Zazwyczaj szukając książki do wypożyczenia,kierują się zarówno ciekawą okładką, jak i niezwykłym opisem na tyłach okładki. Jednak tym razem, zupełnie nie wiedziałam, co zamawiam, bo skorzystałam z możliwości internetowej rezerwacji. Czy w takiej sytuacji, ta powieść mile mnie zaskoczy?Czy też rozczaruje? Powiem teraz tylko tyle, że ogromna radość pojawiła się u mnie wraz z pierwszymi rozdziałami. Czy tak było i do samego końca? Przeczytajcie recenzje, a poznacie szczegóły.
"Mroczne zakamarki" to niezwykle wciągający thriller, w którym ciekawość to pierwszy stopień do piekła, gdzie nie zabraknie ogromu kłopotów. Główną bohaterką jest niespełna dwudziestoletnia Tessa, obecnie mieszkająca wraz z babcią w Atlancie. Pewnego dnia musi powrócić do rodzinnego miasteczka, by tam spotkać się z umierającym ojcem w więzieniu. Niestety, jest już za późno. Gdy dziewczyna ledwo przekracza granicę Fayette, powracają okrutne wspomnienie z dzieciństwa, które nadal ranią.Jak się okazuje, Tessa wraz ze swoją przyjaciółką, Callie, jako małe dziewczynki,stały się rzekomymi świadkami zbrodni, w której ofiarą była kuzynka jednej z nich. Jednak im więcej czasu minęło od tej tragedii, tym większe są wątpliwość przyjaciółek, co do owej sytuacji. Czy mężczyzna, który został wówczas skazany na karę śmierci, jest rzeczywiście winny? Kto kłamał, a kto mówił prawdę?
Niesamowita, a jakże prosta okładka oraz ten tajemniczy tytuł, idealnie oddają to, co zawiera ta książka. To bardzo wciągająca lektura, przy której nie ma czasu na nudę, a spora dawka akcji, niesie ze sobą ogrom niebezpieczeństw, co dodaje atrakcyjności.A w samym centrum znajdują się dwie, pozornie bezbronne nastolatki, które próbują jedynie odkryć prawdę o bliskiej im osobie.Prawdę, która zniszczy dotychczasowe wyobrażenia o rodzinie, znajomych i samym miasteczku. Miasteczku, które ma liczna, ciemne zakamarki i tajemnice.
Do tej pory przeczytałam już kilka powieści, w których głównymi bohaterkami były młode dziewczyny bezpośrednio lub pośrednio związane z morderstwami. I jak dotąd, ten thriller jest z nich najlepszy. Nie ma w nim żmudnych opisów osób i wydarzeń, a znaczącą rolę nie odgrywają tutaj psychologiczne zmagania tych bohaterów o własne przetrwanie , jak było w innych przypadkach. Tutaj jest walka o życie w dosłownym znaczeniu tego wyrazu, to właśnie nastolatki pytają, szukają i narażają się na niebezpieczeństwo, wpadając czasem w ręce mordercy. Robią to, by odkryć prawdę bez względu na okoliczności, kierując się determinacją i odwagą. A to prowadzi do sukcesu, ale czy wymarzonego?
Sama książka posiada pełno tajemnic i sekretów, począwszy od samych osób, wydarzeń, aż do niezwykłych miejsc. To niepospolita historia o mrocznych ludziach i zakamarkach. Zdecydowanie polecam.
poniedziałek, 18 grudnia 2017
piątek, 15 grudnia 2017
Ja, anielica- Katarzyna Berenika Miszczuk
Od niespełna roku, postanowiłam ponownie sięgnąć po coś z gatunku fantastyki, mimo swoich ponad 30-stu lat. Ten rodzaj literacki, pozwala cofnąć się oczami duszy do lat młodzieńczych i w pełni rozkoszować się nowo poznaną książką.I tak zaledwie dwa tygodnie temu, po bliższym zapoznaniu się z "Szeptuchą" i jej dalszymi losami, w moich rękach znalazła się kolejna powieść Miszczuk.Tym razem była to nieco starsza lektura tejże autorki pt "Ja, diablica", która bardzo mi się spodobała. Dlatego nie mogłam nie wypożyczyć drugiej części. Z kubkiem aromatyczne i ukochanej kawy, w wygodnym fotelu i pod ciepłym kocem, zatopiłam się nowej lekturze.
