Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 czerwca 2020

"Ktoś tu kłamie"- Jenny Blackhurst

           Z okazji Dnia Matki otrzymałam w prezencie pakiet trzech książek, które są uzupełnieniem mojej skromnej kolekcji. To nic innego jak wcześniej zrecenzowane, najnowsze powieści Alex Marwood, B.A.Paris oraz  obecna Jenny Blackhurst. Niestety i tutaj po raz kolejny poczułam rozczarowanie, bowiem "Ktoś to kłamie" nie spełniło moich oczekiwań. 



     Severn Oaks to zamożne osiedle domków jednorodzinnych, którego mieszkańcy cenią sobie spokój i bezpieczeństwo. Ich wzajemne relacje nie są jednak aż tak bliskie i serdeczne, jak myślą inny. Tylko oni znają prawdę o tym, co się dzieje na ich zamkniętym terenie. Prawdę, która nagle wychodzi na jaw wraz z pewnymi podcastami w sieci, dotyczącymi tajemniczej śmierci jednej z mieszkanek tego osiedla.  Dokładnie dwanaście miesięcy temu, podczas przyjęcia halloweenowego na jednej z posesji dochodzi do tragicznego wypadku. Erica Spencer spada z domku na drzewie i ginie na miejscu. Autor owego podcastu twierdzi, że to wcale nie był wypadek, lecz dobrze zaplanowane morderstwo, a wśród podejrzanych jest sześcioro najbliższych jej znajomych. Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy niespodziewanie znika jedna z wytypowanych osób. Niepewność oraz frustracja rośnie wraz z każdym nowym odcinkiem w sieci. Czy mroczne sekrety mieszkańców Severn Oaks zniszczą panującą tam idyllę? Czy ktokolwiek przyzna się do popełnionych błędów?

      "Ktoś tu kłamie" Jenny Blackhurst miało być mrocznym i niebezpiecznym thrillerem, który wciągnie mnie od samego początku i będzie trzymał w napięciu aż do ostatnich stron. Jednak już pierwsze rozdziały pokazały, że miałam zbyt wygórowane wymagania, bo to tylko przeciętna i mało ekscytująca powieść. 

     Fabuła nudna i monotonna, bez jakiejkolwiek akcji. Nie pomogli nawet liczni bohaterowie, którzy nie stronili od kłamstw i intryg. Dlaczego? Otóż wbrew pozorom, okazali się oni bezbarwni i mało charyzmatyczni, przewidywalni i bardzo do siebie podobni. To ostatnie powodowało, że przez cały czas myliłam postacie, kto i z kim jest, a co dopiero jaki miał wkład we wszystkie te wydarzenia. 

      Podsumowując, "Ktoś tu kłamie" Jenny Blackhurst jak wspomniałam wcześniej, to tylko przeciętna powieść w wykonaniu tejże autorki. Powieść, która nie wywołała u mnie żadnych silniejszych emocji, jedynie umiarkowaną ciekawość, ale to i tak nie wystarczyło, by wydać wyższą ocenę. Brak akcji, neutralni, niemalże identyczni bohaterowie oraz żmudna fabuła- nie tego się spodziewałam. Wszystko opisane dość powierzchownie i jednostajnie, więc nie było nawet gdzie zawiesić oka choćby na moment. Jedyny plus to fakt, że czyta się ją szybko. No cóż- nie zawsze można mieć to, co się chce. 

piątek, 19 czerwca 2020

"Zatruty ogród"- Alex Marwood

              Mam za sobą już kilka thrillerów Alex Marwood, z których żaden jak dotąd mnie nie rozczarował. Gdy na naszym rynku pojawiła się kolejna, najnowsza powieść tejże autorki pt. "Zatruty ogród" -wiedziałam, że muszą ją przeczytać. Ktoś mnie jednak uprzedził i ową lekturę otrzymałam w ramach prezentu. Prezentu, który wyjątkowo nie musiał przeleżeć swoje na półce wstydu, bo czym prędzej zabrałam się do jego czytania. 


         Odizolowana farma w Walii to miejsce, gdzie mieszkają nieliczni. Z dala od wszelkich ludzkich pokus, fałszu wielkomiejskiego społeczeństwa, niebezpieczeństw i nowoczesności. Jedynym ich celem jest przetrwanie zbliżającej się apokalipsy. Tylko tutaj, w tej małej wspólnocie można czuć się spokojnie i szczęśliwie. Wszystko dzięki Niemu- Ojcu, który jest ich mentorem, przywódcą i zbawicielem. Czasami ktoś nagle umiera bądź znika w tajemniczych okolicznościach, ale o nich się nie mówi. Niestety, jedna chwila wystarczy, by niemal cała wieś wyginęła. Czyżby ktoś zaplanował masowe samobójstwo? Na to pytanie może odpowiedzieć m.in. dwudziestoparoletnia Romy, która wraz z kilkoma innymi osobami cudem uniknęła tej zagłady. Jednak najpierw musi przystosować się do nowej rzeczywistości, która tak bardzo różni się od tego, co znała i kochała. Rzeczywistości, która mimo wszystko ją pociąga i fascynuje. Wielkimi krokami zbliża się czas, w którym Romy musi dokonać wyboru. Czy zacząć wszystko od nowa, czy też poddać się przeznaczeniu, jakie czeka jej nienarodzone dziecko? 

      "Zatruty ogród" to czwarty thriller psychologiczny autorstwa Alex Marwood i jak dotąd chyba najbardziej wciągający i nieprzewidywalny. Być może zawdzięcza to tematyce sekty, jaka została tutaj poruszona, a która zawsze kojarzy mi się z czymś nienaturalnym, niezrozumiałym i tajemniczym. To coś, co intryguje i ciekawi, a z drugiej strony wywołuje spory niepokój i szok. Jednym słowem- koło tak zbudowanej fabuły nie da się przejść obojętnie i bez żadnych emocji. Ta historia swoją zawiłością, przyciąga uwagę niemal każdego czytelnika, gdyż daje nam sporo miejsca na własne przemyślenia. 

        Niebezpieczna i nieokiełzana akcja, jaka towarzyszyła nam już od samego początku tej książki, gwarantuje dreszcze grozy, gdyż tutaj nic i nikt nie jest taki, na jakiego wygląda. W tej powieści nikomu nie wolno ufać, nawet sobie samemu. Panująca tam ułuda, mistyfikacja i dążenie do władzy, niczego nie ułatwia. Aby przeżyć trzeba walczyć i być silnym psychicznie. 

       Ukoronowaniem tej nieprzeciętnej fabuły są jej postacie. Tajemnicze, skryte, mroczne, gotowe do największych poświęceń w imię wiary. Ich działania oraz sposób bycia bywają dość kontrowersyjne, niemal nie do zaakceptowania, a przy tym niezwykle interesujące. One wywołują masę sprzecznych uczuć, które wzajemnie się wykluczają, a jednak osobno nie mają już takiej siły sprawczej. 

       Podsumowując, "Zatruty ogród" Alex Marwood to atrakcyjny i nieschematyczny thriller psychologiczny, z hipnotyzującą fabułą, pełną intryg i sekretów, z trzymającą w napięciu akcją oraz charyzmatycznymi i niecodziennymi bohaterami. To powieść z wzruszającą, ale i wstrząsającą historią ludzi żyjących w zamkniętym społeczeństwie, gdzie często dochodzi do tzw "prania mózgów". Ludzi, których ukochany świat, jedyny jaki do tej pory znali, legł w gruzach, a oni muszą stawić czoła nowej i niebezpiecznej rzeczywistości. To również lektura z ciekawym, choć dość przewidywalnym zakończeniem, który mimo wszystko ekscytuje i zastanawia, co by  było gdyby.....

