Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Amber. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Amber. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 czerwca 2020

"Odprysk"- Sebastian Fitzek

          Jak byś się czuł, gdyby w kilka godzin wszystko, co znasz i kochasz nagle zniknęło? Nawet Twoja tożsamość? Z każdą następną minutą zatracasz się, wariujesz, popadasz w obłęd. A może uciekasz, by zacząć życie z czystą kartą?



   "Odprysk" Sebastiana Fitzka to historia pewnego mężczyzny, Marco Lucasa, szczęśliwego męża i przyszłego ojca. Niestety, dochodzi do tragicznego w skutkach wypadku, w którym ginie jego żona oraz nienarodzone dziecko. On sam cudem uchodzi z życiem, choć w karku tkwi mu metalowy odprysk. Wystarczy jedne gwałtowny ruch, niespodziewany uraz i w mgnieniu oka Marco może zostać sparaliżowany do końca swoich dni. Jednak to już nie ma dla niego znaczenia, bowiem stracił swoją  największą miłość. W konsekwencji popada w depresję graniczącą z szaleństwem i jedyne czego pragnie, to zapomnieć o przeszłości, wymazać wszelkie złe wspomnienia i cierpienie. W pewnej klinice dostaje wielką szansę, musi jedynie poddać się procesowi usuwania pamięci. Jednak ta decyzja niesie ze sobą również przykre skutki, które powodują jeszcze większy koszmar mężczyzny.  Klucze do domu oraz pracy nie pasują, nikt go nie zna, jego dawne mieszkanie ma już nowego właściciela,  ale najgorszy jest fakt, że drzwi do owego lokum otwiera mu jego zmarła żona.  Czyżby Marco postradał zmysły? Czy to, co widzi istnieje? Czy to urojenia? I kim tak naprawdę jest on sam?
     
       "Odprysk" to jedna z najbardziej pokręconych powieści Sebastiana Fitzka, jaką przeczytałam do tej pory. Zawiła i totalnie nierealna. Fabuła pełna absurdalnych wydarzeń, w których nie wiadomo co jest fikcją, a co prawdą. Wydarzeń, które zmieniają sens całej historii wraz z każdym nowym rozdziałem, przez co wiele razy czułam się mocno zagubiona i zdezorientowana. 

      Najbardziej skomplikowane oraz mocno egoistyczne były motywy działań poszczególnych bohaterów, od których zależała cała ta powieść. Bohaterów, którzy doprowadzili do takiej, a nie innej mistyfikacji, do surrealistycznych losów głównej postaci. To oni stworzyli wyimaginowany plan, który skrzętnie realizowali, co dla mnie miało zbyt wiele wspólnego z fantasy. 

      Bohaterowie to dla mnie ciężki orzech do zgryzienia. Ani jedna postać nie zyskała w moich oczach pozytywnej opinii, nie zapadła mi w pamięć. Dlaczego? Otóż oczekiwałam charyzmatycznych, przebojowych i wyjątkowych bohaterów, a otrzymałam absurdalnych manipulantów, egoistycznych snobów oraz psychicznie zdruzgotanego mężczyznę. Wszyscy byli bezbarwni i nieatrakcyjni. Szkoda. 

        Akcja owszem bardzo dynamiczna i nieprzewidywalna. Jednak tak mało realna, że momentami musiałam robić sobie przerwy, by odpocząć od nadmiaru fikcji, szaleństwa i niedowierzania. I to właśnie ten surrealizm oraz pokręcona fabuła najbardziej mi przeszkadzały. To nie było to samo, co w poprzednich powieściach Fitzka. A samo zakończenie zbyt proste, mało zaskakujące i bez emocji. 