"Ja, anielica" to ciąg dalszy przygód Wiktorii Biankowskiej, ale tym razem trafia ona do Nieba, choć nadal jest śmiertelniczką.Pomimo prób prowadzenia normalnego życia, przy zaniku pamięci o wydarzeniach z Piekła, za pomocą diabła Beleth'a, powracają do niej informacje i obrazy z przeszłości. Odzyskuje ona także ,wcześniej posiadaną, Iskrę Bożą, to samo dotyczy jej obecnego chłopaka, Piotra. Tylko dlaczego tamten diabeł to uczynił, wbrew zakazowi? Odpowiedź jest prosta. Beleth wraz z Azazelem, chce, by Wiki stworzyła im skrzydła, by mogli udać się do Nieba. Choć co do intencji tego pierwszego, można polemizować. Niestety, znając skłonności Wiktorii do pakowania się w kłopoty, tarapaty nie będą im obce. Czy i tym razem, omal nie zniszczą świata ludzi, a przy okazji samego Nieba i Piekła? No i najważniejsze pytanie. Czy Beleth zdobędzie w końcu serce Ukochanej? Odpowiedź jest coraz bliżej.
Po lekturze tej książki śmiało mogę stwierdzić, że uwielbiam tę trylogię Miszczuk, nawet bardziej niż wcześniej wspomnianą "Szeptuchę". Spora dawka humoru oraz niezwykle pechowa postać głównej bohaterki,której tarapaty nie są obce, sprawiały, że czytało ją się bardzo lekko i przyjemnie. Umiejętność Wiktorii do przyciągania kłopotów i podejrzanych mężczyzn, dodaje atrakcyjności tej historii, szczególnie, gdy osoby te są nieziemsko przystojne i pociągające. Sam Beleth to postać bardzo intrygująca i trudna do określenia. Jego dążenie do rozkochania w sobie głównej bohaterki jest godna podziwu, ale i czasami denerwująca. Ciężko stwierdzić, czy to jest prawdziwe uczucie, czy tylko egoistyczne pragnienie, od lat, samotnego osobnika? Mam nadzieję, ze ostatnia część tej trylogii, rozwiąże moje wątpliwości.
"Ja, anielica" to doskonała książka, zarówno dla młodzieży, jak i dla osób nieco starszych. Ten niezwykły opis tajemniczych miejsc, jakimi są Niebo i Piekło, interesujących wydarzeń i pociągających istot, nadaje intymności tej lekturze, a także jej czytelnikowi, wciągając w sfery społecznie zakazane. Ja, podczas czytania tej powieści, mogłam spokojnie oddać się relaksowi i zapomnieniu. Już nie mogę doczekać się ostatniej części przygód, tych osobliwych i jakże tajemniczych postaci. Z całego serducha polecam!
"Ja, anielica" to ciąg dalszy przygód Wiktorii Biankowskiej, ale tym razem trafia ona do Nieba, choć nadal jest śmiertelniczką.Pomimo prób prowadzenia normalnego życia, przy zaniku pamięci o wydarzeniach z Piekła, za pomocą diabła Beleth'a, powracają do niej informacje i obrazy z przeszłości. Odzyskuje ona także ,wcześniej posiadaną, Iskrę Bożą, to samo dotyczy jej obecnego chłopaka, Piotra. Tylko dlaczego tamten diabeł to uczynił, wbrew zakazowi? Odpowiedź jest prosta. Beleth wraz z Azazelem, chce, by Wiki stworzyła im skrzydła, by mogli udać się do Nieba. Choć co do intencji tego pierwszego, można polemizować. Niestety, znając skłonności Wiktorii do pakowania się w kłopoty, tarapaty nie będą im obce. Czy i tym razem, omal nie zniszczą świata ludzi, a przy okazji samego Nieba i Piekła? No i najważniejsze pytanie. Czy Beleth zdobędzie w końcu serce Ukochanej? Odpowiedź jest coraz bliżej.