Polecam!!! 

wtorek, 16 czerwca 2020

"Obserwator"- Charlotte Link

        Korzystając z zasobów bibliotek w  mojej okolicy, często polują na pozycje, które mają już dobre kilka lat, a które warte są przeczytania. Są to książki m.in. autorstwa Tess Gerritsen, Jo Nesbo, Karin Slaughter, Nicholasa Sparksa, Guillaume Musso czy też Charlotte Link, do której ponownie wróciłam po niewielkiej przerwie. I to do Niej należy kolejna historia, jaka towarzyszyła mi tuż pod koniec maja.  Zapraszam na "Obserwatora"


        Późna jesień i początek zimy. Samson to niewinny, zamknięty w sobie, spokojny i  samotny mężczyzna, który stroni od ludzi. Jednak jego hobby nieco odstaje od normalności, bowiem Samson od pewnego czasu godzinami obserwuje życie obcych kobiet i ich rodzin. Pragnie być częścią czegoś, gdzie nikt go nie zrani i nie odrzuci. To coś to fikcyjna rodzina, pozostawiona wyłącznie w sferze jego marzeń. Największą obsesją mężczyzna staje się piękna Gillian Ward. To idealna kobieta, z doskonałym mężem oraz wymarzoną córką. Współwłaścicielka dobrze prosperującej firmy, z okazałym i bezpiecznym domem, gdzie panuje ciepło i miłość. Ale to tylko pozory pod którymi kryją się nieszczęście oraz liczne niedomówienia. 
      Równolegle na terenie Londynu dochodzi do serii brutalnych morderstw. Ofiarami są starsze i samotne panie, które tuż przed samą śmiercią bardzo cierpiały. Tutejsza policja rozpoczyna poszukiwania owego niebezpiecznego sprawcy. Brak śladów, jakichkolwiek powiązań pomiędzy tymi kobietami oraz fakt, iż nie skutecznie izolowały się od społeczeństwa sprawia, że ta sprawa będzie znacznie trudniejsza niż może się to komukolwiek wydawać. Jedno jest pewne- tych morderstw dokonał ktoś, kto wręcz nienawidzi kobiet. 

       "Obserwator" to dość obszerna powieść, która może wyglądać topornie,  sprawiając wrażenie żmudnej i długotrwałej. Znając zamiłowanie autorki do szczegółowych opisów przyrody oraz wszelkich innych wydarzeń, przygotowałam się na pełną emocji historię, którą będę mogła śledzić z precyzją samego detektywa. I tak też było, bo dzięki tej skrupulatności mogłam z ogromną ciekawością towarzyszyć naszym bohaterom w ich codzienności. Każdym zmysłem czułam wilgoć, rześkość i mroźność zimowego powietrza, strach i niebezpieczeństwo niewinnych kobiet,  rozterki i zagubienie głównej bohaterki, a także nienawiść i ból samego mordercy. Zupełnie jakbym stała się częścią tej powieści. 

      Początkowo fabuła tego thrillera wydawała mi się dość mocno niespójna. Dwa odrębne wątki, które tutaj dominowały, czyli rozdziały dotyczące Wardów i Samsona oraz tych okrutnych zabójstw, budziły silną ekscytację, a mimo to nie mogłam połączyć ich w sensowny sposób. Jednak im dłużej przebywałam z tymi postaciami, tym więcej rzeczy mi się rozjaśniało i wzajemnie uzupełniało. Końcowy związek tych głównych wątków był tak szokujący, że nawet w najśmielszych marzeniach nie dopuszczałam go do głosu. To dzięki tym elementom podczas całej lektury towarzyszyło mi ogromne zaskoczenie i spore niedowierzanie. 

      Jak przystało na dobrze skonstruowany thriller, tutaj również mieliśmy do czynienia z dynamiczną akcją. To zawrotne tempo nijak nie dało się okiełzać. Nie sposób było ustalić jego kierunek oraz ostateczny cel. Tak tajemnicza i zawiła intryga niejednokrotnie podsuwała mi fałszywe tropy i domysły, które zawsze trafiały w ślepą uliczkę. Wszędzie panowała mroczna i sekretna atmosfera, a podróż do niej była niczym błądzenie we mgle. Podróż, która trwało długo, obierając co rusz nowy kierunek. 

        Jednak najbardziej przykuwającym elementem tej książki byli bohaterowie. Mocni, wyraziści, charyzmatyczni, emanujący siłą i pewnością siebie, lecz z drugiej strony sprawiali wrażenie zagubionych, zranionych i opuszczonych. Każdy ich gest, słowo lub czyn, niosły ze sobą pewien rodzaj naładowania i niepewności, przez co stali się nieobliczalni. W jednej chwili zwykła "ofiara losu" mogła wykazać się wielkim bohaterstwem i odwagą, zaś ktoś lubiany i towarzyski osobą brutalną i pałającą nienawiścią. 

       Podsumowując, "Obserwator" Charlotte Link to fascynujący i niezwykle emocjonujący thriller, który trzyma w napięciu i nie daje ani chwili oddechu. Mroczna i intrygująca fabuła, nietuzinkowe i nieprzewidywalne postacie, szybka akcja oraz cała masa tajemnic, wprowadzają czytelnika w świat, gdzie każdy może stać się naszym największym wrogiem. Nawet my sami. Z tych kilku lektur autorstwa Link, jakie przeczytałam, ta wydaje mi się najlepsza, choć przede mną jeszcze sporo jej pozycji. I kto wie, może później zmienię swoje zdanie, ale póki co, zachęcam innych do jej przeczytania. 

środa, 10 czerwca 2020

"Umrzeć po raz drugi"- Tess Gerritsen

      Im bardziej skomplikowany thriller bądź kryminał, tym lepiej. Zawiła fabuła oraz bezlitosny morderca, otoczony mrocznymi intrygami i niebezpiecznymi tajemnicami. Czego można chcieć więcej? Taki zestaw to gwarancja ekscytacji i adrenaliny, a Tess Gerritsen jest w tym mistrzynią. Jej seria Rizzoli/ Isles to klimaty, które uwielbiam, choć zdarzały się również nieco słabsze pozycje. Tym razem sięgnęłam po lekturę "Umrzeć po raz drugi", która pochłonęła mnie bez reszty.



      Boston. W brutalny sposób zostaje zamordowany starszy mężczyzna. Napadnięty we własnym domu i okrutnie okaleczony, powieszony za nogi i oprawiony. Czyżby sprawca naśladował swoją ofiarę? Jak wiadomo, Leon Gott był myśliwym i słynnym preparatorem zwierzęcych zwłok. Kto wie, może ukarano go za jego hobby? A może natrafił na najgroźniejszego drapieżnika, jaki stąpał po ziemi? Sprawą zajmuje się tutejsza policja, więc Jane Rizzoli ponownie będzie współpracować z bystrą Maurą Isles. Początkowo wiele wskazuje na pojedynczy przypadek, jednak w trakcie śledztwa na jaw wychodzą zupełnie nowe fakty. Wszelkie ślady prowadzą do innych miast Stanów Zjednoczonych oraz do Afryki.  To właśnie tam sześć lat temu ktoś lub coś zamordowało grupę turystów na Safari. Ocalała jedynie pewna kobieta. Być może to właśnie ona jest w stanie pomóc policji w złapaniu tego okrutnego mordercy, szykując dla niego idealną pułapkę!

    "Umrzeć po raz drugi" to powieść, która wciągnęła mnie na tyle mocno, że pochłonęłam ją w jeden dzień. Przez cały czas towarzyszyły mi silne emocje, które nie odpuszczały aż do ostatniej strony. Przyznam, że jest to chyba najmroczniejszy i najbardziej nieprzewidywalny thriller z tej serii. 

     Jest to książka, która posiada fascynującą fabułę, pełną groźnych bohaterów, nagłych zwrotów akcji oraz zła, które czai się niemal w każdym zakamarku. Ta historia zawiera sporo intryg, które decydują o wydarzeniach oraz sekretów, które determinują naszych bohaterów. 

      Wszelkie opisy tajników medycyny sądowej oraz całego policyjnego dochodzenia nabiera kolorów i atrakcyjności, przez co z jeszcze większym zainteresowaniem staram się zrozumieć jego szczegóły. Dzięki tym elementom z ogromną ciekawością towarzyszę technikom przy autopsjach,a  policjantom przy śledztwie. A to wielka zasługa autorki, że tak doskonale i z taką łatwością wprowadza czytelnika w ten specyficzny świat. Świat tak niebezpieczny, że aż ekscytujący. 