      Podsumowując, "Odprysk" Sebastiana Fitzka to według mnie tylko przeciętna powieść, najsłabsza z tych, które przeczytałam. Powieść z przekombinowaną fabułą, nijakimi postaciami oraz zbyt przewidywalnym i słabym zakończeniem. I choć to nadal Fitzek, to czuję dość mocne rozczarowanie, bo spodziewałam się frapującego i ekscytującego thrilleru, a dostałam jego nieudaną próbę. Pomimo to nadal z ogromną ciekawością czekam na kolejne pozycje tego autora, jakie jeszcze na mnie czekają. 

poniedziałek, 16 marca 2020

"Pasażer 23"- Sebastian Fitzek

        Luksusowe statki wycieczkowe są niemal jak małe, prywatne miasteczka, w których każdy pasażer powinien czuć się bezpiecznie, spokojnie i szczęśliwie. Jednak te specjalne osady w momencie wypłynięcia na pełne morze, stają się całkowicie odizolowane od reszty społeczeństwa. W razie jakiejkolwiek tragedii trudno jest o szybką i skuteczną pomoc z zewnątrz. A skoro tak, to taki rejs jest idealnym miejscem na mroczne i niecne zachcianki każdego potencjalnego samobójcy.


     "Pasażer 23" Sebastiana Fitzka to historia kilku pasażerów statku "Sułtan Mórz", którzy na swój własny sposób, doświadczyli na nim pewnych traumatycznych przeżyć. Przeżyć tajemniczych, które nigdy nie powinny wyjść poza owy statek. Policyjny detektyw i psycholog, Martin Schwartz, jest jednym z nich- dwa lata temu to właśnie na tym pokładzie w dziwnych okolicznościach, zaginęła jego żona oraz ukochany synek. Od tego czasu Martin żyje na krawędzi szaleństwa, ryzykując swoje życie dla coraz bardziej niebezpiecznych akcji, a mimo to nadal jest jednym z najskuteczniejszych policjantów.  Pewnego dnia otrzymuje telefon od starszej kobiety i już w następnym momencie wkracza na sułtański statek. Statek, który ma swoje tajemnice i sporą listę osób zaginionych. Wśród wielu nazwisk widnieją dane małej dziewczynki, która przez dwa miesiące uznawana była za zaginioną, a teraz niespodziewanie pojawia się na pokładzie. Gdzie była przez ten czas i co się z nią działo? Te i inne ważne pytania nurtują prawie całą załogę oraz tych pasażerów, którzy ją widzieli. 

     Przyznam szczerze, że "Pasażer 23" to chyba najbardziej szokujący thriller psychologiczny Sebastiana Fitzka, jaki dotąd przeczytałam, choć jeszcze wiele przede mną. Wstrząsająca brutalność i bezkompromisowość, jaka dotykała każdego znikającego bohatera, mogą wywołać sporo emocji. Bohatera, który cierpiał katusze, zarówno na duszy, jak i ciele. Bohatera, który w kulminacyjnym momencie swojej egzystencji, modlił się o szybką śmierć. Dlaczego? Być może dlatego, że tak bardzo nienawidził on innych, gardził samym sobą lub popełnił karygodne błędy, raniące swoich najbliższych. 

      Pozostali bohaterowie również okazali się interesujący i charyzmatyczni. Począwszy od zagubionego policjanta, przebiegłego Argentyńczyka, zmanipulowanego kapitana, aż do przebojowej staruszki i wyjątkowej  pani doktor. Każdy z nich był odważny, zdeterminowany i pomocny, a mimo to posiadali oni swoje mroczne tajemnice, które doprowadziły do licznych niedomówień oraz braku wzajemnego zaufania. Przy bliższym zapoznaniu się z całą fabułę, wiele rzeczy stawało się bardziej oczywistych. Były także momenty, gdy ich zachowanie stawało się dość irytujące i denerwujące, szczególnie jeśli chodzi o postawę policjanta i kapitana, którym przynajmniej raz należał się porządny kopniak w tyłek. Na szczęście nie było tego zbyt wiele. 

    Fabuła tego thrillera jest wielowątkowa i nieprzewidywalna. Sekretne działania, nielegalne interesy, podejrzani pasażerowie oraz sporo intryg, które napędzały akcję i podsycały adrenalinę. Niestety, czasami miałam wrażenie, że autor nieco popłynął ze swoimi pomysłami, które niejednokrotnie przybierały mocno irracjonalny charakter. Jednakże całokształt tej historii, wywarł na mnie bardzo pozytywne odczucia. Odczucia, które trzymały w ciekawości od początku, aż do samego końca. 

