wtorek, 3 października 2017

Zmiany, zmiany, zmiany

      Od jakiegoś czasu piszę zarówno na "wiejskiej biblioteczce", jak i na "razem głodni, razem karmieni". Te blogi dotyczą dwóch odmiennych tematów. Teraz przyszedł moment, gdy chcę się nimi dzielić tutaj, na wiejskiej biblioteczce słowa i obrazu. 
    Będą tu, zarówno recenzje książek, jak i posty dotyczące wiary, Boga i naszej próby życia z Nim.
    Wkrótce ruszamy z rękodziełem Zaprawa Company. W zaciszu domu, po godzinach powstają drewniane projekty, w które wkładamy całe serducho. Na blogu będziemy prezentować efekty naszej twórczości.  
    Piszę w liczbie mnogiej, bo jest nas więcej, w zależności od tematyki. 
     By wyrobić w sobie systematyczność pisania, postanowiłam wprowadzić pewien harmonogram na bloga.



Poniedziałek - Cykl: Z kopa w nowy tydzień- poświęcony tylko dobrym książkom, mocnym kryminałom i wszelkim nowościom wydawniczym 

Środa- Cykl: Na chybił trafił czyli wyszperane w bibliotece - tytuły, które mi niewiele mówią; starsze pozycje 

Czwartki - Cykl: Dokształcamy się czyli poradniki - przewiduję dwa razy na miesiąc zaprezentować moją subiektywną opinię na temat wszelkiego rodzaju poradników, po które uwielbiam sięgać. Coś luźnego, przyjemnego. 

Piątki - Cykl: Lekka lektura na weekend - książki do przeczytania w 1-2 popołudnia, głównie literatura kobieca. 

Niedziela - Cykl: Poranki ze Słowem Bożym - bardzo osobiste przemyślenia na temat wersetów z Biblii; doświadczenie życia z Bogiem; recenzje inspirujących książek, poświęconych tematyce religijnej; wszystko co warto zobaczyć w sieci.



Będę tak starać się tworzyć treści, by opierały się o powyższy plan. Z czasem...... no właśnie, z czasem to się zobaczy, jak będzie. Na razie próbuję. Dlatego będzie mi bardzo miło, gdy będziecie śledzić to, o czym piszę. 

Do jutra
           

niedziela, 1 października 2017

Bądź mi nożem - Dawid Grosman

    Mam taką zasadę, gdy coś zaczynam czytać, muszę to skończyć, nawet, gdy nie jest to tego warte. I w zasadzie tym jednym zdaniem mogłabym podsumować całą książkę. Tylko, że jest to niesprawiedliwe w stosunku do autora. Świadczy co najwyżej o moim guście literackim. Wiem także, że są czytelnicy zachwyceni książką Davida Grosmana. Dlatego, kochani, co moje, to moje, a co wasze.... no to już musicie sami stwierdzić po samodzielnej lekturze. 



  




    "Bądź mi nożem" to dość osobliwa historia miłosna dwojga ludzi, których połączyły listy. On - trzydziestokilkuletni, żonaty biznesmen, postanawia nawiązać kontakt listowny z niedawno spotkaną kobietą. Nie żąda od niej niczego, prócz możliwości pisemnej korespondencji. Adresatka - trzydziestokilkuletnia mężatka, była nauczycielka, wychowująca chorego syna, przystaje na propozycję. Wraz z otrzymaniem pierwszego listu, jej dotychczasowe życie ulega zmianie. Między Jairem a Miriam, stopniowo, z każdym kolejnym słowem rodzi się uczucie, pożądanie. Jednak, gdy obydwoje postanawiają się spotkać, coś się zmienia. Na papierze było tak prosto i pięknie.
    "Bądź mi nożem" to kolejna, wyszukana w bibliotece, książka, nieznana, wobec której nie miałam żadnych oczekiwań. I dobrze. Uniknęłam rozczarowania. Całość pisana jest w formie listów, głównie jednej ze stron. Mimo starań autora, taka forma wpłynęła na monotonność czytania. Przyznam się szczerze, dawno nie odczuwałam braku przyjemności płynącej z lektury przy kawie. Aż do teraz. 
    Z kolejnymi stronami odnosiłam wrażenie, że Jair może być osobą niezrównoważoną psychicznie. Jego miłość do Miriam to obraz nierealnych wyobrażeń, to coś w rodzaju narkotyku. Uszczęśliwia, ale i otumania, wprowadzając w świat, w którym rzeczywistość przegrywa z fikcją. 
    Twórczości Davida Grosmana nie znam, ale mam obawę, że po lekturze, nie będę chciała sięgnąć po nic więcej z jego dorobku. Nierozsądne? Może, ale czas w życiu mamy ograniczony, zatem nie trwońmy go na kiepską lekturę i zimną kawę.

