpiecznie. Nawet intrygi naszych bohaterek nie miały już takiej siły przebicia, jak poprzednio. Mimo to nadal uważam, że jest to dobra i wciągająca książka, która umili czytelnikowi każdą wolną chwilę.


   Podsumowując, "Do  trzech razy Natalie" Olgi Rudnickiej to ciekawa komedia kryminalna, która warto przeczytać. Szczególnie jeśli poznało się już poprzednie część przygód sióstr Sucharskich. Niestety znacznie słabsza, ale i tak stanowi ona doskonałe zakończenie podróży z tytułowymi Nataliami. Kobietami, które niejedna z nas podziwia, ale nie każda chciałaby je spotkać na swojej drodze. Bynajmniej ja!

czwartek, 31 października 2019

"Drugi przekręt Natalii"- Olga Rudnicka

      Olga Rudnicka słynie z wciągających kryminałów, wspartych lekkimi i zabawnymi wątkami. Jeśli chodzi o te komedie kryminalne, to właśnie Ona jest moim numerem jeden. A teraz, po serii mrocznych thrillerów, które nie zawsze dobrze wypadły, czas na odpoczynek i relaks z przyjemną lekturą- "Drugi przekręt Natalii" Rudnickiej, czyli kontynuacja losów przebojowych sióstr Sucharskich.


    Co tym razem szykują nam te nieobliczalne kobiety? Jedno jest pewne- będzie się działo. Siostry Sucharskie, po śmierci swojego ojca, utrzymują bliski kontakt z jego dawnym wspólnikiem. W końcu to taki samotny i miły starszy pan. Pewnego dnia ten mężczyzna znika, a w jego domu policja znajduje zwłoki tajemniczego młodzieńca, niestety bez głowy. Co się tam wydarzyło? I gdzie jest Zawada? Czyżby to właśnie jego szczątki znajdują się w spalonym samochodzie tuż nad Wartą? Policja nie ma żadnych wątpliwości, jednak tytułowe Natalie mają ciut odmienne zdanie. Tym bardziej, że pan Janusz wcale nie był takim świętoszkiem, za jakiego inni go uważali. Miał sporo mrocznych tajemnic, a jego celem były bardzo drogie dzieła sztuki i współpraca z najpotężniejszym gangiem. Teraz po Zawadzie pozostało wiele pytań i sekretne brylanty. To coś w sam raz dla naszych bohaterek.

      Kilka miesięcy temu przeczytałam "Natalii 5", które zawładnęły moim sercem, ale to właśnie druga część przygód sióstr Sucharskich zbiła mnie z pantałyku i pokochałam ją całą sobą. Jeszcze nigdy tak się nie uśmiałam podczas lektury. Nasze bohaterki wręcz rozkwitły w swoim towarzystwie, a pełne humoru dialogi, powaliły mnie na łopatki. 

   "- Możemy zobaczyć zwłoki? Może je znamy?.....
- Jak można znać zwłoki?...
 - Jak jeszcze żyły, to może je znałyśmy......  
  -...... Może wiemy, do kogo należą?..... 
 - Jak zwłoki mogą do kogoś należeć?.....  
  - A co, bezpańskie są?....."
   
    Fabuła tej powieści, niby taka zwyczajna, ale wyśmienicie zaprezentowana, że nie sposób się od niej oderwać. A tam, gdzie pięć zupełnie różnych, ale za to mocno wybuchowych charakterów, tam totalny chaos, bezprawie i dobra zabawa. Nawet najlepsi śledczy nie byliby w stanie nadążyć za tymi siostrzanymi huraganami. 

    W przypadku tej książki określenie, że akcja była dynamiczna, to mało powiedziane. Nigdy nie wiadomo było, czego się spodziewać po głównych postaciach, jak daleko zabrną w swoich kłamstwach. Ich pomysłowość, zawziętość i lojalność wobec rodziny, była godna podziwu. Bez tych pięciu nietuzinkowych kobiet, nie mogłoby być tak brawurowej powieści. To dla nich czytelnicy zatracają się w czasie, uciekając przed zmęczeniem i snem. To z nimi płaczemy, śmiejemy się i wygłupiamy. 

