Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Marginesy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Marginesy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 października 2019

"Rana"- Wojciech Chmielarz

      Twórczość Wojciecha Chmielarza odkryłam dość niedawno. Pozytywne opinie o "Żmijowisku" skusiły mnie do jego zakupu. I to było dobre posuniecie. Czy tak samo będzie z najnowszą powieścią tego autora? Czy "Rana" to coś więcej, niż zwykła przeciętna historia?


   Czym naprawdę jest prywatna szkoła na warszawskim Mokotowie? Dobrym startem w przyszłość dla swoich absolwentów? Ekscentrycznym siedliskiem potomków snobów i egoistów? Czy też idealny miejscem na pielęgnację nierówności społeczny, dyskryminacji i czystego zła? Nic podobnego, bynajmniej według wstępnych założeń. Ta szkoła to ambitny plan, mający służyć dobru społecznemu, kreując inteligentnych i znających własną wartość,  młodych ludzi. Jednak, gdy trafia ona w nieodpowiednie ręce, dzieją się nieprzyjemne rzeczy, nad którymi władze tracą kontrolę. Najpierw na torach ginie jedna z najzdolniejszych uczennic, Marysia. To było samobójstwo. Następnie zamordowana zostaje nauczycielka, która na własną rękę chciała odkryć prawdę o swojej podopiecznej. Tylko, że nigdy nie znaleziono jej ciała. W tej pułapce mrocznych tajemnic znajdują się dwie osoby, które być może widzą, co się przydarzyło dziewczynie oraz Elżbiecie. To skryty i nieprzystosowany społecznie Gniewomir oraz nowa nauczycielka, Klementyna, która sama nieraz sięgnęła już dna. Oboje łączą siły, bo prawda jest najważniejsza. Niestety, żadne z nich nie wie, że swoimi poczynaniami otwierają właśnie ogromną "puszkę pandory". Ofiary są nieuniknione.

   Ponownie stwierdzam, że sięgniecie po książki Chmielarza to doskonały pomysł. I po raz pierwszy od dwóch miesięcy nie zawiodłam się na zakupionych lekturach. Aczkolwiek do efektu WOW, troszkę jej brakuje.

   Ekscytująca fabuła, która swoją nieprzewidywalnością wciągała niemal na każdym kroku, czasami wydawała mi się zbyt obszerna. Zdarzały się w niej żmudne i mało ciekawe opisy, które niekiedy pomijałam, przez co całość traciła na swoim uroku. Ale później akcja przybierała zupełnie inny obrót. Było znacznie bardziej intrygujące, niebezpiecznie, a przede wszystkim szybko. 

   Kolejny plus za bohaterów. Choć byli oni mało charyzmatyczni, to na swój sposób- niezwykle przyciągający wzrok. Być może była to zasługa ich niedostosowania do wykreowanego przez autora świata. Miałam wrażenie, że każda postać, jaka się tutaj pojawiła, należała do całkiem odrębnej rzeczywistości. To tak, jakby byli z zupełnie innej bajki, a tutaj wrzucono ich na głęboką wodę do trudnej i niekiedy przerażającej historii. A co najważniejsze, nasi bohaterowi udźwignęli swoje role. 

   Ta książka to również wstrząsający obraz społeczności, w której brakuje zrozumienia i wzajemnej akceptacji. Szczególnie jest to widoczne u nastolatków, którzy właśnie teraz najbardziej zmagają się z własnymi emocjami tak trudnymi do ujarzmienia. To jest ten moment, w którym dorośli powinni im pomóc, a nie odtrącać i pozostawiać samym sobie. Takie odizolowanie, karcenie, szykanowanie może doprowadzić do czegoś złego. Nawet najmniejsze błędy i brak zrozumienia, a przy tym pielęgnowanie negatywnych wzorców społecznych przez wiele, wiele lat to najłatwiejsza droga do tragedii. Tragedii, której skutki będą nam towarzyszyć bardzo długo, bowiem czas nie leczy wszystkich ran. 