wtorek, 19 września 2017

Kobieta, która wiedziała za mało - Daniel Koziarski

    Czy można zrozumieć kobietę, będąc mężczyzną? Mówią, że nie. Jednak Daniel Koziarski przełamuje ten stereotyp. I to nie w byle jakim stylu. Napisał powieść. O kobietach, dla kobiet. Mało tego. Z punktu widzenia kobiety. A to już nie lada wyczyn. Nawet dla pisarza.




     "Kobieta, która wiedziała za mało" to literatura obyczajowa, przesiąknięta erotyzmem.  Główna bohaterka to popularna pisarka, Marzena Wierzba. Choć z wykształcenia jest rehabilitantką, to książki stanowią całe jej życie. Dnie spędza na pisaniu kolejnych powieści, które odnoszą znaczące sukcesy. Niestety, gdy jej życie zawodowe rozkwita, w sprawach prywatnych zalicza kolejne porażki. Zdradzana przez męża, zmuszona do rozwodu, zostaje sama z córką. Nawet jej syn odwraca się od niej. Mało tego. Od pewnego czasu Marzena ma stalkera, psychicznie chorą kobietę, która stanowi poważne zagrożenie. Mimo przeciwności losu, pisarka nie zamierza się poddać. Przelewa emocje, pragnienia  na papier i tak powstaje jej nowe dzieło,  "Dziennik suki", pełen fantazji seksualnych. Czy Marzena Wierzba stanie się kobietą, którą tak pragnie być? Czy odzyska rodzinę? 
    Ta książka to ciekawa pozycja dla wszystkich kobiet, bez wyjątku. W losach głównej bohaterki, każda z nas możne znaleźć jaką cząstkę siebie. Tak to już jest, że na co dzień zaangażowane jesteśmy w pełnienie tylu ról, że zawsze jakaś sfera będzie zaniedbana. I to jest normalne. Problem pojawia się, gdy to zaniedbanie przekształca się w zapomnienie, w odłożenie na nieokreśloną przyszłość, ostatecznie w rezygnację. A najczęściej rezygnujemy z samej siebie. Zamiast realizować pragnienia, marzymy o nich. Zamiast kochać, przeżywamy cudze romanse. Mogąc być boginią seksu, ograniczamy się do roli pensjonariuszki. Zupełnie jak bohaterka książki. 
    I o tym musiał powiedzieć nam właśnie mężczyzna. Autor. Bardzo bezpośrednio, konkretnie. 
    Drogie panie, zamiast przeglądać się w oczach innych kobiet, posłuchajmy czasem, co mają do powiedzenia nasi panowie. Może zainspirować. Tymczasem zachęcam do lektury książki. 
    

sobota, 16 września 2017

Złudzenie - Thomas Erikson

    Kto choć raz zetknął się ze szwedzkimi kryminałami, poznał co znaczy świetnie napisana książka, która zadowoli nawet wybrednych czytelników. Jest to spore wyzwanie dla tamtejszych pisarzy, gdyż poprzeczka jest wysoko ustawiona. Przeciętność w szwedzkiej sensacji się nie sprawdza, stąd wiem, że gdy coś wychodzi spod pióra naszych północnych pisarzy, musi być dobre. Dlatego, gdy tylko natrafiłam na "Złudzenie" Thomasa Eriksona, wiedziałam, że mam nowego kompana do popołudniowej kawy.