     Podsumowując, "Drugi przekręt Natalii" Olgi Rudnickiej to istna petarda. Frapujący kryminał i rozbrajająca komedia w jednym. To lek na chandrę i nudę. Z tą książką każda chwila będzie piękną bajką, która wywoła szeroki uśmiech na naszych twarzach. A wszystko to zasługa ekscentrycznych lolitek, niebezpiecznych intrygantek i niezłych manipulantek. Siostry Sucharskie to przyjaciółki do tańca i do różańca. To one decydują co i kiedy się wydarzy.

sobota, 22 czerwca 2019

"Diabli nadali"- Olga Rudnicka

       Ostatnio pogoda coraz bardziej nas rozpieszcza. Słoneczko i wysokie temperatury sprzyjają leniuchowaniu. A więc nie pozostaje mi nic innego, jak zanurzyć się w lekkiej i przyjemnej lekturze. Najczęściej jest to twórczość Olgi Rudnickiej.



      "Diabli nadali", czyli przystojny mężczyzna i krnąbrna sekretarka.  Dagmar Różyk to bożyszcze większości kobiet. Jest atrakcyjny, inteligentny i nieokrzesany. Jako prezes jednej z firm potrzebuje w pracy zaufanej sekretarki, która oprze się jego urokowi i dzięki temu będzie wydajniej pracować. Ale przy jego aparycji, trudno jest o idealną kandydatkę. Zadziorna i zdecydowana Monika ma jednak szansę,  by sprostać oczekiwaniom pana prezesa. Początki są dla niej trudne, jednak z dnia na dzień idzie jej coraz lepiej. Niespodziewanie Różyk zostaje zamordowany i to we własnym biurze. Kto tego dokonał? Podejrzanych jest wielu: byłe kochanki, zazdrośni mężowie, zawistni współpracownicy.  Każdy miał motyw. Ale tylko Monika zna wszystkie tajemnice swego szefa i na własną rękę postanawia poznać prawdę o rzekomym zabójstwie Różyka. Z pomocą zaprzyjaźnionego policjanta, Mateusza, prowadzą prywatne dochodzenie, w wyniku którego wszelkie tropy wskazują tzw. "Zdzirę", czyli panią wiceprezes. Tylko gdzie ona się teraz podziewa? Ostatnio widziano ją, jak wybiegła w pośpiechu z biura Dagmara.

        Ta książka to kolejny dobry i niezwykle wciągający kryminał, ze sporą dawką humoru,  który umili nam każda wolną chwilę.
      Najważniejsi są tutaj bohaterowie. Charyzmatyczni, nieszablonowi, inteligentni i zdecydowani. Bohaterzy, którzy znają swoją wartość, którzy kierują się własnymi zasadami,  którzy potrafią rozbić każdy mur i dotrzeć do innych. Bohaterzy, których można nienawidzić, a przy tym ogromnie szanować i doceniać. Bohaterzy, którzy pomimo osobistych niechęci zawsze kierują się profesjonalizmem. Nie zabraknie również także tych, którzy będą ich całkowitym przeciwieństwem. Zaborczy, naiwni, dwulicowi i tchórzliwi- tacy ludzie swoimi zachowaniami i dialogami wywołają niejeden uśmiech na twarzy czytelnika. Nie zapomnijmy o tzw. czarnych charakterach. Niebezpieczni, niezauważalni i nieobliczalni. Takie właśnie są mroczne charaktery, które tylko jeszcze bardziej podsycają naszą ciekawość i pobudzając silne emocje.

