Z każdą częścią, siostry Sucharskie rozkwitają, stając się przy tym jeszcze bardziej nieprzewidywalne. "Do trzech razy Natalie" to ostatnia już część przygód tych nieszablonowych bohaterek. Kto wie, może jeszcze kiedyś usłyszymy o tych przebojowych kobietach w akcji.
Tym razem nasze siostry udają się na wspólny urlop, z dala od swoich mężczyzn, obowiązków, codzienności. Klika błędnych decyzji płci brzydkiej i kłótnia gotowa. Konsekwencją jest nagły wyjazd wszystkich Natalii. Cel- Międzyzdroje. Wymarzony odpoczynek, leżakowanie na plaży, zero stresu. Po prostu idealnie. Jednak nie każda siostra lubi siedzieć bezczynnie. Pech chciał, by w trakcie ich pobytu nad morzem, ktoś brutalnie zamordował młodą kobietę, zaś tuż obok dochodzi również do włamania na terenie jednego z najlepszych hoteli w okolicy. Gdy tutejsza policja jest zupełnie bezradna, do akcji wkraczają siostry Sucharskie. A skoro tak - to nie obejdzie się bez kłopotów, manipulacji i licznych intryg.
Niestety, z przykrością muszę stwierdzić, że jest to najsłabsza część tej serii. Dlaczego? Po pierwsze- zabrakło tego humoru, jaki towarzyszył mi poprzednio, m.in. w arcyzabawnych dialogach. To tak, jakby nasze bohaterki ocenzurowały swoje nadzwyczaj wybuchowe charaktery i cięte języki. Drugą rzeczą jest wolniejsza akcja i mało atrakcyjne wydarzenia. Niby coś się działo, ale to jednak nie wystarczyło, by dorównać pozostałym dwóm częściom tej sagi.
Całość lekka i przyjemna, ale bez efektu wow, co dla mnie było sporym zaskoczeniem, a zarazem wielkim rozczarowaniem. Przy tej lekturze już nie było tak zabawnie i niebezpiecznie. Nawet intrygi naszych bohaterek nie miały już takiej siły przebicia, jak poprzednio. Mimo to nadal uważam, że jest to dobra i wciągająca książka, która umili czytelnikowi każdą wolną chwilę.
Podsumowując, "Do trzech razy Natalie" Olgi Rudnickiej to ciekawa komedia kryminalna, która warto przeczytać. Szczególnie jeśli poznało się już poprzednie część przygód sióstr Sucharskich. Niestety znacznie słabsza, ale i tak stanowi ona doskonałe zakończenie podróży z tytułowymi Nataliami. Kobietami, które niejedna z nas podziwia, ale nie każda chciałaby je spotkać na swojej drodze. Bynajmniej ja!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komedia kryminalna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komedia kryminalna. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 5 listopada 2019
czwartek, 31 października 2019
"Drugi przekręt Natalii"- Olga Rudnicka
Olga Rudnicka słynie z wciągających kryminałów, wspartych lekkimi i zabawnymi wątkami. Jeśli chodzi o te komedie kryminalne, to właśnie Ona jest moim numerem jeden. A teraz, po serii mrocznych thrillerów, które nie zawsze dobrze wypadły, czas na odpoczynek i relaks z przyjemną lekturą- "Drugi przekręt Natalii" Rudnickiej, czyli kontynuacja losów przebojowych sióstr Sucharskich.
Co tym razem szykują nam te nieobliczalne kobiety? Jedno jest pewne- będzie się działo. Siostry Sucharskie, po śmierci swojego ojca, utrzymują bliski kontakt z jego dawnym wspólnikiem. W końcu to taki samotny i miły starszy pan. Pewnego dnia ten mężczyzna znika, a w jego domu policja znajduje zwłoki tajemniczego młodzieńca, niestety bez głowy. Co się tam wydarzyło? I gdzie jest Zawada? Czyżby to właśnie jego szczątki znajdują się w spalonym samochodzie tuż nad Wartą? Policja nie ma żadnych wątpliwości, jednak tytułowe Natalie mają ciut odmienne zdanie. Tym bardziej, że pan Janusz wcale nie był takim świętoszkiem, za jakiego inni go uważali. Miał sporo mrocznych tajemnic, a jego celem były bardzo drogie dzieła sztuki i współpraca z najpotężniejszym gangiem. Teraz po Zawadzie pozostało wiele pytań i sekretne brylanty. To coś w sam raz dla naszych bohaterek.