     Podsumowując, "Pasażer 23" Sebastiana Fitzka to intrygujący thriller, w którym panuje mrok i wszechobecne zło. Wszystko to spowite tajemniczą mgłą, w której trudno zauważyć to, co najważniejsze- prawdę. Prawdę, która rani i sprawia cierpienie, a mimo to oczyszcza i daje ukojenie. Jest to powieść, która wciąga i wzrusza, szokuje i przeraża swoją brutalnością i brakiem sprawiedliwości, a przy okazji mocno ekscytuje. 

P.S.
Ten pan zdecydowanie wie, jak stworzyć coś, czym zyska rzeszę wiernych fanów.

sobota, 29 lutego 2020

"Przesyłka"- Sebastian Fitzek

          Niedawno odkryłam twórczość Sebastiana Fitzka, w której od razu się zakochałam. Tuż po genialnym "Pacjencie" zapragnęłam jeszcze więcej tak intrygujących powieści. W ruch poszła więc "Przesyłka", od której wręcz nie mogłam się oderwać, a w kolejce czeka jeszcze "Pasażer 23"



    Emma Stein jest znaną i szanowaną psychiatrą. Ma kochającego męża, wspaniały dom i wymarzoną pracę. Niestety, jej szczęście nie trwa tak długo, jakby tego chciała. Nocując w hotelu, gdzie zaledwie kilkadziesiąt minut temu wygłosiła swój wykład, zostaje napadnięta i brutalnie zgwałcona. Dodatkowo sprawca ogolił jej głowę, podobnie jak grasujący w okolicy "Fryzjer", którego śmiertelnymi ofiarami były prostytutki. Czyżby to właśnie on napadł na Emmę? Jeśli tak, to dlaczego pozostawił ją przy życiu? Aby pojąć tego niebezpiecznego sprawcę, kobieta musi zgłosić sprawę na policję. Problem w tym, że ona zupełnie nic nie pamięta z tego okrutnego wieczoru, ani twarzy mężczyzny, ani tego jak zdołała dotrzeć na przystanek autobusowy. Najgorsze jest jednak to, że rzekomy pokój, w jakim zatrzymała się Emma wcale nie istnieje. Bezsilna, zagubiona i osamotniona pani doktor z dnia na dzień coraz bardziej izoluje się od świata zewnętrznego, zamykając się w swoich czterech ścianach. Trwa w tym letargu i otępieniu zupełnie sama, aż do momentu, gdy u jej drzwi zawitał znajomy kurier z pewną paczką dla tajemniczego sąsiada, o którym Emma nigdy nie słyszała. Sąsiada, którego tak na prawdę nikt nie zna. Od teraz już nic nie będzie takie, jak wcześniej. Nic i nikt.

    Każda kolejna książka Fitzka, po jaką sięgam, okazuje się być jeszcze lepszą niż ta poprzednia. Idąc tym tropem, czeka mnie jeszcze wiele przyjemnych chwil z powieściami tego autora. Chwil, które zamierzam bez żadnych wątpliwości poświęcić każdej wydanej na naszym rynku książce tego oto mistrza thrillera psychologicznego. 

    "Przesyłka" to mocno wciągająca i niezwykle intrygująca lektura, w której autor szasta kartami fabuły niczym najlepszy magik. Magik, który swoimi sztuczkami,gwarantuje czytelnikowi podróż mrocznymi zakamarkami ludzkiej duszy i psychiki. Podróż tak ciekawą i emocjonującą, a zarazem bardzo niebezpieczną, że stanie się ona naszym uzależnieniem.

    Jak można się domyślić, fabuła tej powieści jest nietuzinkowa i oszołamiająco wstrząsająca. Wszystko to za sprawą dynamicznej i nieprzewidywalnej akcji, która porusza się w bliżej nieokreślonym kierunku i nie ma najmniejszego zamiaru się zatrzymać, choćby na momencik. To dzięki niej całkowicie zatopiłam się w tej historii, którą przeżywałam wraz z jej bohaterami. Nieszablonowymi, charyzmatycznymi, przebiegłymi i zdeterminowanymi osobami, które dobrze wiedzą, czym jest skuteczna manipulacja i tajemnicza intryga, osamotnienie i opętanie, ale przede wszystkim ludzka bezsilność wobec przemocy, zazdrości i braku sprawiedliwości. Dla nich granica pomiędzy prawdą a fikcją jest mocno zamazana i bardzo łatwo ją przekroczyć. Niestety, konsekwencje tego jednego kroku, mogą okazać się dramatyczne. Brak tutaj tego głównego "czarnego charakteru", bowiem każdy bohater mia sporo na sumieniu. 