    Podsumowując, "Rana" Wojciecha Chmielarza to połączenie frapującej fabuły, dynamicznej akcji i nieszablonowych bohaterów. Jest mroczno, ekscytująco i szokująco. To powieść o konsekwencjach złych uczynków, niewłaściwych decyzji i ciężkich błędów przeszłości. Jednak autor nikogo tutaj nie potępia, nie ocenia, nie faworyzuje. Pokazuje jak jest, bez owijania w bawełnę, bez cenzury, bez koloryzowania. Wiadomo, ta książka to czysta fikcja, jednak jest w niej tak wiele prawdziwych zdarzeń, że skłania ona do przemyśleń- w czym tkwi zło, gdzie są jego początki, jak z nim żyć?! I nie ma gwarancji, że znajdziemy odpowiedzi.

niedziela, 20 stycznia 2019

"Tatuażysta z Auschwitz"- Heather Morris

       W minionym roku to właśnie ta książka była jedną z niewielu, o których było bardzo głośno. Heather Morris ze swoją powieścią dokumentalną o Auschwitz, poruszyła wiele ludzkich serc, w tym także i moje. 



      "Tatuażysta z Auschwitz" to niezwykła historia Lale Sokołowa, który w 1942 roku trafił do Auschwitz. Mając dwadzieścia sześć lat, już pierwszego dnia w obozie, postanowił,że przetrwa to piekło choćby nie wie co. Unikając kłopotów, życzliwy dla innych, a przy tym skromny i dyskretny, przy pomocy znajomych z bloku, cudem unika śmierci, bowiem jak wielu więźniów on także zapada na tyfus. Tylko heroiczny czyn jednego z jego kompanów, ocalił go od wywózki wraz z ciałami poległych Żydów. Po odzyskaniu sił Lale dostaje pracę jako tatuażysta. Gdy do obozu docierają kolejni jeńcy, jego zadaniem jest wytatuować na ich przedramiu numerów, które naznaczą ich do końca życia. Nauczono go także, by nie patrzyć na nich, nie rozmawiać z nimi, nie okazywać im współczucia. Ale pewnego dnia do obozu trafia transport kobiet i podczas wykonywania swojej pracy, przy jego stoliku pojawia się młoda i przerażona Gita. Mężczyźnie wystarczyła zaledwie chwila, by zrozumieć,że jest ona mu przeznaczona i zrobi wszystko, by ja ocalić. To dla niej wykorzystuje swoje znajomości, posadę i rzekomą życzliwość oprawców, by zdobyć lekarstwa, jedzenie i lepsze warunki życia tutaj w obozie. Uczucie jakie połączyło tych dwoje i to w tak ciężkich i okrutnych czasach oraz miejscu, to dowód na to, że prawdziwa miłość naprawdę istnieję i ma ogromną moc. 

      Powieści oparte na faktach zawsze stanowią dla mnie sporą mieszankę emocji, zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych. Ta w wykonaniu Heather Morris najczęściej mnie szokowała i wprowadzała duży zamęt w głowie. Sprawy Obozów Zagłady Żydów są niejednemu czytelnikowi choćby pobieżnie znane. Jednak czytając opowieść jednego z ocalałych o tym, co sam musiał przejść od początku, aż do samego końca, serce krwawi jeszcze mocniej, a łzy w oczach napływają przez większość czasu, ponieważ mamy świadomość, że to nie jest pojedynczy przypadek. Takich ludzi było miliony, a nie każdy miał szansę, by przeżyć. 
      Obok tej książki nie da się przejście zupełnie obojętnie. Tutaj poznajemy losy Lale Sokołowa zanim trafił do obozu (liczne wspomnienia bohatera) oraz do czego dążył już po opuszczeniu Auschwitz. Ale najważniejsze są tutaj rozdziały, które opisują jego pobyt w Auschwitz i to przez co musiał przejść przez prawie 3 lata, by przeżyć i ocalić ukochaną. Musiał być silny, zdolny, przebiegły, ale i odważny i odpowiedzialny. Ryzykując własne życie, starał się pomagać także innym więźniom, nie oczekując w zamian prawie nic, poza pewnymi przysługami, która stanowiły źródła handlu wymiennego. Lale Sokołow to prawdziwy bohater, który ocalił niejedno ludzkie życie. 
       "Tatuażysta z Auschwitz" to także opowieść o walce o własną godność, z której obdzierano każdego więźnia w obozie. To walka o zachowanie człowieczeństwa, o prawo do życia, do uczuć i do marzeń. Wielu tej walki nie przetrwało, ale im także należy się ogromny szacunek. 
       Cała ta powieść dokumentalna została stworzona z niezwykła starannością o detale, ale przede wszystkim z ogromną delikatnością, by nikogo nie zranić, by zadbać o dobre imię każdego z więźniów. Mam wrażenie, ze jest to czysta relacja samego Lale Sokołowa, przy której autorka musiała niejednokrotnie powstrzymywać swoje prywatne uczucia po to, by jak najrzetelniej przedstawić historię głównego bohatera. To czyni te powieść doskonałą, wzruszającą i niekiedy przerażającą, ale która zapewne pozostanie w pamięci wielu czytelników. 