Kilka miesięcy temu przeczytałam "Natalii 5", które zawładnęły moim sercem, ale to właśnie druga część przygód sióstr Sucharskich zbiła mnie z pantałyku i pokochałam ją całą sobą. Jeszcze nigdy tak się nie uśmiałam podczas lektury. Nasze bohaterki wręcz rozkwitły w swoim towarzystwie, a pełne humoru dialogi, powaliły mnie na łopatki.
Fabuła tej powieści, niby taka zwyczajna, ale wyśmienicie zaprezentowana, że nie sposób się od niej oderwać. A tam, gdzie pięć zupełnie różnych, ale za to mocno wybuchowych charakterów, tam totalny chaos, bezprawie i dobra zabawa. Nawet najlepsi śledczy nie byliby w stanie nadążyć za tymi siostrzanymi huraganami.
W przypadku tej książki określenie, że akcja była dynamiczna, to mało powiedziane. Nigdy nie wiadomo było, czego się spodziewać po głównych postaciach, jak daleko zabrną w swoich kłamstwach. Ich pomysłowość, zawziętość i lojalność wobec rodziny, była godna podziwu. Bez tych pięciu nietuzinkowych kobiet, nie mogłoby być tak brawurowej powieści. To dla nich czytelnicy zatracają się w czasie, uciekając przed zmęczeniem i snem. To z nimi płaczemy, śmiejemy się i wygłupiamy.
Podsumowując, "Drugi przekręt Natalii" Olgi Rudnickiej to istna petarda. Frapujący kryminał i rozbrajająca komedia w jednym. To lek na chandrę i nudę. Z tą książką każda chwila będzie piękną bajką, która wywoła szeroki uśmiech na naszych twarzach. A wszystko to zasługa ekscentrycznych lolitek, niebezpiecznych intrygantek i niezłych manipulantek. Siostry Sucharskie to przyjaciółki do tańca i do różańca. To one decydują co i kiedy się wydarzy.
Co tym razem szykują nam te nieobliczalne kobiety? Jedno jest pewne- będzie się działo. Siostry Sucharskie, po śmierci swojego ojca, utrzymują bliski kontakt z jego dawnym wspólnikiem. W końcu to taki samotny i miły starszy pan. Pewnego dnia ten mężczyzna znika, a w jego domu policja znajduje zwłoki tajemniczego młodzieńca, niestety bez głowy. Co się tam wydarzyło? I gdzie jest Zawada? Czyżby to właśnie jego szczątki znajdują się w spalonym samochodzie tuż nad Wartą? Policja nie ma żadnych wątpliwości, jednak tytułowe Natalie mają ciut odmienne zdanie. Tym bardziej, że pan Janusz wcale nie był takim świętoszkiem, za jakiego inni go uważali. Miał sporo mrocznych tajemnic, a jego celem były bardzo drogie dzieła sztuki i współpraca z najpotężniejszym gangiem. Teraz po Zawadzie pozostało wiele pytań i sekretne brylanty. To coś w sam raz dla naszych bohaterek.
Kilka miesięcy temu przeczytałam "Natalii 5", które zawładnęły moim sercem, ale to właśnie druga część przygód sióstr Sucharskich zbiła mnie z pantałyku i pokochałam ją całą sobą. Jeszcze nigdy tak się nie uśmiałam podczas lektury. Nasze bohaterki wręcz rozkwitły w swoim towarzystwie, a pełne humoru dialogi, powaliły mnie na łopatki.
"- Możemy zobaczyć zwłoki? Może je znamy?.....
-...... Może wiemy, do kogo należą?.....- Jak jeszcze żyły, to może je znałyśmy......- Jak można znać zwłoki?...