    "Złudzenie" to pierwszy tom z debiutanckiego cyklu powieści kryminalnych z Alexem Kingiem w roli głównej. Akcja książki toczy się w Sztokholmie. Pewnego dnia, na jednym z wykładów Kinga, psychologa, dochodzi do zabójstwa. Ktoś strzela do mężczyzny w tłumie. Ofiarą jest jeden z najbogatszych biznesmenów. Mijają dni, ginie kolejny mężczyzna. Komisarz Gabriel Hallmark rozpoczyna dochodzenie. Na jaw wychodzą pewne fakty. Ofiary, na kilka dni przed śmiercią, otrzymały listy z pogróżkami. W zamian za ochronę życia, mieli wpłacić określoną sumę pieniędzy na podane konto.Niespełnienie żądania równoznaczne jest ze śmiercią. Ktoś, kto wykonuje wyrok na ofiarach, to nieuchwytny snajper, doskonale wyszkolony. 
    Alex King, we współpracy z policją, próbuje schwytać zabójcę. Wykorzystując swoje umiejętności i wiedzę, stara się nakreślić profil mordercy. Jednocześnie, w tajemniczych okolicznościach, znika brat komisarza. Jest on z zawodu dziennikarzem, który, ze względów finansowych, przyjmuje zlecenie napisania biografii. Jak się okazuje, jej bohaterem jest jeden z głównych szefów miejscowej mafii. Dziennikarz wpada w poważne kłopoty. Musi się spieszyć z książką, inaczej ucierpią jego najbliżsi. 
    Czytając "Złudzenie", przygotujmy się na prawdziwie inteligentną lekturę. Oprócz dynamicznej akcji, mrocznego klimatu, pełnego napięcia i fantastycznie skonstruowanej osobowości głównych bohaterów, autor wciąga czytelnika w świat teorii psychologicznych. Wykorzystując elementy analizy zachowań ludzkich Carla Gustawa Junga, Thomas Erikson stawia przed czytelnikami wiele pytań. Czy wystarczy poznać schematy zachowań człowieka, by móc przewidzieć jego osobowość i pokierować jego dalszym działaniem?
    Praktycznie do samego końca nie znałam odpowiedzi na nurtujące mnie wątpliwości, a tych, w trakcie lektury, stale przybywa. Zakończenie zaskakuje, symbolizuje tytuł. Nic nie jest takie, jakie nam się wydaje. Wszystko to pozory, złudzenie.
     

czwartek, 14 września 2017

W głąb labiryntu - Sigge Eklund

    Symonides z Keos był zdania, że życie to skomplikowany labirynt, z którego nie można wyjść, a czym dalej, tym trudniej. I tak jest w debiutanckiej powieści Sigge Eklund, o bardzo symbolicznym tytule "W głąb labiryntu", w której autor proponuje czytelnikom błądzenie po labiryncie ludzkiej psychiki i zagmatwanego świata bohaterów. Tak, byśmy poznali skomplikowaną historię, której zakończenie nie musi wcale oznaczać symbolicznego odnalezienia wyjścia. 




    Pewnego majowego dnia w tajemniczych okolicznościach znika 11-letnia Magda, córka  
Asy i Martina Horn. Obydwoje nie potrafią poradzić sobie z  nową sytuacją. Zwłaszcza, że do tej pory całą uwagę skupiali na karierze, zapominając przy tym, co oznacza bycie rodzicem i małżonkiem. 
     Asa to psycholog, który, korzystając z doświadczenia zawodowego, próbuje nawiązać kontakt telepatyczny z córką. Martin pracuje jako wydawca w jednej z największych firm w rejonie. Prywatnie - wiecznie nieobecny ojciec. 
    Z chwilą zniknięcia córki małżonkowie będą musieli zmierzyć się z prawdą o sobie samych, a ta czasami bywa bolesna. 
    Debiutancka powieść Sigge Eklund określana jest jako kryminał, jednak w moim odczuciu jest to bardziej dramat psychologiczny. W zdecydowanej większości fabuła skupia się nie na wątku kryminalnym, lecz na przeżyciach wewnętrznych głównych bohaterów. To z perspektywy ich psychiki próbujemy dotrzeć do prawdy. Czy jest to w ogóle możliwe? Każdy z nich skrywa sekrety przeszłości, uwikłany jest w teraźniejszość, zniekształconą przez lęki, niezrealizowane ambicje, własne ograniczenia. W labiryncie ludzkiej psychiki łatwo się pogubić. Każdemu z nas. Bohaterzy książki, by poznać prawdę o losach córki, będą musieli najpierw poznać siebie samych i stawić czoła przeszłości. Jednak nie każdy potrafi odnaleźć wyjście z labiryntu. 
    Mnie powieść wciągnęła. Tylko to zakończenie... Ale nie zdradzę. Odsyłam do kartek książki. 