    Podsumowując, "Przesyłka" Sebastiana Fitzka to perfekcyjnie skonstruowany thriller psychologiczny, który wciąga od początku, aż do ostatnich stron. On ekscytuje, szokuje i wzrusza. Jest tak fikcyjny, że aż niemal realny- strach się bać. Ta książka jest pełna intryg i bardzo niebezpiecznych bohaterów, z których każdy ma swój mroczny sekret. Dodatkowo, na finiszu czeka nas niesamowicie zaskakujące zakończenie. Osobiście podejrzewałam, że znam prawdę, ale w jakim wielkim byłam błędzie, tego nie da się opisać. Po prostu UWIELBIAM!

piątek, 31 stycznia 2020

"Pacjent"- Sebastian Fitzek

         Podobno Sebastian Fitzek to mistrz thrillerów psychologicznych. Ile prawdy jest w tym stwierdzeniu- na własnej skórze zamierzam się przekonać. Jednego jestem pewna, w jego książkach nic nie jest takie, na jakie wygląda. "Pacjent" to moje drugie spotkanie z twórczością tego autora, wcześniej był tylko "Lot 7A", ale już wiem, że to będzie udana przygoda. 


    Po niemieckich ulicach grasuje niebezpieczny i nieobliczalny morderca, Tramnitz, który porywa małe dzieci, a następnie znęca się nad nimi i zabija. Ciała dokładnie ukrywa, a sam pozostaje nieuchwytny. Tylko dziwnym trafem, zostaje on pojmany i umieszczony w zakładzie psychiatrii sądowej o największym rygorze. Teraz społeczeństwo może już spać spokojnie, choć jest ktoś, kto nadal cierpi po stracie ukochanego synka, Maksa. To zdesperowany ojciec, którego dziecko porwano rok temu i nadal nic o nim nie wie. Jedyna nadzieja w Tramnitzie, który najprawdopodobniej zna prawdę o Maksie, tylko, że on uparcie milczy. Rozżalony ojciec decyduje się na bardzo niebezpieczny krok- sam ma zamiar zostać pacjentem szpitala, w którym przebywa ten groźny morderca. Jak daleko można posunąć się, by poznać prawdę? I czy ta prawda będzie tego warta?

     Przyznam szczerze, że ta powieść bardzo mnie wciągnęła. Jeszcze kilka tak intrygujących historii  i faktycznie sama będę mogła nazwać Fitzka mistrzem w tym gatunku. Choć już te dwie przeczytane przeze mnie książki są gwarancją dobrych i ciekawych lektur. 

    "Pacjent" to z pozoru bardzo przejrzysta historia zdesperowanego ojca, który za wszelką cenę pragnie odnaleźć syna. Decydując się  na tak bezpośredni krok, jakim jest pobyt w zakładzie psychiatrycznym, musi wyrzec się wszystkiego, co zna i zacząć "tańczyć tak, jak mu zagrają". Zostając pacjentem tego szpitala, wyzbywa się resztek swojej godności i tożsamości. A wszystko to, by nawiązać kontakt z Tramnitzem i dostać odpowiedzi na nurtujące go pytania. Jego celem jest zdemaskowanie mordercy, odnalezienie tajemniczego pamiętnika, a co najważniejsze- przeżycie w miejscu, gdzie zło czai się niemal na każdym kroku. Na tym kończą się nasze pozory. 

   Im dalej brniemy w tą fabułę, tym staje się ona coraz bardziej nieprzewidywalna. Z każdym kolejnym rozdziałem, autor wprowadza coraz szybsze zwroty akcji i jeszcze więcej niebezpiecznych bohaterów. Fabuła z biegiem czasu przybiera coraz mroczniejszy i brutalniejszy charakter, szokując czytelnika każdym nowym wydarzeniem. A na końcu staje się tak zagmatwana, a przy okazji doskonale zaskakująca. 