- A co, bezpańskie są?....."- Jak zwłoki mogą do kogoś należeć?.....
Fabuła tej powieści, niby taka zwyczajna, ale wyśmienicie zaprezentowana, że nie sposób się od niej oderwać. A tam, gdzie pięć zupełnie różnych, ale za to mocno wybuchowych charakterów, tam totalny chaos, bezprawie i dobra zabawa. Nawet najlepsi śledczy nie byliby w stanie nadążyć za tymi siostrzanymi huraganami.
W przypadku tej książki określenie, że akcja była dynamiczna, to mało powiedziane. Nigdy nie wiadomo było, czego się spodziewać po głównych postaciach, jak daleko zabrną w swoich kłamstwach. Ich pomysłowość, zawziętość i lojalność wobec rodziny, była godna podziwu. Bez tych pięciu nietuzinkowych kobiet, nie mogłoby być tak brawurowej powieści. To dla nich czytelnicy zatracają się w czasie, uciekając przed zmęczeniem i snem. To z nimi płaczemy, śmiejemy się i wygłupiamy.
Podsumowując, "Drugi przekręt Natalii" Olgi Rudnickiej to istna petarda. Frapujący kryminał i rozbrajająca komedia w jednym. To lek na chandrę i nudę. Z tą książką każda chwila będzie piękną bajką, która wywoła szeroki uśmiech na naszych twarzach. A wszystko to zasługa ekscentrycznych lolitek, niebezpiecznych intrygantek i niezłych manipulantek. Siostry Sucharskie to przyjaciółki do tańca i do różańca. To one decydują co i kiedy się wydarzy.
niedziela, 17 marca 2019
"Natalii 5"- Olga Rudnicka
Długo czekałam na tę powieść, która tak zachwyciła sporo innych czytelników. Powieść, która uważana jest za najlepszą wraz z cała serią o tytułowych Nataliach, autorstwa Olgi Rudnickiej. Teraz w końcu i ja będę miała przyjemność przekonać się o fenomenie tej książki na własnej skórze. Czy warto było tyle czekać? Zdecydowanie TAK.
Jarosław Sucharski postanowił na własnych warunkach zakończyć swoje życie. Wszelkie dowody znalezione w jego gabinecie świadczą, że było to doskonale zaplanowane samobójstwo. Wyjaśnienie swojej decyzji pozostawił w listach zaadresowanych do policji oraz do rodziny. Komisarz Potocki ma jednak pewne wątpliwości, co do owego samobójstwa, ponieważ było ono zbyt perfekcyjnie zaplanowane. Ale to nie koniec tych nieścisłości, bowiem na horyzoncie pojawiają się spadkobierczynie pana Jarosława, które zapoczątkują liczne kłopoty i niedomówienia. Każda z nich ma równe prawo do spadku, a jest ich aż pięć. Pięć zupełnie obcych sobie kobiet, które okazują się być przyrodnimi siostrami i każda z nich nazywa się .... NATALIA SUCHARSKA. Co z tego wyniknie? Kłopoty? Intrygi? Chaos? A może wszystko naraz?
"Natalii 5" to nic innego jak doskonała komedia kryminalna, która kryje w sobie sporo mocnych wrażeń, choć nie koniecznie tych mrocznych. To niezwykle zabawna historia pięciu nieznanych sobie kobiet, które miały wspólnego ojca i odziedziczyły po nim spadek oraz pewne tajemnice. Ich pełne humoru perypetie i dialogi rozbawią każdego czytelnika. Ale nie możemy tutaj zapomnieć o wątku kryminalnym, wokół którego kręci się cała fabuła tej książki. Rzekome samobójstwo ich ojca jest początkiem niezwykłych przygód owych sióstr, które dla własnego dobra wspólnie okłamują nie tylko dawnych znajomych ich ojca, ale i przede wszystkim policję. Niestety ich pomijanie się z prawdą coraz bardziej zaczyna wymykać się spod kontroli, co z kolei niesie ze sobą liczne zabawne wydarzenia. A w samym środku tego całego bałaganu sióstr Sucharskich, jest pewien skarb, ukryty w w głębi odziedziczonego domu.