       Podsumowując, "Tatuażysta z Auschwitz" to książka, którą należy przeczytać i to bez dwóch zdań. To książka, która oszołamia swoją brutalnością wydarzeń, ale i daje nadzieję na coś znacznie lepszego. Ta niebanalna historia miłosna, która powstała w tym okrutnym świecie jest niczym najpiękniejszy i najdelikatniejszy dar od życia, o który trzeba się troszczyć i pamiętać. Jak dotąd jest to jedna z najlepszych powieści, jakie przeczytałam w tym roku, choć to dopiero początek. Ale już teraz wiem, że wraz z upływem czasu, jej pozycja nie ulegnie jakimkolwiek zmianom.

niedziela, 30 grudnia 2018

"Żmijowisko"- Wojciech Chmielarz

     Zapewne jestem jedną z nielicznych czytelniczek, która jeszcze nie miała styczności z twórczością Wojciecha Chmielarza. Ostatnio nawet moja siostra przeczytała jedną z jego powieści. Powieść, która była tak zachwalana przez wielu wielbicieli książek jak i przez nią samą już po fakcie. Tak więc przyszedł czas i na mnie, bym bliżej zapoznała się z naszym rodzimym autorem. Przed Wami słynne "Żmijowisko". 


     Jest to dramatyczna historia pewnej rodziny, której zaginęła nastoletnia córka, Ada. Ale od początku. Małżeństwo Kamila i Arek wraz z dziećmi, Adą i Ignasiem, wyjeżdżają na wakacje do wsi Zmijowisko, gdzie w tym roku odbywa się spotkanie znajomych ze szkoły Kamili. Co roku odbywa się ono w innym miejscu, tym razem padło na okolice pełne lasów i jezior. Podczas jednej z hucznych imprez przy ognisku, gdzie alkohol leje się strumieniami, a towarzyszą mu także i inne używki, dochodzi do spięcia pomiędzy mężem Kamili a jej byłym chłopakiem, ktoś kogoś próbował utopić. Ale czy napewno?  Nikt nie zwracał uwagi na Adę. Dopiero rano okazało się, że dziewczyna zaginęła. Poszukiwania nie przynoszą żadnych efektów. Załamanie, smutek i depresja to teraz codzienność tej rodziny. Mija rok i Arek postanawia wrócić do Żmijowiska, bo ponownie szukać córki. Ale nie tylko on tam wraca. 


        Początek tej książki to nic innego jak mocne uderzenie, które podnosi adrenalinę i ciekawość u czytelnika. Ta powieść zawiera w sobie rozdziały zatytułowane "Wtedy", " Pomiędzy"  i "Teraz", które wzajemnie się przeplatają. Pobyt nad jeziorem, poszukiwania i teraźniejszość- te wszystkie elementy uzupełniają się, tworząc jedną sensowną całość. Całość, która zaskoczy i zszokuje. Odkryto wtedy uczucia, które obudziły bestię i to właśnie w Żmijowisku. 

      Ten thriller psychologiczny to opowieść o ogromnym bólu po stracie ukochanej osoby. To cierpienie jest tak silne, że niszczy wszystko, co stanie na jego drodze. Osacza ono na tyle mocno, że zatraca się całą radość życia i chęci. 
       "Żmijowisko" to również historia prawdziwej miłości, która pomimo wielu trudności nigdy nie zniknie, choć można ją chwilowo zastąpić czymś lub kimś innym. Ale prędzej czy później da o sobie ponownie znać. Można udawać, że się kogoś kocha, wybrać łatwiejsze rozwiązanie i żyć z przyzwyczajenia. Ale serca się nie oszuka. Tylko trzeba liczyć się z niewinnymi ofiarami. 

        Podsumowując,  ta powieść Wojciecha Chmielarza to bardzo dobry, wciągający i intrygujący thriller psychologiczny, który szczerze polecam. 

"Dom sióstr"- Charlotte Link

       Duży, stary dom, stojący gdzieś na uboczu, z dala od wścibskich oczu, otoczony bezkresem pól i lasów, kusi, przyciąga i magnetyzuje...