     Jak się spodziewałam, postacie główne oraz te drugoplanowe okazały się niezwykle charyzmatyczne i przykuwające wzrok. Nietuzinkowe, spontaniczne, odważne i przebojowe- ich nie da się tak jednoznacznie zaszufladkować, bowiem każdy z nich jest wielowątkowy, różnorodny i nieobliczalny. A najbardziej niebezpieczny i mrożący krew w żyłach, a przy tym mocno zaprzątający moje myśli, jest sam morderca. Człowiek bez skrupułów i zahamowań, czerpiący przyjemność z cierpienia innych, egoistyczny, bystry i nieuchwytny. To prawdziwa bestia z piekła rodem. Przy nim nawet dzikie zwierzę jest bardziej potulne i przyjazne. 

      Podsumowując, "Umrzeć po raz drugi" Tess Gerritsen to wyjątkowo mroczny i nieprzewidywalny thriller, ociekający okrucieństwem i niebezpieczeństwem. To historia, która emocjonuje, pociąga, ale i przeraża, budząc odrazę. Nie mogłam się od niej oderwać ani na chwilę i choć od jej lektury minęło kilka tygodnie, to nadal pamiętam to, co czułam podczas czytania owej lektury. Ta książka ma w sobie coś, co uzależnia i zachwyca, szokuje i ekscytuje, coś obok czego nie da się przejść obojętnie. Nie wiem jak Wy, ale ja ją uwielbiam! Podobnie jak całą tę serię. 

niedziela, 7 czerwca 2020

"Odprysk"- Sebastian Fitzek

          Jak byś się czuł, gdyby w kilka godzin wszystko, co znasz i kochasz nagle zniknęło? Nawet Twoja tożsamość? Z każdą następną minutą zatracasz się, wariujesz, popadasz w obłęd. A może uciekasz, by zacząć życie z czystą kartą?



   "Odprysk" Sebastiana Fitzka to historia pewnego mężczyzny, Marco Lucasa, szczęśliwego męża i przyszłego ojca. Niestety, dochodzi do tragicznego w skutkach wypadku, w którym ginie jego żona oraz nienarodzone dziecko. On sam cudem uchodzi z życiem, choć w karku tkwi mu metalowy odprysk. Wystarczy jedne gwałtowny ruch, niespodziewany uraz i w mgnieniu oka Marco może zostać sparaliżowany do końca swoich dni. Jednak to już nie ma dla niego znaczenia, bowiem stracił swoją  największą miłość. W konsekwencji popada w depresję graniczącą z szaleństwem i jedyne czego pragnie, to zapomnieć o przeszłości, wymazać wszelkie złe wspomnienia i cierpienie. W pewnej klinice dostaje wielką szansę, musi jedynie poddać się procesowi usuwania pamięci. Jednak ta decyzja niesie ze sobą również przykre skutki, które powodują jeszcze większy koszmar mężczyzny.  Klucze do domu oraz pracy nie pasują, nikt go nie zna, jego dawne mieszkanie ma już nowego właściciela,  ale najgorszy jest fakt, że drzwi do owego lokum otwiera mu jego zmarła żona.  Czyżby Marco postradał zmysły? Czy to, co widzi istnieje? Czy to urojenia? I kim tak naprawdę jest on sam?
     
       "Odprysk" to jedna z najbardziej pokręconych powieści Sebastiana Fitzka, jaką przeczytałam do tej pory. Zawiła i totalnie nierealna. Fabuła pełna absurdalnych wydarzeń, w których nie wiadomo co jest fikcją, a co prawdą. Wydarzeń, które zmieniają sens całej historii wraz z każdym nowym rozdziałem, przez co wiele razy czułam się mocno zagubiona i zdezorientowana. 

      Najbardziej skomplikowane oraz mocno egoistyczne były motywy działań poszczególnych bohaterów, od których zależała cała ta powieść. Bohaterów, którzy doprowadzili do takiej, a nie innej mistyfikacji, do surrealistycznych losów głównej postaci. To oni stworzyli wyimaginowany plan, który skrzętnie realizowali, co dla mnie miało zbyt wiele wspólnego z fantasy. 

      Bohaterowie to dla mnie ciężki orzech do zgryzienia. Ani jedna postać nie zyskała w moich oczach pozytywnej opinii, nie zapadła mi w pamięć. Dlaczego? Otóż oczekiwałam charyzmatycznych, przebojowych i wyjątkowych bohaterów, a otrzymałam absurdalnych manipulantów, egoistycznych snobów oraz psychicznie zdruzgotanego mężczyznę. Wszyscy byli bezbarwni i nieatrakcyjni. Szkoda. 

        Akcja owszem bardzo dynamiczna i nieprzewidywalna. Jednak tak mało realna, że momentami musiałam robić sobie przerwy, by odpocząć od nadmiaru fikcji, szaleństwa i niedowierzania. I to właśnie ten surrealizm oraz pokręcona fabuła najbardziej mi przeszkadzały. To nie było to samo, co w poprzednich powieściach Fitzka. A samo zakończenie zbyt proste, mało zaskakujące i bez emocji. 


      Podsumowując, "Odprysk" Sebastiana Fitzka to według mnie tylko przeciętna powieść, najsłabsza z tych, które przeczytałam. Powieść z przekombinowaną fabułą, nijakimi postaciami oraz zbyt przewidywalnym i słabym zakończeniem. I choć to nadal Fitzek, to czuję dość mocne rozczarowanie, bo spodziewałam się frapującego i ekscytującego thrilleru, a dostałam jego nieudaną próbę. Pomimo to nadal z ogromną ciekawością czekam na kolejne pozycje tego autora, jakie jeszcze na mnie czekają. 

czwartek, 4 czerwca 2020

"Sekrety Sztokholmu"- Hanna Lindberg

          "Sekrety Sztokholmu" Hanny Lindberg to kolejna powieść, jaką otrzymałam od najbliższych w ramach prezentu urodzinowego. I podobnie jak pozostałe, ona także musiałam poczekać na swoją szansę pośród wielu innych tytułów. Powoli, lecz systematycznie "opróżniam" moją półkę wstydu z nieprzeczytanych pozycji, choć nadal jest ich sporo. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. W razie W mam swój zapas. 




      Solveige Berg, młoda, inspirująca dziennikarka, z dnia na dzień traci ukochaną pracę. Wszystko przez jeden mały, ale nieprzyjemny błąd. Teraz ima się każdego zadania, by zarobić na czynsz i życie. W międzyczasie nadal próbuje powrócić na szczyt dziennikarskiej drabiny, prowadząc bloga. Pewnego wieczoru w jednym z klubów spotyka słynnego właściciela magazynu dla mężczyzn, Lennie'go Lee i jego świtę. Luksus, pieniądze, piękne kobiety i ich życie stają się inspiracją dla Solveige na nowy artykuł. Niestety, kilka godzin później jedna z modelek Lennie'go zostaje znaleziona martwa. Podczas prywatnego śledztwa panna Berg odkrywa sekrety, które wstrząsną jej życiem. Sekrety, które ściśle powiązane są panem Lee i jego kłopotami finansowymi. Być może zlecenie na zorganizowanie wielkiego przyjęcia dla zamożnego biznesmena, stanie się szansą na odzyskanie równowagi dla tego przebiegłego faceta. A może wręcz przeciwnie- będzie to gwóźdź do jego trumny?

       Początek tej książki bardzo mi się dłużył. Monotonne i płytkie opisy wydarzeń, jakie towarzyszyły mi podczas pierwszych rozdziałów, powodowały senność i obojętność. Jednak z biegiem czasu i one zaczęły nabierać na wyrazistości i atrakcyjnym tempie, a mimo to nadal czegoś mi tutaj brakowało. "Sekrety Sztokholmu" określono jako niebezpieczny thriller, lecz dla mnie definitywnie zbyt mało w nim mrocznych emocji, dreszczy i niepewności. Wszystko było przewidywalne i niedopracowane. To taka zwykła powieść obyczajowa, z odrobiną sensacji. Lekka i szybka w przeczytaniu. Nic poza tym. 

       Bohaterowie mało charyzmatyczni i bezbarwni. Chaotyczni, egoistyczni, próżni i powierzchowni. To osoby, które dobrze wyglądały z zewnątrz, jednak w środku nie mieli zbyt wiele do zaoferowania. Chciwi, zazdrośni, dwulicowi. Nawet nasza główna postać nie odróżniała się zbytnie od tej grupy "pustych bohaterów". Łączyła ich chęć władzy, pieniędzy i posłuchu. Brzmi ciekawie? Niestety, autorka stworzyła te osoby, nie dopracowując ich szczegółów. To tak, jakby tylko nadając im wady i zalety, "liznęła ich malutkim pędzelkiem". Coś tam dała, ale nie za wiele. 