      Dodatkowym plusem jest bardzo ekscytująca i frapująca fabuła. Idealnie zrównoważone wątki kryminalne oraz komediowe czy też społeczno- obyczajowe to decydujące elementy tej dociekliwej powieści. Było bardzo niebezpiecznie i intrygująco, a zarazem zabawnie i pobudzająco. Jednak najlepsze momenty tejże książki to te, w których dochodziło do spięć pomiędzy szefem Różykiem a jego sekretarką. Ten kto czytał, wie o co mi chodzi, a pozostałych zapraszam do lektury.

       Podsumowując, "Diabli nadali" Olgi Rudnickiej to zdecydowanie nietuzinkowy kryminał komediowy, który należy przeczytać, szczególnie gdy jest się wielbicielem twórczości tej autorki. Ta książka jest lekka, przyjemna i zabawna, a przy tym trzyma w napięciu i zapewne was zaskoczy w wielu momentach. Nic tylko czytać, bo jest tego warta.

piątek, 26 kwietnia 2019

"Cichy wielbiciel"- Olga Rudnicka

    Od pewnego czasu jestem wielbicielką twórczości Olgi Rudnickiej, gdy tylko pojawia się możliwość,wracam z biblioteki z kolejnymi powieściami jej autorstwa. Tym razem wypożyczyłam "Cichego wielbiciela".
  

   Jest to historia młodej i towarzyskiej Julii, która ma wszystko, czego pragnie. Grono najbliższych przyjaciół, kochającego narzeczonego oraz dobrą pracę. Pewnego dnia dostaje od tajemniczego wielbiciela duży bukiet pięknych kwiatów oraz liścik z miłosnym wierszykiem. Niebawem przychodzą kolejne drogie upominki oraz pojawiają się liczne głuche telefony. Coś, co z początku wydawało się miłym gestem sekretnego ukochanego, teraz zaczyna napawać Julię odrazą i obawą. Brak wsparcia i zrozumienia ze strony najbliższych powoduje, że dziewczyna ogarnięta strachem, zamyka się w sobie. Kim jest owy tajemniczy wielbiciel? Jak to możliwe, że tak dobrze ją zna? Bo to już dawno przestało być romantyczne!

    W swej powieści Olga Rudnicka poruszyła bardzo ważny temat stalkingu, który obecnie jest już karany, aczkolwiek nadal ciężko go wykryć. Dawniej takie prześladowania uchodziły innym płazem, ich ofiara bywała bezbronna, zaś łowca- nieuchwytny. Na szczęście dzisiaj jest już inaczej, tylko należy o tym głośno i otwarcie mówić. 
    "Cichy wielbiciel" to przede wszystkim szokujący obraz dręczonej i osaczonej Julii, która pod wpływem uporczywych działań stalkera, z radosnej i otwartej dziewczyny, stała się zagubioną i przestraszaną kobietą. Traci pracę, przyjaciół, zaufanie ukochanego oraz rodziny, już przestała czuć się bezpiecznie. A to wszystko za sprawą Jego- mężczyzny o silnej obsesji, nie znającego sprzeciwu egoiście. W jednej chwili ten człowiek niszczy cały jej świat, bo dla niego nie ma granic,liczy się tylko cel. 
    W tym thrillerze psychologicznym mamy do czynienia z całą paletą przeróżnych emocji, począwszy od zachwytu, wzruszenia i tęsknoty za romantyzmem, zmierzając do szoku, przerażenia i strachu. Dzięki wartkiej i intrygującej akcji czytelnik nie będzie miał ani chwili wytchnienia. Tutaj nic nie jest oczywiste, nikomu nie można już ufać, a nieobliczalny stalker jest zawsze o krok przed tobą. To on ukierunkowuje tempo akcji, to od niego tak naprawdę wszystko zależy. Bo On Jest Nieuchwytnym i Szalenie Zakochany. Nigdy nie wiadomo, co czeka tuż za rogiem! To On jest tu Dyrygentem, a my jego instrumentami, ale do czasu!!!