   



niedziela, 3 września 2017

Prokurator - Paulina Świst

    "Prokurator" Pauliny Świst swoją premierę miał już jakiś czas temu i na większości blogów książkowych są dostępne recenzje na jego temat. Tym razem żadnej nie przeczytałam, co było trafnym posunięciem. Gdybym wiedziała, że debiut Pauliny nie jest typowym kryminałem, jakiego się spodziewałam, a połączeniem erotyki z sensacją, prawdopodobnie nie sięgnęłabym po tę pozycję. Byłby to błąd. Może nie jest to ambitna powieść dla fanów kryminałów, ale idealnie nadaje się na weekendową, szybką lekturę. "Prokurator" wciąga, zatem zaparzcie sobie duży kubek kawy i zarezerwujcie wolne popołudnie. 




    Dla trzydziestoletniej, atrakcyjnej adwokatki Kingi Błońskiej zaczyna się nowy etap w życiu. Nie dość, że została zdradzona przez męża, to jeszcze podjęła się obrony groźnego przestępcy "Szarego", który okazuje się jej przyrodnim bratem. W sumie nie miała wyboru. Szary postawił jej ultimatum. Doskonale wiedział, jak urobić siostrzyczkę.
    Bałagan w życiu prywatnym i zawodowym jest dobrym pretekstem, by odreagować na dyskotece. Tam poznaje atrakcyjnego, aroganckiego Łukasza Zimnickiego. Duża dawka alkoholu, pociągający mężczyzna oznaczają jedno: dziki, jednorazowy seks.I najważniejsze: bez zobowiązań.
    Oczekiwania niewiele mają wspólnego z rzeczywistością. Kilka godzin później obydwoje spotykają się na sali rozpraw. Pan Zimnicki, "Zimny" okazuje się być osławionym prokuratorem, który od dawna robi wszystko, by posadzić Szarego.
    Wzajemna fascynacja i pożądanie przeplata się z nieufnością, życie prywatne miesza się z zawodowym, a obydwoje są przecież profesjonalistami. Wszystko nie byłoby tak skomplikowane, gdyby nie chodziło o proces bossa mafii. Przebiegły, inteligentny, mający wtyki zrobi wszystko, by uniknąć więzienia. Nawet prokurator Zimny mu nie przeszkodzi. W końcu Szary ma bystrą marionetkę - adwokat Błońską.
    Paulina Świst umiejętnie połączyła gatunek kryminalny z modną ostatnio literaturą erotyczną. Na szczęście nie jest to coś na kształt "Grey'a". Opisy scen erotycznych nie zdominowały treści książki. Zostały zobrazowane, jako przykład świetnego seksu, na który każdy ma ochotę.
    Chociaż wielu recenzentów zarzuca Paulinie zbyt prosty język, przesycony wulgaryzmami, jak dla mnie jest to zaleta tej powieści. Wpływa na autentyczność zachowań postaci w kontekście fabuły. Każdy bohater jest osobowością, która dokładnie wie, czego chce i nie da sobą pomiatać, stąd soczysty język jest jak najbardziej naturalny.
    W "Prokuratorze" zastosowano narrację dwuosobową. Paulina zrezygnowała z typowych rozdziałów na rzecz opisu tych samych zdarzeń z perspektywy Kingi i Łukasza. Dzięki temu została rozbudowana sfera emocjonalna głównych bohaterów, co dużo wnosi do treści książki. 
    Nie jest to wielowątkowa fabuła, jednak akcja jest tak dynamiczna, że trudno stracić zainteresowanie podczas czytania. 
    Według mnie jest to bardzo dobry debiut Pauliny Świst, a jej zamiarem było w sposób lekki i zrozumiały opisać świat prawniczy.
    Osobiście zachęcam was do lektury "Prokuratora", sądzę jednak, że jest on skierowany raczej do płci pięknej.