      Fabuła tej historii mało atrakcyjna i niezbyt wciągająca. Ona nie ekscytuje, nie zachęca, nie intryguje. Przeciwnie, odpycha i budzi niesmak, może tylko czasami wydaje się być godna uwagi. Brak dynamicznej i nieobliczalnej akcji, ciekawych opisów oraz wyjątkowych bohaterów. Przez cały czas miałam wrażenie, że rozdziały były od siebie oderwane, niespójne i chaotyczne, co w znacznym stopniu wpływało na brak mojego zainteresowania. 

      Podsumowując, "Sekrety Sztokholmu" Hanny Lindberg to jak dla mnie, słaba powieść, bez krzty energii. Nudne tempo, bezsensowne dialogi, puste i blade postacie to zdecydowanie coś, co mnie zniechęciło. Całość czyta się bez emocji, błyskawicznie i równie szybko się o niej zapomina. 

wtorek, 26 maja 2020

"Pacjentka"- Alex Michaelides

         "Pacjentkę" Alex'a Michaelides"a zakupiłam tuż po tym, jak trafiła ona na nasz rynek. Do tej pory skutecznie grzała ona miejsce na półce wstydu wraz z kilkunastoma innymi pozycjami.  W dobie koronawirusa i na nie przyszedł najwyższy czas.  Z samego rana otworzyłam pierwszą stronę tej powieści, w której zagłębiłam się bez pamięci, aż do wieczora. Tak spędziłyśmy razem jeden dzień. 


      Wlk. Brytania. W szpitalu psychiatrycznym w The Grove przebywają kobiety, które mają wiele na sumieniu i dlatego są one bardzo niebezpieczne.  Jedną z pacjentek jest Alicia Berenson. Ta młoda i zdolna malarka z zimną krwią zastrzeliła swojego męża, słynnego fotografa. Od momentu wejścia policji do ich domu, gdzie doszło do zabójstwa, kobieta uparcie milczy.  Mijają lata, a ona nie wypowiedziała dotąd ani słowa. Jedyną formą jej kontaktu ze światem staje się pewien obraz - autoportret. Ta kobieta jest zagadką dla każdego lekarza, w tym i dla bystrego psychoterapeuty sądowego Theo Faber'a. Jego marzeniem jest praca z Alicią. Marzenie, które ziszcza, a on jest zdecydowany pomóc tej kobiecie i znaleźć odpowiedzi na główne pytanie: dlaczego pacjentka milczy?

     Jak już wspomniałam na wstępie, ta lektura pochłonęła mnie totalnie. To niezwykła historia, która wciąga swoją nieprzewidywalnością i zaskakującym zakończeniem. I choć akcja tej książki nie należała do zbyt dynamicznych, to jej umiarkowane tempo zupełnie mi tutaj wystarczało.  Wszystko nadrabiała intrygująca i tajemnicza fabuła. Fabuła oparta na lekkich i przejrzystych, choć nieco powierzchownych analizach ludzkiego umysłu oraz jego zachowań. Jednak to mi nie przeszkadzało w ciekawym i ekscytującym odbiorze owego thrillera. Dzięki autorowi, bez przeszkód zanurzyłam się w pracę psychologa sądowego, która frapuje, ale i przeraża. 

     Na wielki plus zasługują bohaterowie. Theo oraz sama Alicia to wyjątkowo osobliwe postacie, charyzmatyczne, sprytne i uparte, a przy tym tajemnicze i odrobinę mroczne. To osoby, które na pierwszy rzut oka bardzo się od siebie różnią. Jednak po bliższym poznaniu, mam wrażenie, że są do siebie ogromnie podobne, tylko nieco inaczej wykorzystują swoje możliwości i przeżycia. 

       Także bohaterowi drugoplanowi, jak pielęgniarki, pozostali lekarze czy też inne pacjentki, w znacznym stopniu podkręcały całą akcję, wpływając na pewne wydarzenia. Agresywni, przebiegli, nieokiełzani, niebezpieczni. Inni zaś spokojni, opanowani, troskliwi i emocjonalni. Taka kombinacja charakterów w jednym, zamkniętym miejscu to gwarancja licznych awantur, zaczepek i mocnych wrażeń. 

     Podsumowując, "Pacjentka" Alex'a Michaelides'a to niesamowicie uzależniający thriller, z nietuzinkową fabułą oraz wyrafinowanymi bohaterami. Thriller, który budzi silne emocje i nie sposób się od niego oderwać. To książka, która intryguje i pociąga swoją nieobliczalnością. Trochę nie do końca przypasowało mi jej zakończenie, choć było bardzo zaskakujące. Brak w nim mocnego i decydującego uderzenia, które efektywnie przypieczętowałoby losy naszych postaci. Ale to tylko taka drobnostka. Całość doskonała, przykuwająca uwagę i godna zapamiętania. 

środa, 29 kwietnia 2020

"Cokolwiek wybierzesz"- Jakub Szamałek

        "Cokolwiek wybierzesz" Jakuba Szamałka otrzymałam w prezencie prawie rok temu i jak widać, dość długo musiała ona czekać na swoją kolej do przeczytania. Jednak pozamykane biblioteki w dobie panującego Koronawirusa, zmusił mnie 😄 do zabrania się za moją półkę wstydu. Ta powieść jest kolejną pozycją z moich zasobów, którą czytałam z wielkim zainteresowaniem i silnymi emocjami. 


     Teraz trochę o fabule. Ambitna dziennikarka, Julita Wójcicka, jak dotąd pisała jedynie krótkie, lecz niezwykle chwytliwe teksty plotkarskie. Gdy dochodzi do tragicznej śmierci Ryszarda Buczka, prowadzącego słynny program dla dzieci, wszyscy piszą tylko o tym zdarzeniu. Policja twierdzi, że mężczyzna stracił panowanie nad samochodem, uderzając w barierki, po czym spadł na niższą autostradę. Jednak Julita ma nieco inne zdanie na ten temat. Zaczyna węszyć i odkrywa nieprzyjemne fakty z życia Buczka. Fakty, które szokują, przerażają, ale i są bardzo niebezpieczne dla tych, którzy je odsłonią. A wszystko to w świecie opanowanym przez nowoczesne technologie, które coraz bardziej sterują naszą egzystencją. 

     Powieść "Cokolwiek wybierzesz" bardzo mnie zaskoczyła i to pozytywnie. Na pierwszy rzut oka mamy do czynienia ze środowiskiem dziennikarskim, który żyje sensacją, plotką i skandalem. Dopiero na drugi plan wysuwa się wątek kryminalny, który z biegiem czasu staje się tym najważniejszym elementem. Elementem, który wpływa na czytelnicze emocje, zmieniając je i podsycając wraz z każdym nowym rozdziałem. To historia kipiąca adrenaliną, ekscytacją i mrocznymi tajemnicami, które podsycają cała akcję, rozpędzając ją niczym lokomotywa swoje wagony. Akcję pełną niespodzianek, silnych wrażeń i charyzmatycznych bohaterów. A co najważniejsze- nigdy nie wiadomo co nas czeka tuż za następną stroną. 

       Ta powieść jest nieprzewidywalna i niebezpieczna, podobnie jak jej bohaterowie. Zarówno ci pozytywni, jak i te negatywne "czarne charaktery", swoją nieobliczalnością, niezłomnością, brawurą oraz wyrafinowaniem, stanowili siłę napędową całej tej fabuły. Oczywiście, te okrutne, złe postacie napawały mnie odrazą i oburzeniem, ale tylko jedną osobą potrafiłam zrozumieć ( zamachowiec z samolotu). W innych przypadkach najchętniej pomijałabym każdą wstawkę o ich brutalnym działaniu. 