Ale najważniejsze są tutaj same bohaterki. Każda z sióstr jest niczym Woda i Ogień w porównaniu z resztą. Różni się od siebie jak Dzień i Noc, nie tylko pod względem fizycznym, ale i psychicznym. To właśnie te pięć zupełnie odmiennych charakterów stanowi wybuchową mieszankę, która zasieje zamęt wszędzie tam, gdzie się tylko pojawią. To one dodają tej książce nieszablonowości i atrakcyjności. Z nimi nigdy nie będzie nudno!
Podsumowując, "Natalii 5" Olgi Rudnickiej to przezabawna i bardzo wciągająca lektura, która wywoła uśmiech niemal u każdego czytelnika. Jest to zdecydowanie najlepsza powieść w wykonaniu tej autorki i jestem przekonana, że taka też będzie cała ta seria. Już nie mogę się doczekać kontynuacji przygód sióstr Sucharskich i czym prędzej rezerwuje je w mojej bibliotece.
Jarosław Sucharski postanowił na własnych warunkach zakończyć swoje życie. Wszelkie dowody znalezione w jego gabinecie świadczą, że było to doskonale zaplanowane samobójstwo. Wyjaśnienie swojej decyzji pozostawił w listach zaadresowanych do policji oraz do rodziny. Komisarz Potocki ma jednak pewne wątpliwości, co do owego samobójstwa, ponieważ było ono zbyt perfekcyjnie zaplanowane. Ale to nie koniec tych nieścisłości, bowiem na horyzoncie pojawiają się spadkobierczynie pana Jarosława, które zapoczątkują liczne kłopoty i niedomówienia. Każda z nich ma równe prawo do spadku, a jest ich aż pięć. Pięć zupełnie obcych sobie kobiet, które okazują się być przyrodnimi siostrami i każda z nich nazywa się .... NATALIA SUCHARSKA. Co z tego wyniknie? Kłopoty? Intrygi? Chaos? A może wszystko naraz?
"Natalii 5" to nic innego jak doskonała komedia kryminalna, która kryje w sobie sporo mocnych wrażeń, choć nie koniecznie tych mrocznych. To niezwykle zabawna historia pięciu nieznanych sobie kobiet, które miały wspólnego ojca i odziedziczyły po nim spadek oraz pewne tajemnice. Ich pełne humoru perypetie i dialogi rozbawią każdego czytelnika. Ale nie możemy tutaj zapomnieć o wątku kryminalnym, wokół którego kręci się cała fabuła tej książki. Rzekome samobójstwo ich ojca jest początkiem niezwykłych przygód owych sióstr, które dla własnego dobra wspólnie okłamują nie tylko dawnych znajomych ich ojca, ale i przede wszystkim policję. Niestety ich pomijanie się z prawdą coraz bardziej zaczyna wymykać się spod kontroli, co z kolei niesie ze sobą liczne zabawne wydarzenia. A w samym środku tego całego bałaganu sióstr Sucharskich, jest pewien skarb, ukryty w w głębi odziedziczonego domu.
Ale najważniejsze są tutaj same bohaterki. Każda z sióstr jest niczym Woda i Ogień w porównaniu z resztą. Różni się od siebie jak Dzień i Noc, nie tylko pod względem fizycznym, ale i psychicznym. To właśnie te pięć zupełnie odmiennych charakterów stanowi wybuchową mieszankę, która zasieje zamęt wszędzie tam, gdzie się tylko pojawią. To one dodają tej książce nieszablonowości i atrakcyjności. Z nimi nigdy nie będzie nudno!