    Podsumowując, "Cichy wielbiciel" Olgi Rudnickiej to wciągający i szokujący thriller, od którego nie sposób się będzie oderwać. Frapująca, dociekliwa i emocjonująca- taka właśnie jest ta książka. Książka, która warto przeczytać.

niedziela, 17 marca 2019

"Natalii 5"- Olga Rudnicka

                   Długo czekałam na tę powieść, która tak zachwyciła sporo innych czytelników. Powieść, która uważana jest za najlepszą wraz z cała serią o tytułowych Nataliach, autorstwa Olgi Rudnickiej. Teraz w końcu i ja będę miała przyjemność przekonać się o fenomenie tej książki na własnej skórze. Czy warto było tyle czekać? Zdecydowanie TAK.



      Jarosław Sucharski postanowił na własnych warunkach zakończyć swoje życie. Wszelkie dowody znalezione w jego gabinecie świadczą, że było to doskonale zaplanowane samobójstwo. Wyjaśnienie swojej decyzji pozostawił w listach zaadresowanych do policji oraz do rodziny. Komisarz Potocki ma jednak pewne wątpliwości, co do owego samobójstwa, ponieważ było ono zbyt perfekcyjnie zaplanowane. Ale to nie koniec tych nieścisłości, bowiem na horyzoncie pojawiają się spadkobierczynie pana Jarosława, które zapoczątkują liczne kłopoty i niedomówienia. Każda z nich ma równe prawo do spadku, a jest ich aż pięć. Pięć zupełnie obcych sobie kobiet, które okazują się być przyrodnimi siostrami i każda z nich nazywa się .... NATALIA SUCHARSKA. Co z tego wyniknie? Kłopoty? Intrygi? Chaos? A może wszystko naraz?

     "Natalii 5" to nic innego jak doskonała komedia kryminalna, która kryje w sobie sporo mocnych wrażeń, choć nie koniecznie tych mrocznych.  To niezwykle zabawna historia pięciu nieznanych sobie kobiet, które miały wspólnego ojca i odziedziczyły po nim spadek oraz pewne tajemnice. Ich pełne humoru perypetie i dialogi rozbawią każdego czytelnika. Ale nie możemy tutaj zapomnieć o wątku kryminalnym, wokół którego kręci się cała fabuła tej książki. Rzekome samobójstwo ich ojca jest początkiem niezwykłych przygód owych sióstr, które dla własnego dobra wspólnie okłamują nie tylko dawnych znajomych ich ojca, ale i przede wszystkim policję. Niestety ich pomijanie się z prawdą coraz bardziej zaczyna wymykać się spod kontroli, co z kolei niesie ze sobą liczne zabawne wydarzenia. A w samym środku tego całego bałaganu sióstr Sucharskich, jest pewien skarb, ukryty w w głębi odziedziczonego domu. 
     Ale najważniejsze są tutaj same bohaterki. Każda z sióstr jest niczym Woda i Ogień w porównaniu z resztą. Różni się od siebie jak  Dzień i Noc, nie tylko pod względem fizycznym, ale i psychicznym. To właśnie te pięć zupełnie odmiennych charakterów stanowi wybuchową mieszankę, która zasieje zamęt wszędzie tam, gdzie się tylko pojawią. To one dodają tej książce nieszablonowości i atrakcyjności. Z nimi nigdy nie będzie nudno!

    Podsumowując, "Natalii 5" Olgi Rudnickiej to przezabawna i bardzo wciągająca lektura, która wywoła uśmiech niemal u każdego czytelnika. Jest to zdecydowanie najlepsza powieść w wykonaniu tej autorki i jestem przekonana, że taka też będzie cała ta seria. Już nie mogę się doczekać kontynuacji przygód sióstr Sucharskich i czym prędzej rezerwuje je w mojej bibliotece. 


czwartek, 7 marca 2019

"Fartowny pech"- Olga Rudnicka

       Za każdym razem, gdy tylko przekraczam próg miejskiej biblioteki, zakładam sobie, że pierwszym pozycją, jaka wróci ze mną do domu, będzie coś z twórczości Olgi Rudnickiej. Oczywiście w miarę dostępnych zasobów owego budynku. Tym razem bardzo mi się poszczęściło, bowiem mój stosik zawiera aż dwie powieści tejże autorki. Jedną z nich jest "Fartowny pech" i o tym poniżej.