      Podsumowując, "Cokolwiek wybierzesz" Jakuba Szamałka to elektryzujący i wstrząsający thriller, z frapującą fabułą, intrygującym wątkiem kryminalnym oraz nietuzinkowymi bohaterami. Wszystko to osadzone w ówczesnym świeci, co powoduje jego bardziej realny i mocniejszy przekaz. To świat, w którym nie istniej prywatność, choć tylko nieliczni zdają sobie z tego sprawę. Komputery, smartfony, internet, portale społecznościowe- tutaj nikt  nie może czuć się w pełni bezpiecznie. To książka, która zagwarantuje nam silne emocje i zachęci do własnych przemyśleń. To książka, którą warto przeczytać, a ja zamierzam sięgnąć po ciąg dalszy i to jak najszybciej. 

czwartek, 23 kwietnia 2020

"Gra w oczko"- Grzegorz Kalinowski

      Jakiś czas temu sięgnęłam po zbiór opowiadań kryminalnych naszych rodzimych pisarzy, należących do znanej grupy PociskTeam. Wśród nich jest Grzegorz Kalinowski, którego twórczość dopiero co poznaję, a to za sprawą "Gry w oczko". Czy ta osobna powieść okaże się równie ciekawa i wciągająca, co wcześniejsze zestawy opowiadań? O tym poniżej.


      Pewnego dnia słynna dziennikarka, Joanna Becker, odnajduje w mieszkaniu swojego sąsiada, zwłoki jego lokatora. To wschodząca gwiazda piłki nożnej, Dawid Błochowiak ps."Oczko", który otrzymał pojedynczy strzał prosto w głowę. Na miejscu zdarzenia policja prowadzi swoje czynności, w tym przesłuchania świadków. Z Joanną rozmawia m.in. przystojny i tajemniczy podkomisarz Artur Konieczny. W trakcie śledztwa na światło dzienne wychodzą sekrety, których nikt miał nie poznać. Nałogowe hazardy, nielegalne ustawianie meczy, samochodowa mafia oraz podejrzane agencje modelek. A wszystko to połączone polityką i wysoko ustawioną władzą. Obok tego nie da się przejść obojętnie, toteż Joanna zaczyna prowadzić swoje małe prywatne dochodzenie. Przy współpracy nietuzinkowego Miśka, udaje jej się znaleźć coraz więcej nowych, lecz nieco odrębnych faktów, a gdzieś tam tkwi imię i nazwisko mordercy Oczki. Tylko połączenie działań policji i dziennikarskiego szpiegostwa, może przynieść pozytywne efekty. Jednak czy ta gra jest warta świeczki?

      Klimaty sportowe, w których autor zagłębia się w świat lokalnej piłki nożnej, zakłady bukmacherskie oraz szemrana polityka władz, to chyba nie moja bajka. Liczne i obszerne opisy dotyczące właśnie tych spraw, bardzo mnie nudziły. Choć mocno się starałam, zdarzało mi się pomijać wiele z nich, przez co moja ciekawość znacznie się obniżała.

     Cała fabuła tej powieści oparta jest na dokładnej analizie śledztwa, wszelkich poszlak, odkrytych faktów oraz domysłów i to zarówno ze strony policji, jak i dziennikarskiego dochodzenia. To właśnie te elementy wywoływały u mnie zainteresowanie i pewne emocje. Dynamiczna akcja również zasługuje tutaj na pochwałę, gdyż w tej historii stale coś się działo. 

     Jednak największy plus należy się bohaterom, a w szczególności Joanna Becker, Arturowi Koniecznemu oraz nietuzinkowemu Miśkowi. Każdy z nich na swój własny sposób okazał się wyjątkowy, przebojowy i odważny. Z silnymi charakterami, zawziętością, stanowczością oraz charyzmą, potrafili dominować, a gdy sytuacja tego wymagała- także współpracować.  To ostatnie doprowadziło do sukcesu w sprawie śledztwa Błochowiaka, lecz nie obeszło się bez silnych emocji, pełnych adrenaliny wydarzeń oraz najlepszych intryg. Jednym słowem- tu zaiskrzy, a tam wybuchnie. To dla tych postaci postanowiłam dokończyć czytać tę książkę, bo reszta wypadła całkiem słabo. 

       Podsumowując, "Gra w oczko" Grzegorza Kalinowskiego miała być mocnym i ekscytującym kryminałem, od którego ciężko byłoby się oderwać. W rzeczywistości ta lektura okazała się jedynie średnią powieścią, głównie za sprawką specyficznego klimatu sportowego, w jakim była ona osadzona, a co z kolei totalnie do mnie nie przemawiało. Gdyby nie charyzmatyczni bohaterowie oraz szybka akcja, ta historia byłaby jedynie przeciętna. Zapewne wielbicielom piłki nożnej taki charakter fabuły byłby jak najbardziej na miejscu. Niestety, tym razem poczułam rozczarowanie. Mam nadzieję, że kolejna lektura będzie znacznie przyjemniejsza w odbiorze. 

piątek, 17 kwietnia 2020

"Rywalka"- Sandie Jones

        Kolejną pozycją z mojej półki wstydu, oprócz "Szeptacza", jest powieść Sandie Jones pt. "Rywalka". Już od dawna miałam na nią chęć, jednak dopiero teraz nadszedł jej czas. Jak ta pandemia jeszcze będzie tak długo trwać, to w końcu zabraknie mi książek do czytania. Ale póki co, cieszę się, że je mam. 

      Emily to młoda i inteligentna dziewczyna, o złamanym sercu i silnej osobowości. Nie szuka na miłości za wszelką cenę, po prostu czeka. Pewnego wieczoru spotyka w barze tajemniczego i niezwykle przystojnego Adama, który od tej pory stale gości w jej głowie. To on wykonuje kolejny krok i tak zaczyna się ta intensywna znajomość, która z biegiem czasu przekształca się w coś znacznie silniejszego. Zakochana Emily jest szczęśliwa, jednak jej sielanka nie trwa wiecznie. Na horyzoncie pojawia się Pammie, zaborcza i przebiegła matka Adama. Wystarczy jedno jej skinienie palcem, jeden drobny gest, a syneczek rzuca wszystko i pędzie do niej na złamanie karku. Niestety, tylko Emily jest tego świadoma, przez co spotyka ją ogromna niechęć ze strony przyszłej teściowej.  Nawet wymarzone zaręczyny tracą na swojej magii, gdy do akcji wkracza Pammie. Im bliżej ślubu, tym większe ataki ze strony matki Adama. Ataki subtelne, dyskretne, widoczne i skierowane tylko dla tej dziewczyny. Także relacje pomiędzy narzeczeństwem ulegają zmianie. Coraz więcej kłótni, egoizmu, dominacji, a do tego tajemnicza śmierć byłej narzeczonej Adama, która kryje w sobie znacznie więcej mrocznych sekretów, niż mogłoby się komukolwiek wydawać. 

      Nie wiem czy jest to idealna lektura dla kobiet, które już niebawem mają poznać swoje przyszłe teściowe? Mogłaby ona je nieco zdystansować, choć jako  przestroga może być odpowiednia. Ale tak na serio wszyscy wiemy, że to tylko fikcja. Fikcja, w której może kryć się pewne ziarnko prawdy. 

     Wracając do sedna sprawy, fabuła tej powieści oparta jest na jakże popularnym konflikcie synowa-teściowa.  Konflikcie na który żadna z nas nie ma najmniejszej ochoty, ale i tak niekiedy jest on u nas obecny. Wiążąc się z ukochanym mężczyzną to my chcemy być tymi najważniejszymi kobietami w jego życiu, stać na piedestale i wspólnie tworzyć nową rodzinę. W przypadku naszych bohaterów, to właśnie Pammie jest tą "głównie dowodzącą" w nowo powstałym związku Adama i Emily. Kłamstwa, intrygi, manipulacje i czysta nienawiść ze strony matki ukochanego (ukochanej)- to najgorsze co może spotkać zakochaną(ego) dziewczynę (mężczyznę).  A jeśli dodamy do tego typowego maminsynka, to koszmar gwarantowany. 

     Z takimi właśnie problemami zmaga się nasza główna bohaterka. Ta z pozoru delikatna i ułożona dziewczyna, z biegiem czasu staje się silną, zdeterminowaną kobietą, która wie, czego chce, a chce prawdziwej miłości. Czasami jej zachowanie bywało dość nieodpowiedzialne i jak dla mnie mało zrozumiałe. To dotyczyło kilku elementów, jednak nie zdradzę czego dokładnie, bo to są moje totalnie subiektywne wrażenia. Biorąc pod uwagę to, przez co przechodziła oraz rzeczywisty stan rzeczy, teraz szczerze jej współczuję i poniekąd akceptuję. Pozostałych bohaterów ciężko jest mi jednoznacznie ocenić, bowiem tam nikt nie jest taki, za jakiego go uważałam. Wraz z upływem rozdziałów, wszystko zaczęło się diametralnie zmieniać, również moje pierwsze wrażenia. 