Podsumowując, "Natalii 5" Olgi Rudnickiej to przezabawna i bardzo wciągająca lektura, która wywoła uśmiech niemal u każdego czytelnika. Jest to zdecydowanie najlepsza powieść w wykonaniu tej autorki i jestem przekonana, że taka też będzie cała ta seria. Już nie mogę się doczekać kontynuacji przygód sióstr Sucharskich i czym prędzej rezerwuje je w mojej bibliotece.
czwartek, 7 marca 2019
"Fartowny pech"- Olga Rudnicka
Za każdym razem, gdy tylko przekraczam próg miejskiej biblioteki, zakładam sobie, że pierwszym pozycją, jaka wróci ze mną do domu, będzie coś z twórczości Olgi Rudnickiej. Oczywiście w miarę dostępnych zasobów owego budynku. Tym razem bardzo mi się poszczęściło, bowiem mój stosik zawiera aż dwie powieści tejże autorki. Jedną z nich jest "Fartowny pech" i o tym poniżej.
Posterunkowy Nadziany, świeżo upieczony pan detektyw Dziany oraz gangster Gianni. To wyjątkowe trio sporo namiesza m.in. w Poznaniu i okolicach. Ten pierwszy to typowy pechowiec- czego się nie dotknie, niemal zawsze obraca się w pył i dlatego przenosi się z dużego miasta do małej społeczności, by zacząć od nowa. Po pewnym czasie spotyka tam kolegę po fachu, który podjął się swojego pierwszego zlecenia od anonimowego klienta. Tylko, że ten klient nie jest byle kim. To prawdziwy szef jednej z poznańskich mafii, Padlina. Jego zadaniem będzie zlokalizowanie grupy, która przekracza pewne granice. Wszelkie tropy prowadzą do Paszcz, czyli tam, gdzie obecnie przebywa Nadziany. Już od samego początku wszystko powoli zaczyna się psuć. Najpierw przypadkowy postrzał samego detektywa, fikcyjna wojna gangów, a do tego jeszcze młoda dziewczyna, którą Gianni wygrał w kasynie. Innym słowem, wszyscy na siebie polują i nigdzie już nie jest bezpiecznie, a to za sprawą licznych niedomówień, zabawnych sytuacji i przypadkowych zdarzeń.
Wystarczył mi rzut oka na napis na okładce " Dziany i Nadziany, do tego gangster Gianni- czegoż więcej trzeba, by stracić rozeznanie, co jest fartem, a co pechem" i już wiedziałam, że czeka mnie dobra zabawa i moc wrażeń. Fabuła bardzo ciekawa i niezwykle intrygująca. Wydawałoby się,że nawet i ogromnie niebezpieczna, bo przecież mamy tutaj do czynienia z mafią. Ale nic bardziej mylnego. Wszelkie niebezpieczeństwo wynika jedynie z głupoty, nieporozumień, nieprzemyślanych działań i niefartu.
Największy wpływ na doskonały odbiór tej lektury, mieli jej bohaterowie, zarówno ci główni, jak i drugoplanowi. Pechowcy, fajtłapy, amatorzy, nabudowane testosteronem mięśniaki i tylko nieliczni prawdziwi samce alfa, którzy swoją inteligencją, chartem ducha, zaangażowaniem i wyrafinowaniem nadrabiają niedociągnięcia innych. Za ich częste niepowodzenia odpowiedzialny jest pech, złośliwość rzeczy martwych czy też ich własna głupota i naiwność, wzbogacona o subtelny wpływ uroczych i intrygujących kobiet. To właśnie dzięki tym wszystkim bohaterom, ta książka jest tak atrakcyjna i ekscytująca, że nie sposób się od niej oderwać.
Podsumowując, "Fartowny pech" Olgi Rudnickiej to idealna lektura na osłodę tych ponurych i wietrznych dni. Ona doda kolorów tym smutnym pejzażom za oknami i poprawi humor każdemu czytelnikowi. Po raz kolejny Olga Rudnicka wkradła się w moje gusta, potwierdzając tylko swój kunszt pisarski w moich oczach. Bez dwóch zdań, szczerze polecam!