         Posterunkowy Nadziany, świeżo upieczony pan detektyw Dziany oraz gangster Gianni. To wyjątkowe trio sporo namiesza m.in. w Poznaniu i okolicach. Ten pierwszy to typowy pechowiec- czego się nie dotknie, niemal zawsze obraca się w pył i dlatego przenosi się z dużego miasta do małej społeczności, by zacząć od nowa. Po pewnym czasie spotyka tam kolegę po fachu, który podjął się swojego pierwszego zlecenia od anonimowego klienta. Tylko, że ten klient nie jest byle kim. To prawdziwy szef jednej z poznańskich mafii, Padlina. Jego zadaniem będzie zlokalizowanie grupy, która przekracza pewne granice. Wszelkie tropy prowadzą do Paszcz, czyli tam, gdzie obecnie przebywa Nadziany. Już od samego początku wszystko powoli zaczyna się psuć. Najpierw przypadkowy postrzał samego detektywa, fikcyjna wojna gangów, a do tego jeszcze młoda dziewczyna, którą Gianni wygrał w kasynie. Innym słowem, wszyscy na siebie polują i nigdzie już nie jest bezpiecznie, a to za sprawą licznych niedomówień, zabawnych sytuacji i przypadkowych zdarzeń.

      Wystarczył mi rzut oka na napis na okładce " Dziany i Nadziany, do tego gangster Gianni- czegoż więcej trzeba, by stracić rozeznanie, co jest fartem, a co pechem" i już wiedziałam, że czeka mnie dobra zabawa i moc wrażeń. Fabuła bardzo ciekawa i niezwykle intrygująca. Wydawałoby się,że nawet i ogromnie niebezpieczna, bo przecież mamy tutaj do czynienia z mafią. Ale nic bardziej mylnego. Wszelkie niebezpieczeństwo wynika jedynie z głupoty, nieporozumień, nieprzemyślanych działań i niefartu.
      Największy wpływ na doskonały odbiór tej lektury, mieli jej bohaterowie, zarówno ci główni, jak i drugoplanowi.  Pechowcy, fajtłapy, amatorzy, nabudowane testosteronem mięśniaki i tylko nieliczni prawdziwi samce alfa, którzy swoją inteligencją, chartem ducha, zaangażowaniem i wyrafinowaniem nadrabiają niedociągnięcia innych. Za ich częste niepowodzenia odpowiedzialny jest pech, złośliwość rzeczy martwych czy też ich własna głupota i naiwność, wzbogacona o subtelny wpływ uroczych i intrygujących kobiet. To właśnie dzięki tym wszystkim bohaterom, ta książka jest tak atrakcyjna i ekscytująca, że nie sposób się od niej oderwać. 

      Podsumowując, "Fartowny pech" Olgi Rudnickiej to idealna lektura na osłodę tych ponurych i wietrznych dni. Ona doda kolorów tym smutnym pejzażom za oknami i poprawi humor każdemu czytelnikowi. Po raz kolejny Olga Rudnicka wkradła się w moje gusta, potwierdzając tylko swój kunszt pisarski w moich oczach.  Bez dwóch zdań, szczerze polecam!

piątek, 22 lutego 2019

"Lilith"- Olga Rudnicka

      Gdy na tylnej okładce widnieje napis " trzymający w napięciu kryminał z wątkami okultystycznymi", dla mnie oznacza to jedno- ekscytującą lekturę, w której zatracę się całkowicie. Ale jak będzie w rzeczywistości? To się okaże już niebawem.