    Przyjemnej lektury i do następnej książki.

piątek, 1 września 2017

Pionek - Małgorzata i Michał Kuźmińscy

    Przyznałam się już, że coraz częściej zaglądam do lokalnej biblioteczki, gdzie wypożyczam książki, których tytuły są mi obce. Jest to taka odskocznia od tych wszystkich nowości wydawniczych, które wypadałoby przeczytać. W ten sposób dotarłam do powieści Małgorzaty i Michała Kuźmińskich, jednej z nielicznych książek, które udało mi się przeczytać w miesiącu sierpniu.




    "Pionek" to kolejna część przygód Anny Serafin, wykładowcy akademickiego i dziennikarza Sebastiana Strzygonia. Tym razem zgrany duet trafia do śląskich Gliwic. 

    W miejskim parku zostają odnalezione zwłoki młodej studentki. Brutalnie zaatakowana nożem, prawdopodobnie zgwałcona. Morderstwo przypomina dawniejsze zbrodnie wampira z Szombierek, który w podobny sposób zabił trzy kobiety - w Bytomiu, w Gliwicach i w Zabrzu. Ówczesny podejrzany, Pionek, został schwytany przez policję i osadzony w więzieniu. Jego kara wkrótce dobiega końca. Strzygieł i Serafin chcą bliżej przyjrzeć się mrocznym morderstwom sprzed lat, a pomóc ma w tym wywiad z Pionkiem. Oboje nie zdają sobie sprawy z niebezpieczeństwa, jakie im zagraża. Komuś bardzo zależny, by przeszłość nie ujrzała światła dziennego. 

    Mogę śmiało napisać, że "Pionek" Kuźmińskich to genialny polski kryminał, który realistycznie oddaje klimat życia na Śląsku. Poznajemy trudną codzienność rodzin górników, ich tradycje, gwarę. Wpatrujemy się w obraz zmanipulowanej władzy, policji, które zrobią wszystko, by ocalić swój wizerunek. Otrzymujemy fantastyczny obraz psychologiczny seryjnego mordercy. Do tego misternie ułożona fabuła, w której jedno wydarzenie implikuje kolejne, co uniemożliwia czytelnikom dotarcie do prawdy jeszcze w trakcie czytania.

    Gorąco polecam lekturę "Pionka". Sama sięgnę po inne pozycje autorstwa Kuźmińskich. Po tej lekturze jestem pewna, że warto.

czwartek, 3 sierpnia 2017

Powtórnie narodzony - Margaret Mazzantini

    „Powtórnie narodzony” to historia miłosna z wojną w tle. Powieść doczekała się ekranizacji, co może świadczyć o jej jakości. Przyznam, chwyta za serducho. Dużo emocji, wiele dramatycznych wydarzeń, miłość, śmierć, tęsknota, niezrozumienie.



     Akcja dzieje się w  okupowanym wojną Sarajewie.  Młoda Włoszka o imieniu  Gemma poznaje Gojko, bośniackiego poetę, który jako przewodnik, później przyjaciel, pokazuje jej uroki i tajemnice miasta. To tutaj, w Sarajewie kobieta poznaje miłość swojego życia, przystojnego fotografa, Diego. Szybko nawiązują romans, jednak Gemma musi wracać do Włoch, gdzie czeka jej narzeczony.
    Po pewnym czasie zakochani spotykają się ponownie, tym razem w Rzymie. Pobierają się, chcą stworzyć pełna rodzinę. Starają się o dziecko, jednak Gemma okazuje się bezpłodna. W Sarajewie znajdują młodą kobietę, która zgadza się na bycie surogatką. Gemma wraz z Diegiem opuszczają kraj. Jednak mężczyzna dłużej już nie może tak żyć i wraca do oblężonej Bośni. 
    PO kilku miesiącach Gemma postanawia poszukać męża. Powraca do  Sarajewa i odkrywa, że surogatka jest w ciąży. Zaraz po narodzinach dziecka, Gemma wraz z noworodkiem odlatuje do Rzymu. Sama. Diego zmienia decyzje, postanawia pozostać w kraju. 
    Mijają lata, Gemma ponownie wychodzi za  mąż, jej syn ma już 16 lat. Na zaproszenie dawnego przyjaciela Gojko, matka z synem wyruszają do Sarajewa, by chłopak mógł poznać kraj swego ojca, który już nie żyje. Do Gemmy powraca trudna i bolesna przeszłość. I prawda, której do pory nie poznała.