Posterunkowy Nadziany, świeżo upieczony pan detektyw Dziany oraz gangster Gianni. To wyjątkowe trio sporo namiesza m.in. w Poznaniu i okolicach. Ten pierwszy to typowy pechowiec- czego się nie dotknie, niemal zawsze obraca się w pył i dlatego przenosi się z dużego miasta do małej społeczności, by zacząć od nowa. Po pewnym czasie spotyka tam kolegę po fachu, który podjął się swojego pierwszego zlecenia od anonimowego klienta. Tylko, że ten klient nie jest byle kim. To prawdziwy szef jednej z poznańskich mafii, Padlina. Jego zadaniem będzie zlokalizowanie grupy, która przekracza pewne granice. Wszelkie tropy prowadzą do Paszcz, czyli tam, gdzie obecnie przebywa Nadziany. Już od samego początku wszystko powoli zaczyna się psuć. Najpierw przypadkowy postrzał samego detektywa, fikcyjna wojna gangów, a do tego jeszcze młoda dziewczyna, którą Gianni wygrał w kasynie. Innym słowem, wszyscy na siebie polują i nigdzie już nie jest bezpiecznie, a to za sprawą licznych niedomówień, zabawnych sytuacji i przypadkowych zdarzeń.
Wystarczył mi rzut oka na napis na okładce " Dziany i Nadziany, do tego gangster Gianni- czegoż więcej trzeba, by stracić rozeznanie, co jest fartem, a co pechem" i już wiedziałam, że czeka mnie dobra zabawa i moc wrażeń. Fabuła bardzo ciekawa i niezwykle intrygująca. Wydawałoby się,że nawet i ogromnie niebezpieczna, bo przecież mamy tutaj do czynienia z mafią. Ale nic bardziej mylnego. Wszelkie niebezpieczeństwo wynika jedynie z głupoty, nieporozumień, nieprzemyślanych działań i niefartu.
Największy wpływ na doskonały odbiór tej lektury, mieli jej bohaterowie, zarówno ci główni, jak i drugoplanowi. Pechowcy, fajtłapy, amatorzy, nabudowane testosteronem mięśniaki i tylko nieliczni prawdziwi samce alfa, którzy swoją inteligencją, chartem ducha, zaangażowaniem i wyrafinowaniem nadrabiają niedociągnięcia innych. Za ich częste niepowodzenia odpowiedzialny jest pech, złośliwość rzeczy martwych czy też ich własna głupota i naiwność, wzbogacona o subtelny wpływ uroczych i intrygujących kobiet. To właśnie dzięki tym wszystkim bohaterom, ta książka jest tak atrakcyjna i ekscytująca, że nie sposób się od niej oderwać.
Podsumowując, "Fartowny pech" Olgi Rudnickiej to idealna lektura na osłodę tych ponurych i wietrznych dni. Ona doda kolorów tym smutnym pejzażom za oknami i poprawi humor każdemu czytelnikowi. Po raz kolejny Olga Rudnicka wkradła się w moje gusta, potwierdzając tylko swój kunszt pisarski w moich oczach. Bez dwóch zdań, szczerze polecam!
czwartek, 13 grudnia 2018
"Czy ten rudy kot to pies?"- Olga Rudnicka
Kontynuacja przygód Beaty i Ulki w kolejnej powieści Olgi Rudnickiej pt. "Czy ten rudy kot to pies?" to jeszcze większa dawka humoru i niespodziewanych wydarzeń. Tym razem autorka skupiła się na drugiej przyjaciółce, która co rusz popada w nowe tarapaty. Ale najgorsze dopiero przed nią.