    
       Lilith uważana jest za królową sukubów, czyli kobiecych demonów, nawiedzających we śnie mężczyzn. Jest ona uosobieniem seksu, matką wampirów i złych duchów. Inne podania mówią, że porywa ona małe dzieci i wysysa z nich krew. Lipniów to niewielkie miasteczko, gdzie po raz ostatni odbył się sabat czarownic. Tutejsi mieszkańcy chętnie opowiadają innym dawne legendy, organizują liczne imprezy tematyczne, przez co z każdym kolejnym rokiem, w ich rejony zjeżdżają się setki turystów oraz wielbicieli tych tajemnych procesów.
      Do starego dworku w miasteczku wprowadza się młode małżeństwo. Piotr jest architektem i od samego początku zabiera się za renowacje budynku. Lidka zaś spodziewa się dziecka i coraz gorzej znosi tą ciąże, a rezygnując z pracy, ma teraz znacznie więcej wolnego czasu. W tym domu panuje bardzo tajemnicza atmosfera, która z każdym dniem mocniej przytłacza kobietę i być może właśnie przez to, Lidka miewa nocne koszmary.  Tymczasem w okolicy zaczynają ginąć młode dziewczyny o błękitnych oczach. Tutejsza policja stara się zatuszować sprawę, by nie stracić turystów. Ale czy jest to ich jedyny motyw? Jakie sekrety kryje to miasteczku i jego mieszkańcy?

     Jak już wcześniej wspomniałam, sięgając po tę lekturę wiedziałam, że czeka mnie moc atrakcji. I tak też było. Sam prolog bardzo mnie zaciekawił i nie mogłam się już oderwać. Kolejne rozdziały tylko podsycały moje zainteresowanie i adrenalinę, co do dalszych losów głównych bohaterów. Im więcej się działo, tym było bardziej niebezpiecznie i ekscytująco.
         Fabuła zawierająca wątki kryminalne, elementy miłosne oraz niezwykle ciekawe motywy okultyzmu, były bardzo zrównoważone i wzajemnie się uzupełniały. Zaś jej akcja ani na moment nie zwalniała. Każde następne wydarzenie atakowała swoją nieprzewidywalnością i niebezpieczeństwem. 
       Bohaterowie tej książki są bardzo zróżnicowani, co dodaje jej charakteru i trudno określić, w którym kierunku potoczy się cała akcja. Dwulicowość, ułuda, opętanie, korupcja, strach, ale i odwaga, determinacja, bystrość i sprawiedliwość. Te wszystkie cechy odnoszą się do poszczególnych mieszkańców tego tajemniczego miasteczka. Miasteczka, które jest siedziskiem zła. 

    Podsumowując, "Lilith" Olgi Rudnickiej to nietuzinkowy kryminał, bowiem nie należy on do zbyt krwawych, a mimo to jest bardzo mroczny i nieprzewidywalny. Aż do samego końca nie wiadomo było kto zamordował te niewinne dziewczyny i dlaczego. Można było się jedynie domyślać, a jednak tuż na finiszu czekało nas zaskoczenie. Ta powieść trzyma w napięciu przez cały czas. I jest to kolejna książka autorstwa Rudnickiej, która zdecydowanie przypadła mi do gustu.

czwartek, 13 grudnia 2018

"Czy ten rudy kot to pies?"- Olga Rudnicka

        Kontynuacja przygód Beaty i Ulki w kolejnej powieści Olgi Rudnickiej pt. "Czy ten rudy kot to pies?" to jeszcze większa dawka humoru i niespodziewanych wydarzeń. Tym razem autorka skupiła się na drugiej przyjaciółce, która co rusz popada w nowe tarapaty. Ale najgorsze dopiero przed nią. 