      Ta historia jest niezwykle dynamiczna i ekscytująca. Tyle się tutaj dzieje, że silne emocje ani na chwilę mnie nie opuszczały. Żal, smutek, współczucie, złość, niedowierzanie- to właśnie towarzyszyło mi podczas tej lektury. Lektury, którą czytało się szybko, ale nie pobieżnie. Wręcz nie mogłam się od niej oderwać. Wielokrotnie miałam olbrzymią ochotę potrząsnąć naszymi bohaterami, kopnąć ich w tzw. "cztery litery", by wreszcie przejrzeli na oczy i szczerze ze sobą porozmawiali, a niekiedy pragnęłam ich zwyczajnie przytulić i uspokoić.  A już samo zakończenie zupełnie zbiło mnie z pantałyku. Spodziewałam się wielu rzeczy, ale nie tego, co się wówczas wydarzyło, choć z biegiem czasu taki finał brzmi rozsądnie i intrygująco. 

     Podsumowując, "Rywalka" Sandie Jones to doskonały thriller, z wciągającą i szokującą fabułą, ekscytującymi bohaterami oraz z nieobliczalną i dynamiczną akcją. Jako wisienka na torcie- genialne zakończenie, które obróciło całą tę historię do góry nogami. To powieść, która pobudzi wiele czytelniczych emocji, zarówno tych pozytywnych, jak i tych negatywnych. Zachęcam do jej przeczytania każdego, kto ma ochotę. 

środa, 15 kwietnia 2020

"Szeptacz"- Alex North

         Mają go wszyscy, mam i ja! Oczywiście mowa tu o "Szeptaczu" Alexa Northa, jakże popularnym i lubianym thrillerze. Czy po tej lekturze dołączę do grona wielbicieli? Na razie powiem Wam tylko jedno- warto sięgnąć po tę powieść, ale jak bardzo, o tym trochę później. 


       Zagubiony i zdesperowany Tom Kennedy, z zawodu pisarz, obecnie samotnie opiekuje się swoim synem. Niedawno oboje stracili ukochaną żonę i matkę, ostoję bezpieczeństwa i rodzinnego ciepła. Od tej pory nic nie idzie jak po maśle. Pozostawieni "mężczyźni" z trudem się dogadują. Być może sprzedaż domu oraz przeprowadzka do Featherbank zmieni coś w ich życiu i pomoże uporać się z trudną przeszłością.  Nowe miejsce wydaje się wręcz idealne, choć i ono skrywa w sobie sporo tajemnic. Dwadzieścia lat temu, tutaj w Featherbank, grasował seryjny morderca tzw. Szeptacz, który porywał i mordował małych chłopców. Sprawcę złapano, a tutejsi mieszkańcy mogli ponownie egzystować w spokoju i bezpieczeństwie. Niestety, nie na długo, bowiem ponownie bez śladu znika kilkuletni chłopiec. Zupełnie jak dawniej. Czyżby "Szeptacz" powrócił? I czy synkowi Toma grozi niebezpieczeństwo? Tym bardziej, że niedawno ktoś próbował go nakłonić do otworzenia drzwi, w środku nocy, na co w samą porę zdążył zareagować jego ojciec? Jedno jest pewne:

"Jeśli drzwi ie zamkniesz w porę, szeptać zacznie ktoś wieczorem......".

      Pierwsze wrażenia tuż po lekturze- to wyjątkowo klimatyczny, mroczny i niebezpieczny thriller. Z nieobliczalną fabułą, która niejednokrotnie przyprawiła mnie o gęsią skórkę. Fabułę, gdzie dominuje ciemność, tajemnicze głosy i nieproszeni goście. To historia, która ekscytuje, przykuwa uwagę, wzbudzając silne emocje, a przy tym niemal na każdym kroku nas przeraża i szokuje. 

      Autor trzyma czytelnika w napięciu od samego początku, aż po ostatnie strony. W napięciu, które stale wzrasta i nie daje nam ani chwili wytchnienia, dzięki czemu akcja jest tak dynamiczna i nieprzewidywalna. Trudno jest określić co jest tutaj prawdę, a co wytworem naszego strachu. Najbardziej złowieszczo brzmi jednak sam wierszyk, jaki powtarzają sobie nasi mali bohaterowie. Wierszyk, który każdorazowo wywoływał ciarki na plecach i na długo zapadł mi w pamięć. 

     Bohaterowie pierwszoplanowi są bardzo zagubieni, zdezorientowani i zmęczeni, a mimo to nadal wierzą w to, co robią, choć jest to znacznie trudniejsze niż dawniej. To osoby z własnymi problemami, które często stają się dla nich niczym kłody pod stopami.  Pozostałe postacie również sprawiały wrażenie niezwykle charyzmatycznych, zdolnych, ale i bardzo samotnych. Jednak najwięcej mojej uwagi zyskał sam morderca- tytułowy Szeptacz. Jego (ich) zachowanie, tok myślenia, motywy działania to dla mnie zagadka, która nadal nie do końca została rozwiązana. Zagadka, która frapuje, ale jeszcze bardziej mnie odrzuca i poniekąd obrzydza. To typowe bestie, bez skrupułów, bez ograniczeń, egoistyczni i nieobliczalni. 


      Podsumowując, "Szeptacz" Alexa Northa to niezwykle emocjonująca, oszołamiająco wciągająca, przerażająca, a zarazem nieziemsko intrygująca i tajemnicza powieść, w której kryje się sporo mroku i niebezpieczeństwa. To książka, którą czyta się z zapartym tchem i z duszą na ramieniu. Ona kusi i zapada w pamięć na długi czas. Jeżeli tak mają wyglądać kolejne powieści tego autora, to bez wahania biorę je w ciemno. 

JEDNYM SŁOWEM POLECAM KAŻDEMU WIELBICIELOWI SILNYCH EMOCJI. 

czwartek, 9 kwietnia 2020

"W pajęczej sieci"- Joy Fielding

      Miesiąc marzec rozpoczęłam książką Joy Fielding pt. "Teraz ją widzisz" i również powieścią tejże autorki go zakończyłam. Tym razem było to thriller "W pajęczej sieci", którego skrócony opis wydawał mi się dość intrygujący.


      Niezwykle ambitna i atrakcyjna dziennikarka, Charley Webb, słynie ze swych kontrowersyjnych felietonów, dzięki którym zyskała zarówno fanów, jak i zagorzałych wrogów. Pewnego dnia otrzymuje list z więzienia, gdzie przebywa skazana na śmierć Jill Rohmer- morderczyni małych dzieci. Zabójczyni pragnie, by Charley napisała jej autobiografię, w której znajdzie się wiele nieznanych dotychczas faktów. Dziennikarka świadoma jest swojej wielkiej szansy, jednak czy jako kochająca i troskliwa matka, będzie w stanie spojrzeć w oczy tej dziewczynie? Być może towarzystwo przystojnego adwokata Jill, Alexa Prescotta, nieco ułatwi jej owe zadanie. Niestety, wraz z decyzją o  stworzeniu tej książki, rodzinie Charley zaczyna grozić ogromne niebezpieczeństwo.

       Jak już wcześniej wspomniałam, skrócona fabuła na tylnej okładce sugerowała coś ekscytującego i wciągającego. Coś, co brzmiało dość znajomo (podobna historia jak w "Serialiście" Davida Gordona) i chyba dlatego nieco mnie zniechęciło. Pomimo tych drobnych niuansów, z chęcią towarzyszyłam  naszym bohaterom w ich intrygach, tajemnicach i nieprzewidywalnych wydarzeniach.

      Już od samego początku spodziewałam się sporej dawki napięcia, którą dostałam w niewielkiej ilości, bowiem co nieco można było przypuszczać. Ciężko jednak sprecyzować ciąg dalszy losów naszej głównej bohaterki w trakcie trwanie jej historii, gdyż to, co się w niej działo, wypełnione było sporą dawką intryg i licznych pułapek, a ona za każdym razem w nie wpadała, niczym śliwka w kompot. 