Ulka pracuje jako prawnik i nie jest w tym najgorsza. Lubi swoją pracę, kolegów, a przede wszystkim szefa. Nie wie, że ten ma rodzinę i być może dlatego zgadza się na wspólny romans. Romans, który daje jej poczucie szczęścia, miłości, szacunku i bezpieczeństwa. Niestety żona jej kochanka odkrywa prawdę i stawia mężowi ultimatum- Ulka musi odejść z pracy! I tak z dnia na dzień kobieta traci wszystko, co kochała, w tym i własną godność. Nie pozostaje jej nic innego jak wyjechać jak najdalej, by przemyśleć kilka najważniejszych spraw. Jej cel to Irlandia, ale wystarczyła chwila nieuwagi i dziewczyna wsiadła do zupełnie innego autobusu. Autobusu, który zawozi ją do Wielkowa pod Wrocławiem. Samotna, bezradna i bez bagaży, w środku nocy zostaje zabrana na tutejszą komendę przez ambitnego policjanta, Mariusza. Przyczyna wydaje się być prosta- Ula do złudzenia przypomina poszukiwaną listem gończym pewną kryminalistkę. Gdy pomyłka wychodzi na jaw, Mariusz nie tylko wypuszcza Ulkę, ale i pod wpływem jej roszczeń, zaprasza na nocleg do własnego domu. Domu, w którym mieszka wraz ze swym bratem, Sławkiem, który rzekomo podejrzany jest przez innych mieszkańców o zamordowanie kobiety i ukrycie zwłok. Podobnie zresztą jak niegdyś ich ojciec. Czyżby był to początek znacznie poważniejszych kłopotów dziewczyny? A może jest to szansa na całkiem nowe doznania? Jedno jest pewne- dobra zabawa gwarantowana!
Poprzednia książka Olgi Rudnickiej zdecydowanie przypadła mi do gustu, ale ta część jest bez wątpienia znacznie lepsza. Znajdziemy w niech więcej zabawnych dialogów i śmiesznych wydarzeń. Zresztą cała fabuła jest jeszcze bardziej ciekawsza. Zapewne jest to zasługa naszej głównej bohaterki, która jest tak bardzo charyzmatyczna i zabawna, że uśmiech sam wykwita na naszych ustach. Ulka jest inteligentna, radosna, czasami wręcz sprawia wrażenie typowej małej blondyneczki, ale w dobrym znaczeniu tego słowa. Jest słodka i naiwna, ambitna i pracowita. Cokolwiek robi, czyni to z dobroci serca, przysparzając sobie pełnych humoru incydentów, a to nic innego,jak zapowiedź udanej zabawy dla każdego czytelnika.
Dodatkowo naszą uwagę przykuwają bardzo tajemnicze postacie braci, Mariusza i Sławka. Ten pierwszy to policjant, który dał się znokautować drobnej Uli, a drugi to twardy, skryty i bezsilny wobec nowej lokatorki mężczyzna, który w swoim życie już przeszedł bardzo dużo. Oboje mieszkają sami już od dawna, aż to nagle w ich teraźniejszość stanowczo wchodzi energiczna, silna i przebiegła kobieta, która ma już dość bycia ofiarą. Od tej pory życie całej tej trójki zmieni się i to diametralnie. Ale czy będzie to krok w lepszą stronę zależy wyłącznie od nich samych.
Cała akcja powieści "Czy ten rudy kot to pies?" toczy się w niewielkiej wiosce pod Wrocławiem. Jej krajobraz, cisza i poczucie bezpieczeństwa rozkochały w sobie pewną niezależną i niezwykle wrażliwą dziewczynę. Ta książka przesiąknięta jest humorem, kolorowymi bohaterami, zabawnymi dialogami i niekiedy monologami,a do tego czyta się ją lekko i przyjemnie, choć zbyt szybko. Na poprawę samopoczucia po ciężkim dniu ona jest wręcz idealna. Przynajmniej dla mnie, dlatego też polecam i zachęcam do bliższego zapoznania się zarówno z tą, jak i z innymi pozycjami tejże autorki. Pozdrawiam!!!