          Ulka pracuje jako prawnik i nie jest w tym najgorsza. Lubi swoją pracę, kolegów, a przede wszystkim szefa. Nie wie, że ten ma rodzinę i być może dlatego zgadza się na wspólny romans. Romans, który daje jej poczucie szczęścia, miłości, szacunku i bezpieczeństwa. Niestety żona jej kochanka odkrywa prawdę i stawia mężowi ultimatum- Ulka musi odejść z pracy! I tak z dnia na dzień kobieta traci wszystko, co kochała, w tym i własną godność. Nie pozostaje jej nic innego jak wyjechać jak najdalej, by przemyśleć kilka najważniejszych spraw. Jej cel to Irlandia, ale wystarczyła chwila nieuwagi i dziewczyna wsiadła do zupełnie innego autobusu. Autobusu, który zawozi ją do Wielkowa pod Wrocławiem. Samotna, bezradna i bez bagaży, w środku nocy zostaje zabrana na tutejszą komendę przez ambitnego policjanta, Mariusza. Przyczyna wydaje się być prosta- Ula do złudzenia przypomina poszukiwaną listem gończym pewną kryminalistkę. Gdy pomyłka wychodzi na jaw, Mariusz nie tylko wypuszcza Ulkę, ale i pod wpływem jej roszczeń, zaprasza na nocleg do własnego domu. Domu, w którym mieszka wraz ze swym bratem, Sławkiem, który rzekomo podejrzany jest przez innych mieszkańców o zamordowanie kobiety i ukrycie zwłok. Podobnie zresztą jak niegdyś ich ojciec. Czyżby był to początek znacznie poważniejszych kłopotów dziewczyny? A może jest to szansa na całkiem nowe doznania? Jedno jest pewne- dobra zabawa gwarantowana!


      Poprzednia książka Olgi Rudnickiej zdecydowanie przypadła mi do gustu, ale ta część jest bez wątpienia znacznie lepsza. Znajdziemy w niech więcej zabawnych dialogów i śmiesznych wydarzeń. Zresztą cała fabuła jest jeszcze bardziej ciekawsza. Zapewne jest to zasługa naszej głównej bohaterki, która jest tak bardzo charyzmatyczna i zabawna, że uśmiech sam wykwita na naszych ustach. Ulka jest inteligentna, radosna, czasami wręcz sprawia wrażenie typowej małej blondyneczki, ale w dobrym znaczeniu tego słowa. Jest słodka i naiwna, ambitna i pracowita. Cokolwiek robi, czyni to z dobroci serca, przysparzając sobie pełnych humoru incydentów, a to nic innego,jak zapowiedź udanej zabawy dla każdego czytelnika. 
     Dodatkowo naszą uwagę przykuwają bardzo tajemnicze postacie braci, Mariusza i Sławka. Ten pierwszy to policjant, który dał się znokautować drobnej Uli, a drugi to twardy, skryty i bezsilny wobec nowej lokatorki mężczyzna, który w swoim życie już przeszedł bardzo dużo. Oboje mieszkają sami już od dawna, aż to nagle w ich teraźniejszość stanowczo wchodzi energiczna, silna i przebiegła kobieta, która ma już dość bycia ofiarą. Od tej pory życie całej tej trójki zmieni się i to diametralnie. Ale czy będzie to krok w lepszą stronę zależy wyłącznie od nich samych. 


      Cała akcja powieści "Czy ten rudy kot to pies?" toczy się w niewielkiej wiosce pod Wrocławiem. Jej krajobraz, cisza i poczucie bezpieczeństwa rozkochały w sobie pewną niezależną i niezwykle wrażliwą dziewczynę. Ta książka przesiąknięta jest humorem, kolorowymi bohaterami, zabawnymi dialogami i niekiedy monologami,a do tego czyta się ją lekko i przyjemnie, choć zbyt szybko. Na poprawę samopoczucia po ciężkim dniu ona jest wręcz idealna. Przynajmniej dla mnie, dlatego też polecam i zachęcam do bliższego zapoznania się zarówno z tą, jak i z innymi pozycjami tejże autorki. Pozdrawiam!!!