      Charley to wygłodniała dziennikarka, łaknąca świeżych i krwistych tematów, zaślepiona wizją własnego sukcesu. Jest również bardzo zdolna i pracowita, jednak zbyt łatwo daje się nią manipulować i oszukiwać. Ta z pozoru odważna, kontrowersyjna i spontaniczna kobieta, po bliższym poznaniu sprawia wrażenie zagubionej i zdesperowanej. Dla niej problemy osobiste albo nie istnieją, gdyż zamiata je pod dywan, lub też nieskutecznie przed nimi ucieka. 

       Niestety, tym razem powieść Joy Fielding nie do końca trafiła w moje gusta. Muszę przyznać, że czytając ją, odczuwałam dość spore znużenie. Zabrakło mi w niej dynamicznej akcji, która towarzyszyłaby mi podczas całej tej lektury. Owszem, pod koniec książki tempo nabrało szybkości i nieobliczalności, jednak to było zbyt późno, jak dla mnie. 

     Podsumowując, "W pajęczej sieci" Joy Fielding to jak dotąd najsłabsza powieść tej autorki, jaką miałam przyjemność przeczytać. Ciekawe i charyzmatyczne postacie, intrygująca fabuła nie wystarczyły, bym mogła się nią zachwycić. Szkoda, bo zapowiadała się ona na frapującą i mroczną historię, z której ciężko byłoby się wyplątać. Tymczasem okazało się, że jest ona przeciętna i momentami zbyt monotonna. Ale to nic, bo wiem, że ta autorka ma na swoim koncie jeszcze kilka dobrych pozycji, które warto przeczytać. I taki mam właśnie zamiar. 

niedziela, 5 kwietnia 2020

"Serialista"- David Gordon

       Są książki, które po przeczytaniu zapadają na dłużej w naszej pamięci. To powieści, które wciągają, fascynują i ekscytują. Niestety, istnieją również takie, obok których przechodzi się obojętnie. Jaki jest "Serialista" Davida Gordona? Czy ten kryminał mnie zachwyci czy też poczuję się nim nieco zdegustowana?


      Główny bohater, Harry Block- powieściopisarz z ambicjami  oraz równie silną depresją. Jego przeciętna twórczość obfituje w kilka pozycji porno, sci-fi oraz historii o wampirach. Pewnego dnia otrzymuje list, który może zmienić jego dotychczasowe życie. To list od seryjnego mordercy kobiet, Doriana Claya, który czeka na wyrok śmierci. Skazany ma dla niego ciekawą ofertę- w zamian za osobiste wspomnienia, musi on stworzyć opowiadania erotyczne  z fankami Doriana w roli głównej. Niestety, w chwili gdy Block decyduje się przyjąć owe zlecenie, wszystko zaczyna się mocno komplikować. Na szali jest czyjeś życie. 

      "Serialista" to powieść, którą poleciła mi pani bibliotekarka. Podobno jest ona mroczna i emocjonująca. No właśnie- podobno.  Jak dla mnie ten kryminał to jedno wielkie rozczarowanie, z nużącą fabułą i bezbarwnymi bohaterami. Dodatkowo brak szybkiej również nie wpływał na jego atrakcyjność. Całość zbyt naciągana i za obszerna. Przyznam, że często pomijałam nudne opisy osobistych przemyśleń głównej postaci oraz niektóre opisy miejsc. 

      Podsumowując, "Serialista" Davida Gordona to jedna z tych książek, które nie wzbudziły mojej sympatii. Zero emocji, fascynacji czy też jakiegokolwiek zainteresowania. Nudna fabuła, która tylko w paru momentach przykuwała moją uwagą na małą chwilę, monotonna akcja oraz nijacy bohaterowie. Nie tego się spodziewałam po tej lekturze. Lekturze, którą przeczytałam i jeszcze szybciej o niej zapomniałam. 

sobota, 21 marca 2020

"Teraz ją widzisz"- Joy Fielding

        Jak daleko sięga obsesja odnalezienia ukochanej córki, która zaginęła kilka lat temu? I choć ciała nie ma, to wszyscy uważają, że ona nie żyje. A może jednak się mylą, w końcu zrozpaczona matka co jakiś czas widzi jej twarz wśród otaczającego ją tłumu. Zapraszam na recenzję "Teraz ją widzisz" Joy Fielding.



      Pięćdziesięcioletnia Marcy dwa lata temu straciła córkę, Devon i nadal nie potrafi pogodzić się z jej stratą, co w konsekwencji wpływa na jej małżeństwo. Obecnie rozwiedziona, zraniona i zagubiona kobieta decyduje się na samotną wycieczkę do Irlandii. Wycieczkę, która miała być wspólnym prezentem na rocznicę ślubu. Piękne okolice i tajemnicze zabytki, niestety nie cieszą jej tak, jak powinny. O dziwno, nawet tutaj dostrzega twarz Devon, za którą rozpoczyna pościg. Niestety, kilkudniowe poszukiwania nie przynoszą pozytywnego rezultatu. Jednak ten wyjazd pozwolił jej poznać siebie na nowo, a przy okazji spotkała kilkoro przystojniaków, którym nie jest obojętna. Najważniejszy jest fakt, że w końcu akceptuje prawdę o swojej córce- przykrą, lecz oczyszczającą.

      Joy Fielding stworzyła kolejny doskonały thriller psychologiczny, od którego wręcz nie można się oderwać. Zawiła fabuła, która opiera się na historii zrozpaczonej matki, opisuje jej podróż od zaprzeczenia, kłamstwa, aż do akceptacji. Kobiety- matki, która panicznie bała się prawdy, którą opuścił mąż. To opowieść o kobiecie, która nie potrafi cieszyć się z drobnych gestów, stale obwiniając siebie o wszelkie zło tego świata.

     Podążając za naszą bohaterką, przeżywałam jej każdą emocję, liczne wzloty i upadki. Razem z nią poszukiwałam w tłumie Devon, stale mając nadzieję, że ona gdzieś tam na nas czeka. Za wszelką cenę pragnęłam dobrego zakończenia, bez smutku, rozpaczy i żalu. Chciałam, aby nasza bohaterka czym prędzej zaznała spokoju, ukojenia i radości. Ciszyłam się, gdy w kulminacyjnym momencie, pomimo swojej niskiej wiarygodności, zdołała ocalić niewinną istotę, przez co zyskać uznanie władz i najbliższych.

     Ponadto owa fabuła przykuwała czytelniczą uwagę, dzięki szybkiej akcji, która napędzała naszą ciekawość oraz pobudzała coraz silniejszą adrenalinę. I choć z góry przeczuwałam jaka jest prawda odnośnie Devon, to nadal miałam nadzieję na miłe rozczarowanie. Tylko, że wówczas wszystko mogłoby być zbyt naciągane, a obecnie jest idealnie.

    Podsumowując, "Teraz ją widzisz" Joy Fielding to zdecydowanie bardzo wciągający, emocjonujący i intrygujący thriller psychologiczny. Thriller, który pobudza ciekawość, wyobraźnię oraz ekscytację. To powieść, którą nie da się przeczytać ot tak, bez jakichkolwiek wrażeń. To historia, która na dłużej pozostanie w naszej pamięci. Historia, którą bez dwóch zdań polecam.

poniedziałek, 16 marca 2020

"Pasażer 23"- Sebastian Fitzek

        Luksusowe statki wycieczkowe są niemal jak małe, prywatne miasteczka, w których każdy pasażer powinien czuć się bezpiecznie, spokojnie i szczęśliwie. Jednak te specjalne osady w momencie wypłynięcia na pełne morze, stają się całkowicie odizolowane od reszty społeczeństwa. W razie jakiejkolwiek tragedii trudno jest o szybką i skuteczną pomoc z zewnątrz. A skoro tak, to taki rejs jest idealnym miejscem na mroczne i niecne zachcianki każdego potencjalnego samobójcy.