     „Powtórnie narodzony” to ciężka emocjonalnie lektura. Tematyka wojenna nigdy nie była i nie będzie łatwa, bo trudno zdystansować się w obliczu ludzkiego cierpienia, a tego tutaj sporo. Autorka w szczery sposób zobrazowała tragedię ludzi. Pełno brutalnych scen, dużo cierpienia i ogromna wola życia. Na takim tle rozwija się miłość, owocna i tragiczna jednocześnie.

     Główna bohaterka wzbudzała we mnie mieszane uczucia. Dookoła okrutna wojna, a Gemmę zaślepia pragnienie posiadania potomstwa. Do takiego stopnia, że jest w stanie zaakceptować fakt, że jej mąż odbędzie stosunek z obcą kobietą. Byle tylko mieć dziecko. Mimo cierpień jakie przeżyła, jest zbyt spokojna, wręcz zobojętniała. Jedni walczą o przeżycie, inni walczą o spełnienie.

    Z drugiej strony, taki wątek pokazuje, że nawet w obliczu najtragiczniejszych wydarzeń może wyrosnąć coś pięknego, silnego. Coś, o co warto walczyć i dla którego warto się poświęcić. 

piątek, 28 lipca 2017

Dziewczyna w walizce - Raphael Montes

    Jeśli szukasz kolejnej powieści o pięknej miłości dwojga ludzi, nie sięgaj po książkę Raphael Montes. Wprawdzie jest to historia miłosna, ale taka, której doświadczać się nie chce. Chora, wynaturza. Idealna na rewelacyjną fabułę książki. Stąd cofam to, co napisałam na wstępie. Odłóż gust literacki na bok i koniecznie przeczytaj „Dziewczynę w walizce”.


    Główny bohater, dwudziestokilkuletni Teo Avelar to typowy odludek. Na co dzień opiekuje się niepełnosprawną matką. Studiuje medycynę, by móc wykonywać zawód patologa.

    Pewnego dnia, za namową matki, udają się na grilla, organizowanego przez znajomych kobiety. Tam Teo poznaje Clarice - bezpośrednią, spontaniczną, bardzo ładną dziewczynę. Zauroczony młodzieniec pragnie ją zdobyć, jednak uczucie nie zostaje odwzajemnione. Teo wpada na genialny plan, postanawia porwać Clarice. Śledząc ją, zakrada się do jej domu. Napadniętą i nieprzytomną pakuje do przypadkowo znalezionej walizki.

    Teo więzi Clarice. Faszeruje ją środkami usypiającymi i w ten sposób realizuje swój „chory” plan. Jest przekonany, że z czasem  dziewczyna go pokocha i stworzą szczęśliwą rodzinę. Jego szczęście zamienia się w jej koszmar.
    
O tym, jak potoczą się losy tych dwoje, musicie już sami przeczytać. Zapewniam was, że ta lektura jest godna tego, by po nią sięgnąć.
    
Dla mnie „Dziewczyna w walizce” to genialny thriller. Książka sama w sobie jest dość szokująca. Zawiera dużą ilość brutalnych scen przemocy, zbrodni. Do tego dochodzi choroba psychiczna głównego bohatera, jego bestialstwo, połączone z bezbronnością ofiary.

    Oczywiście to fikcja, ale po takiej lekturze uzmysławiasz sobie, ile potworności może być w ludziach, i ile masz szczęścia, że nie stają na twojej drodze.