    Podsumowując, "Pacjent" Sebastiana Fitzka to ekscytująca, a zarazem przerażająca historia zdesperowanego człowieka, który stracił już wszystko i nie potrafi odnaleźć się w nowej sytuacji. Fabuła, w której ktoś brutalnie znęca się nad dziećmi, a następnie je morduje, wywołuje u czytelnika szok, strach , niedowierzania, a następnie odrazę i chęć zemsty. Jest to lektura, która od samego początku, aż do ostatnich stron, trzyma w ogromnym napięciu i jeszcze większej niepewności.Tym bardziej, że zakończenie totalnie wbiło mnie w fotel, za co należą się autorowie wielkie pokłony.

sobota, 26 października 2019

"Krwawe żniwa"- Sharon Bolton

      Niemal na każdej wiosce, tuż na sam koniec wakacji, aż do ostatnich dni września, trwają żniwa. Na polach widać ogromne maszyny, które pracują od rana do wieczora. Słychać działające kombajny, turkocące traktory, a w powietrzu unosi się zapach świeżo skoszonego siana. Uwielbiam ten czas. A skoro były to ostatnie podrygi ciepłych dni, skorzystałam z okazji i sięgnęłam po lekturę, która wówczas wydawała mi się niemal idealna jak na te porę. "Krwawe żniwa" Sharon Bolton. Od tego czasu nieco uważniej nasłuchuję wszelkich odgłosów natury. Natury, która bywa zdradliwa.


    W pewnej cichej i spokojnej wiosce, rodzina Fletcherów wybudowała dom swych marzeń. Duży, przestronny i bezpieczny, na samym skraju wrzosowiska, pomiędzy dwoma kościołami, a za płotem- mroczny cmentarz. Ten dom miał być ich oazą, miejscem gdzie Tom, Joe oraz Millie spędzą najlepsze chwile swojego dzieciństwa. Jednak żaden z Fletcherów nie przewidział, ze mieszkańcy tej wioski mają swoje skryte tajemnice. Ich dziwne tradycje to dopiero początek. Dawniej bez śladu zaginęły trzy małe dziewczynki i nikt nie wiem, co się z nimi stało. Ale jest ktoś, kto widzi i słyszy znacznie więcej. To tajemnicza dziewczyna, która bawi się nocami na terenie starego kościoła i która próbuje ostrzec Toma wraz z jego rodzeństwem przed niebezpieczeństwem. Tylko kto tak naprawdę im zagraża? Ta mroczna i przerażająca atmosfera udziela się również młodemu pastorowi, który nigdy jeszcze nie był tak blisko zatracenia samego siebie.

    Ta brytyjska pisarka wie, jak stworzyć historię, która od pierwszych, aż do ostatnich stron trzyma w ogromnym napięciu. Napięciu, które będzie wzrastało wraz z każdym kolejnym rozdziałem. Niepięciu, które gwarantuje silne emocje.
    Nie jest to powieść, którą należy czytać przed snem, ponieważ jej sekretny charakter nie pozwoli o sobie zapomnieć. Będziemy chcieli więcej i więcej. I tak aż do końcowych stron.
    Ten doskonały thriller psychologiczny to przede wszystkim frapująca i nieszablonowa fabuła, mocna i mroczna akcja, która nigdy nie zwalnia swojego tempa i jest wręcz nieobliczalna. Ta książka to również genialni bohaterowie. Niezwykle charyzmatyczni, skryci, przebiegli, a do tego bardzo odważni, pomysłowi i niekontrolowani. Bohaterowie, którzy niosą ze sobą spory bagaż przykrych doświadczeń, a mimo to nadal twardo stąpają po ziemi, nie poddając się licznym przeciwnością losu.

    Podsumowując, "Krwawe żniwa" Sharon Bolton to oszołamiająco intrygujący i wstrząsający thriller, obok którego nie da się przejść obojętnie. Jest mocno, mroczno, tajemniczo i bardzo niebezpiecznie, czyli tak, jak powinno być. Już teraz niecierpliwie zacieram ręce na samą myśl, że niebawem ponownie wybiorę się do biblioteki, by wrócić z innymi powieściami Bolton.

P.S.
I tak oto Sharon Bolton jest kolejną pisarką, która totalnie zawładnęła moim sercem i umysłem.

"Dom sióstr"- Charlotte Link

       Duży, stary dom, stojący gdzieś na uboczu, z dala od wścibskich oczu, otoczony bezkresem pól i lasów, kusi, przyciąga i magnetyzuje...