wtorek, 11 grudnia 2018

"Martwe jezioro"- Olga Rudnicka

         Uwielbiam twórczość Olgi Rudnickiej, która wywołuje u mnie ogromny uśmiech na twarzy, daje chwile wytchnienia, lekkość i radosne myśli. Jej powieści to skrzyżowanie kryminału z komedią, przez co są one delikatne i przyjemne dla duszy i ciała. Każdy mój pobyt w bibliotece to polowanie na książki tejże autorki, która jak się okazuje i tam jest bardzo rozchwytywana. Na całe szczęście udało mi się znaleźć dwie jej pozycje, które stanowią jedną serię. Na początek "Martwe jezioro"



       Naszą główną bohaterką jest trzydziestoletnia Beata. Singielka kochająca swoją pracę i przyzwoite wynagrodzenie, mieszkająca wraz ze swoją przyjaciółką Ulką w jednym mieszkaniu. Niestety w jej życiu jest coś, co zakłóca ten idealny styl bycia. Już od dawna jej wzajemne relacje rodzinne są w bardzo złej kondycji, a od 2 lat kompletnie nie istnieją. Dodatkowo kobieta ma wątpliwości co do swych "rzekomych" biologicznych rodziców. W celu rozwiązania tej tajemniczej zagadki, Beata wynajmuje detektywa. Być może zbliżający się ślub siostry, na który dostała zaproszenie pomoże uzyskać przynajmniej kilka odpowiedzi na nurtujące ją pytania. W towarzystwie Jacka, brata Uli, powrót do domu rodzinnego będzie bardziej znośny, a być może i poznane tam sekrety okażą się mniej przytłaczające! Kto wie?

       Już od pierwszych stron wiedziałam, że będzie to dobra książka, przy której nuda mi nie grozi. I tak było przez całą lekturę, którą czytało się szybko i przyjemnie. Delikatny wątek kryminalny, odkryty dopiero na końcu tej powieści, a którego konsekwencje były widoczny już od samego początku, roztaczały aurę tajemniczości i mroku nie tylko nad główną bohaterką, ale i nad pozostałymi osobami. To one dodawały im charakteru i kolorytu, dzięki czemu wzbudzały ogromne pokłady ciekawości u czytelnika. Poza tym doskonale rozwinięty wątek społeczno-obyczajowy spajał tę książką w jedną idealną całość. Wystarczyła mała, zbyt pochopna decyzja w przeszłości, która zaważyła na trudnych relacjach międzyludzkich w pewnej rodzinie. To one ukształtowały naszą Beatę na silną, niezależną, zdystansowaną i odważną, a przy tym niezwykle wrażliwą kobietę. Taka właśnie jest nasza główna bohaterka, która kocha i zarazem nienawidzi własnej rodziny, tylko jeszcze nie wie dlaczego!
     Nie możemy zapomnieć o Jacku. To starszy brat Uli, z którym dziewczyna za wszelką cenę pragnie zeswatać Beatę.  Czy jej się to uda? Szansę są dość sporo, bowiem chłopak bardzo interesuje się Beatą i robi wiele, by mogła ona spojrzeć na niego inaczej niż do tej pory. A ona? No cóż tutaj sprawa jest bardziej skomplikowana, gdyż kobieta sama nie wie czego chce. Boi się własnych uczuć, pragnień, bo tak naprawdę nigdy nie poznała czym jest miłość, bezpieczeństwo, wzajemna troska i ciepło ogniska domowego. Ale czy wystarczy jej sił i chęci, by zaryzykować własne szczęście? Zobaczymy!


        Podsumowując, "Martwe jezioro" Olgi Rudnickiej to dobrze napisana i lekka powieść z dodatkiem czarnego humoru, licznych i mrocznych intryg oraz sporej dawki tajemnic. Ta książka wciąga, ciekawi, śmieszy, fascynuje, a czasami budzi niesmak. Czy można oczekiwać czegoś więcej po tym gatunku literackim? Nie wiem, ale zdecydowanie polecam!

"Dom sióstr"- Charlotte Link

       Duży, stary dom, stojący gdzieś na uboczu, z dala od wścibskich oczu, otoczony bezkresem pól i lasów, kusi, przyciąga i magnetyzuje...