   „Dziewczyna w walizce” to obowiązkowa lektura dla wszystkich fanów słynnego doktora Hannibala Lectera .

czwartek, 20 lipca 2017

Zabójca z sąsiedztwa - Alex Marwood

    "Zabójca z sąsiedztwa" należy do tych książek, o treści których, lepiej nie pisać za wiele, by czytelnik samodzielnie zaspokoił ciekawość podczas czytania. Taka na pewno pojawi się.


    Akcja rozgrywa się w zaniedbanej kamienicy, w jednej z niebezpiecznych dzielnic Londynu. Jest to jedno z tych miejsc, w których można ukryć się przed światem. Nikt ciekawski tu nie zagląda. Obskurny dom, mieszkania o niskim standardzie i unoszący się w budynku smród, prawdopodobnie z rur. Do tego zboczony, zaniedbany właściciel, dla którego liczy się tylko terminowo płacony czynsz. 

    Sami mieszkańcy kamienicy tworzą dość specyficzną grupę. Panuje w niej niewypowiedziana zasada" Nie pytaj o nic, a sam nie będziesz pytany". Ostatecznie każdy z nich ma swoją tajemnicę. Jak inaczej wytłumaczyć ich obecność w takim miejscu?
    Poznajemy więc: Hossein'a - szarmanckiego uchodźcę, od lat ubiegającego się o azyl. Vestę - sympatyczną, staruszkę, która zna nie jedne sekrety mieszkańców. Cheryl - zbuntowaną nastolatkę, utrzymującą się z kradzieży. Thomasa - typowego gadułę, którego każdy ma dość. Gerarda -  samotnika uzależnionego od muzyki klasycznej, całkowicie odizolowanego od pozostałych mieszkańców. 
    
    Pewnego dnia do takiej "śmietanki towarzyskiej" dołącza Collette. Kolejna osoba, która chce uciec przed przeszłością. Nieufna, zamknięta, stopniowa wtapia się w środowisko, w którym, jak okazuje się, nikt nie jest do końca tym, za kogo się go uważa. W dodatku jest między nimi morderca. I to nie byle jaki, więc muszą połączyć siły, by prawda nie wyszła na jaw. To bardzo ważne, gdy ma się za dużo do stracenia. 

    Przyznam, że początkowo byłam zachwycona lekturą. Już z pierwszych stron czytelnik dowiaduje się, że na terenie kamienicy odnaleziono szczątki kilku kobiet. Stąd czytelnik, przez dobrą połowę książki, zastanawia się, który z bohaterów, może być mordercą. Autorka genialnie skonstruowała osobowości bohaterów, dlatego podejrzewać można każdego mężczyznę. Motyw zbrodni jest świetnie rozbudowany. Perwersyjny, wyrafinowany. Dlatego, jak dla mnie, osobiste historie każdej z postaci schodzą na dalszy plan. 

    W pewnym momencie autorka zdradza, kim jest morderca. I dla mnie cały zachwyt nad książką ulotnił się. Dalsze losy bohaterów, cała intryga i zakończenie są przemyślane, jednak brak już tego napięcia, typowego dla kryminałów. Chodziło już tylko o ukończenie książki.

    Jak można wywnioskować, jestem trochę rozczarowana. Książka jest dobra, problem polega na tym, że mocno się zaczyna i słabiej kończy. Zdecydowanie wolę odwrotność. Jest to moje drugie podejście do twórczości Alex Marwood. Na półce czeka "Najmroczniejszy sekret". Dopiero po tej lekturze będę mogła stwierdzić, jak to jest z tym "Zabójcą z sąsiedztwa". Spotkałam się już z opinią, że to najsłabsza pozycja autorki.

     Na okładce książki Stephen King napisał "Jeśli czytaliście "Dziewczyny, które zabiły Chloe", to powiem wam, że "Zabójca z sąsiedztwa" jest jeszcze lepszy. Cholernie przerażający... Świetnie nakreślone postacie". Z tym pierwszym zdaniem nie zgodzę się.

wtorek, 18 lipca 2017

Sny Morfeusza i Koszmar Morfeusza - K. N. Haner

          Nie mam doświadczenia z literaturą erotyczną. Przyznam, że nie czytałam i nie oglądałam żadnej z części Grey’a. I nie zamierzam. Jakoś mam takie przekonanie, że ten typ powieści bardziej pasuje do młodszej grupy odbiorców. Nie żebym była zbyt leciwa, mam dopiero trzydziestkę, ale jestem już matką, mam dwójkę dzieci, a seks wolę uprawiać niż o nim czytać. Stąd, sama się sobie dziwię, że te książki trafiły w moje posiadanie. Na wytłumaczenie mam to, że nasza kobieca natura jest bardzo zmienna.