     "Pasażer 23" Sebastiana Fitzka to historia kilku pasażerów statku "Sułtan Mórz", którzy na swój własny sposób, doświadczyli na nim pewnych traumatycznych przeżyć. Przeżyć tajemniczych, które nigdy nie powinny wyjść poza owy statek. Policyjny detektyw i psycholog, Martin Schwartz, jest jednym z nich- dwa lata temu to właśnie na tym pokładzie w dziwnych okolicznościach, zaginęła jego żona oraz ukochany synek. Od tego czasu Martin żyje na krawędzi szaleństwa, ryzykując swoje życie dla coraz bardziej niebezpiecznych akcji, a mimo to nadal jest jednym z najskuteczniejszych policjantów.  Pewnego dnia otrzymuje telefon od starszej kobiety i już w następnym momencie wkracza na sułtański statek. Statek, który ma swoje tajemnice i sporą listę osób zaginionych. Wśród wielu nazwisk widnieją dane małej dziewczynki, która przez dwa miesiące uznawana była za zaginioną, a teraz niespodziewanie pojawia się na pokładzie. Gdzie była przez ten czas i co się z nią działo? Te i inne ważne pytania nurtują prawie całą załogę oraz tych pasażerów, którzy ją widzieli. 

     Przyznam szczerze, że "Pasażer 23" to chyba najbardziej szokujący thriller psychologiczny Sebastiana Fitzka, jaki dotąd przeczytałam, choć jeszcze wiele przede mną. Wstrząsająca brutalność i bezkompromisowość, jaka dotykała każdego znikającego bohatera, mogą wywołać sporo emocji. Bohatera, który cierpiał katusze, zarówno na duszy, jak i ciele. Bohatera, który w kulminacyjnym momencie swojej egzystencji, modlił się o szybką śmierć. Dlaczego? Być może dlatego, że tak bardzo nienawidził on innych, gardził samym sobą lub popełnił karygodne błędy, raniące swoich najbliższych. 

      Pozostali bohaterowie również okazali się interesujący i charyzmatyczni. Począwszy od zagubionego policjanta, przebiegłego Argentyńczyka, zmanipulowanego kapitana, aż do przebojowej staruszki i wyjątkowej  pani doktor. Każdy z nich był odważny, zdeterminowany i pomocny, a mimo to posiadali oni swoje mroczne tajemnice, które doprowadziły do licznych niedomówień oraz braku wzajemnego zaufania. Przy bliższym zapoznaniu się z całą fabułę, wiele rzeczy stawało się bardziej oczywistych. Były także momenty, gdy ich zachowanie stawało się dość irytujące i denerwujące, szczególnie jeśli chodzi o postawę policjanta i kapitana, którym przynajmniej raz należał się porządny kopniak w tyłek. Na szczęście nie było tego zbyt wiele. 

    Fabuła tego thrillera jest wielowątkowa i nieprzewidywalna. Sekretne działania, nielegalne interesy, podejrzani pasażerowie oraz sporo intryg, które napędzały akcję i podsycały adrenalinę. Niestety, czasami miałam wrażenie, że autor nieco popłynął ze swoimi pomysłami, które niejednokrotnie przybierały mocno irracjonalny charakter. Jednakże całokształt tej historii, wywarł na mnie bardzo pozytywne odczucia. Odczucia, które trzymały w ciekawości od początku, aż do samego końca. 

     Podsumowując, "Pasażer 23" Sebastiana Fitzka to intrygujący thriller, w którym panuje mrok i wszechobecne zło. Wszystko to spowite tajemniczą mgłą, w której trudno zauważyć to, co najważniejsze- prawdę. Prawdę, która rani i sprawia cierpienie, a mimo to oczyszcza i daje ukojenie. Jest to powieść, która wciąga i wzrusza, szokuje i przeraża swoją brutalnością i brakiem sprawiedliwości, a przy okazji mocno ekscytuje. 

P.S.
Ten pan zdecydowanie wie, jak stworzyć coś, czym zyska rzeszę wiernych fanów.

sobota, 29 lutego 2020

"Przesyłka"- Sebastian Fitzek

          Niedawno odkryłam twórczość Sebastiana Fitzka, w której od razu się zakochałam. Tuż po genialnym "Pacjencie" zapragnęłam jeszcze więcej tak intrygujących powieści. W ruch poszła więc "Przesyłka", od której wręcz nie mogłam się oderwać, a w kolejce czeka jeszcze "Pasażer 23"



    Emma Stein jest znaną i szanowaną psychiatrą. Ma kochającego męża, wspaniały dom i wymarzoną pracę. Niestety, jej szczęście nie trwa tak długo, jakby tego chciała. Nocując w hotelu, gdzie zaledwie kilkadziesiąt minut temu wygłosiła swój wykład, zostaje napadnięta i brutalnie zgwałcona. Dodatkowo sprawca ogolił jej głowę, podobnie jak grasujący w okolicy "Fryzjer", którego śmiertelnymi ofiarami były prostytutki. Czyżby to właśnie on napadł na Emmę? Jeśli tak, to dlaczego pozostawił ją przy życiu? Aby pojąć tego niebezpiecznego sprawcę, kobieta musi zgłosić sprawę na policję. Problem w tym, że ona zupełnie nic nie pamięta z tego okrutnego wieczoru, ani twarzy mężczyzny, ani tego jak zdołała dotrzeć na przystanek autobusowy. Najgorsze jest jednak to, że rzekomy pokój, w jakim zatrzymała się Emma wcale nie istnieje. Bezsilna, zagubiona i osamotniona pani doktor z dnia na dzień coraz bardziej izoluje się od świata zewnętrznego, zamykając się w swoich czterech ścianach. Trwa w tym letargu i otępieniu zupełnie sama, aż do momentu, gdy u jej drzwi zawitał znajomy kurier z pewną paczką dla tajemniczego sąsiada, o którym Emma nigdy nie słyszała. Sąsiada, którego tak na prawdę nikt nie zna. Od teraz już nic nie będzie takie, jak wcześniej. Nic i nikt.

    Każda kolejna książka Fitzka, po jaką sięgam, okazuje się być jeszcze lepszą niż ta poprzednia. Idąc tym tropem, czeka mnie jeszcze wiele przyjemnych chwil z powieściami tego autora. Chwil, które zamierzam bez żadnych wątpliwości poświęcić każdej wydanej na naszym rynku książce tego oto mistrza thrillera psychologicznego. 

    "Przesyłka" to mocno wciągająca i niezwykle intrygująca lektura, w której autor szasta kartami fabuły niczym najlepszy magik. Magik, który swoimi sztuczkami,gwarantuje czytelnikowi podróż mrocznymi zakamarkami ludzkiej duszy i psychiki. Podróż tak ciekawą i emocjonującą, a zarazem bardzo niebezpieczną, że stanie się ona naszym uzależnieniem.

    Jak można się domyślić, fabuła tej powieści jest nietuzinkowa i oszołamiająco wstrząsająca. Wszystko to za sprawą dynamicznej i nieprzewidywalnej akcji, która porusza się w bliżej nieokreślonym kierunku i nie ma najmniejszego zamiaru się zatrzymać, choćby na momencik. To dzięki niej całkowicie zatopiłam się w tej historii, którą przeżywałam wraz z jej bohaterami. Nieszablonowymi, charyzmatycznymi, przebiegłymi i zdeterminowanymi osobami, które dobrze wiedzą, czym jest skuteczna manipulacja i tajemnicza intryga, osamotnienie i opętanie, ale przede wszystkim ludzka bezsilność wobec przemocy, zazdrości i braku sprawiedliwości. Dla nich granica pomiędzy prawdą a fikcją jest mocno zamazana i bardzo łatwo ją przekroczyć. Niestety, konsekwencje tego jednego kroku, mogą okazać się dramatyczne. Brak tutaj tego głównego "czarnego charakteru", bowiem każdy bohater mia sporo na sumieniu. 

    Podsumowując, "Przesyłka" Sebastiana Fitzka to perfekcyjnie skonstruowany thriller psychologiczny, który wciąga od początku, aż do ostatnich stron. On ekscytuje, szokuje i wzrusza. Jest tak fikcyjny, że aż niemal realny- strach się bać. Ta książka jest pełna intryg i bardzo niebezpiecznych bohaterów, z których każdy ma swój mroczny sekret. Dodatkowo, na finiszu czeka nas niesamowicie zaskakujące zakończenie. Osobiście podejrzewałam, że znam prawdę, ale w jakim wielkim byłam błędzie, tego nie da się opisać. Po prostu UWIELBIAM!

"Dom sióstr"- Charlotte Link

       Duży, stary dom, stojący gdzieś na uboczu, z dala od wścibskich oczu, otoczony bezkresem pól i lasów, kusi, przyciąga i magnetyzuje...