Ulka pracuje jako prawnik i nie jest w tym najgorsza. Lubi swoją pracę, kolegów, a przede wszystkim szefa. Nie wie, że ten ma rodzinę i być może dlatego zgadza się na wspólny romans. Romans, który daje jej poczucie szczęścia, miłości, szacunku i bezpieczeństwa. Niestety żona jej kochanka odkrywa prawdę i stawia mężowi ultimatum- Ulka musi odejść z pracy! I tak z dnia na dzień kobieta traci wszystko, co kochała, w tym i własną godność. Nie pozostaje jej nic innego jak wyjechać jak najdalej, by przemyśleć kilka najważniejszych spraw. Jej cel to Irlandia, ale wystarczyła chwila nieuwagi i dziewczyna wsiadła do zupełnie innego autobusu. Autobusu, który zawozi ją do Wielkowa pod Wrocławiem. Samotna, bezradna i bez bagaży, w środku nocy zostaje zabrana na tutejszą komendę przez ambitnego policjanta, Mariusza. Przyczyna wydaje się być prosta- Ula do złudzenia przypomina poszukiwaną listem gończym pewną kryminalistkę. Gdy pomyłka wychodzi na jaw, Mariusz nie tylko wypuszcza Ulkę, ale i pod wpływem jej roszczeń, zaprasza na nocleg do własnego domu. Domu, w którym mieszka wraz ze swym bratem, Sławkiem, który rzekomo podejrzany jest przez innych mieszkańców o zamordowanie kobiety i ukrycie zwłok. Podobnie zresztą jak niegdyś ich ojciec. Czyżby był to początek znacznie poważniejszych kłopotów dziewczyny? A może jest to szansa na całkiem nowe doznania? Jedno jest pewne- dobra zabawa gwarantowana!
Poprzednia książka Olgi Rudnickiej zdecydowanie przypadła mi do gustu, ale ta część jest bez wątpienia znacznie lepsza. Znajdziemy w niech więcej zabawnych dialogów i śmiesznych wydarzeń. Zresztą cała fabuła jest jeszcze bardziej ciekawsza. Zapewne jest to zasługa naszej głównej bohaterki, która jest tak bardzo charyzmatyczna i zabawna, że uśmiech sam wykwita na naszych ustach. Ulka jest inteligentna, radosna, czasami wręcz sprawia wrażenie typowej małej blondyneczki, ale w dobrym znaczeniu tego słowa. Jest słodka i naiwna, ambitna i pracowita. Cokolwiek robi, czyni to z dobroci serca, przysparzając sobie pełnych humoru incydentów, a to nic innego,jak zapowiedź udanej zabawy dla każdego czytelnika.
Dodatkowo naszą uwagę przykuwają bardzo tajemnicze postacie braci, Mariusza i Sławka. Ten pierwszy to policjant, który dał się znokautować drobnej Uli, a drugi to twardy, skryty i bezsilny wobec nowej lokatorki mężczyzna, który w swoim życie już przeszedł bardzo dużo. Oboje mieszkają sami już od dawna, aż to nagle w ich teraźniejszość stanowczo wchodzi energiczna, silna i przebiegła kobieta, która ma już dość bycia ofiarą. Od tej pory życie całej tej trójki zmieni się i to diametralnie. Ale czy będzie to krok w lepszą stronę zależy wyłącznie od nich samych.
Cała akcja powieści "Czy ten rudy kot to pies?" toczy się w niewielkiej wiosce pod Wrocławiem. Jej krajobraz, cisza i poczucie bezpieczeństwa rozkochały w sobie pewną niezależną i niezwykle wrażliwą dziewczynę. Ta książka przesiąknięta jest humorem, kolorowymi bohaterami, zabawnymi dialogami i niekiedy monologami,a do tego czyta się ją lekko i przyjemnie, choć zbyt szybko. Na poprawę samopoczucia po ciężkim dniu ona jest wręcz idealna. Przynajmniej dla mnie, dlatego też polecam i zachęcam do bliższego zapoznania się zarówno z tą, jak i z innymi pozycjami tejże autorki. Pozdrawiam!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
"Dom sióstr"- Charlotte Link
Duży, stary dom, stojący gdzieś na uboczu, z dala od wścibskich oczu, otoczony bezkresem pól i lasów, kusi, przyciąga i magnetyzuje...
-
Duży, stary dom, stojący gdzieś na uboczu, z dala od wścibskich oczu, otoczony bezkresem pól i lasów, kusi, przyciąga i magnetyzuje...
-
Debiutancka powieść Pawła Fleszara pt. "Powódź" to jedna z kilku pozycji, jakie pochłonęłam w jedno popołudnie. Czy ...