  „Sny Morfeusza” to pierwsza część serii „Mafijna miłość”. Fabuła jak na romans przystało. Główna bohaterka, Cassandra Givens, opuszcza rodzinny dom, by spełnić swoje marzenia. Przeprowadza się do Miami, by tam wyleczyć złamane serce. Ambicji jej nie brakuje. Zamierza zostać architektem w jednej z największych firm miejskich. Niestety, nie wszystko idzie po jej myśli. Po nieudanej rozmowie kwalifikacyjnej, jak przystało na wyzwoloną, nowoczesną kobietę, Cassandra, w towarzystwie nowo poznanego chłopaka, odreagowuje w jednym z najmodniejszych klubów w Miami. W miejscu przepełnionym seksem, erotyką, gdzie wszyscy są chętni i otwarci na doznania. Tam spotyka tajemniczego Morfeusza i spędza z nim niezapomnianą noc. Następnego dnia okazuje się, że Cassandra jednak dostała wymarzoną pracę. W dodatku, tajemniczy Morfeusz to jej nowy szef- Adam McKey. Jak łatwo  domyślić się, bohaterowie nawiązują romans, destrukcyjny dla obu stron. Bo Adam skrywa tajemnicę.

   Ta powieść to świat pełen namiętności, pożądania i seksu. Nic więc dziwnego, że tak wiele kobiet sięga po taką literaturę, w końcu która nie marzy o księciu z bajki, zapewniającym nieskończone orgazmy. Tylko, że tam, gdzie kasa i seks, tam często czai się niebezpieczeństwo, szemrane interesy, źli ludzie. Czy to w życiu, czy w fikcji.  

    „Sny Morfeusza” czytało mi się ciężko, mimo pikantnych scen seksu. Casandra to ten typ kobiet, które zaślepione miłością, poświęcają własną godność, szacunek. Uległość głównej bohaterki i zgoda na uprzedmiotowienie często działały mi na nerwy. Momentami dochodziło do momentów irytacji z mojej strony, więc nie powiem, bym czytała ją z zainteresowaniem. Książka nie posiada typowych rozdziałów, tekst sprawia wrażenie jednej, ciągłej formy. No i ten przesyt erotyzmu, utrudniający obiektywne spojrzenie na głównych bohaterów i ich zachowania.

    Nie wiem jak wasze doświadczenia, ale ja dalej nie mogę przekonać się do takiej literatury.
Co nie oznacza, że nie sięgnęłam po drugą część, „Koszmar Morfeusza”. I tutaj było trochę lepiej.



      Casandrę i Adama nadal łączy gorący romans, który, niestety, muszą utrzymać w sekrecie. Bo Adam pracuje na usługach bezwzględnej mafii. Jej członkowie zrobią wszystko, by zachować interesy. W dodatku, przyjaciel Casandry choruje na białaczkę. Pomóc może tylko przeszczep. Czy kobieta zdąży znaleźć dawcę?
    Niestety, więcej o fabule zdradzić nie mogę, no chyba, że nie zamierzacie czytać serii „Mafia miłości”. Napiszę tylko, że druga część jest znacznie ciekawsza od poprzedniej. Bardziej niegrzeczna. Brutalniejsza. Wulgarny seks, okrutna mafia i próba ocalenia miłości za wszelką cenę.

    W księgarniach dostępna jest już trzecia część „Przebudzenie Morfeusza” i nie pozostaje mi nic innego, jak ją wkrótce zakupić. 

"Dom sióstr"- Charlotte Link

       Duży, stary dom, stojący gdzieś na uboczu, z dala od wścibskich oczu, otoczony bezkresem pól i lasów, kusi, przyciąga i magnetyzuje...