Po lekturze tej książki śmiało mogę stwierdzić, że uwielbiam tę trylogię Miszczuk, nawet bardziej niż wcześniej wspomnianą "Szeptuchę". Spora dawka humoru oraz niezwykle pechowa postać głównej bohaterki,której tarapaty nie są obce, sprawiały, że czytało ją się bardzo lekko i przyjemnie. Umiejętność Wiktorii do przyciągania kłopotów i podejrzanych mężczyzn, dodaje atrakcyjności tej historii, szczególnie, gdy osoby te są nieziemsko przystojne i pociągające. Sam Beleth to postać bardzo intrygująca i trudna do określenia. Jego dążenie do rozkochania w sobie głównej bohaterki jest godna podziwu, ale i czasami denerwująca. Ciężko stwierdzić, czy to jest prawdziwe uczucie, czy tylko egoistyczne pragnienie, od lat, samotnego osobnika? Mam nadzieję, ze ostatnia część tej trylogii, rozwiąże moje wątpliwości.
"Ja, anielica" to doskonała książka, zarówno dla młodzieży, jak i dla osób nieco starszych. Ten niezwykły opis tajemniczych miejsc, jakimi są Niebo i Piekło, interesujących wydarzeń i pociągających istot, nadaje intymności tej lekturze, a także jej czytelnikowi, wciągając w sfery społecznie zakazane. Ja, podczas czytania tej powieści, mogłam spokojnie oddać się relaksowi i zapomnieniu. Już nie mogę doczekać się ostatniej części przygód, tych osobliwych i jakże tajemniczych postaci. Z całego serducha polecam!
środa, 13 grudnia 2017
W obronie syna- William Landay
Dzisiaj przyszedł czas na coś wyszperanego z biblioteki, czyli stary, dobry kryminał. Tym razem będzie to powieść Williama Landay'a " W obronie syna", z niezwykle interesującą okładką i równie ciekawym tytułem, która okazała się sensacją, podobnie jak poprzednie książki tego autora.
Główni bohaterowie- to pewna rodzina On-prokurator w prokuratorze okręgowej w Massachusets, ona zaś to była nauczycielka, obecnie nie pracująca oraz ich nastoletni syn, Jacob, chłopiec bardzo skryty i nieśmiały. Cały spokój rodziny zostaje zachwiany pewnego poranka, gdy nieopodal ich domu, policja odnajduje zwłoki jednego ze szkolnych kolegów Jacob'a. Jak się okazuję, ofiara została kilkakrotnie dźgnięta nożem. Początkowo sprawę tą prowadzi ojciec Jacob'a, jednak, gdy coraz więcej dowodów świadczy przeciwko jego synowi, zostaje on odsunięty od sprawy. Ale tutaj wcale nie kończy się jego udział. Wręcz przeciwnie, wraz z całą swoją rodziną, wynajmuje adwokata i psychologa, aby udowodnić innym niewinność swojego syna. Tylko nikt tak naprawdę nie wie, kto zamordował nastolatka, a wątpliwości zaczynają mieć wszyscy, nawet matka Jacob'a.
"W obronie syna" to thriller o podłożu psychologicznym, z niewielką domieszką kryminału. Poza morderstwem oraz poszukiwaniem sprawcy, najważniejszy jest tutaj obraz rodziny, której z dnia na dzień zawala się cały świat. To opis ich zmagań z nową, ale bardzo trudną sytuacją, gdzie jeden z jej członków zostaje oskarżony o morderstwo. To walka z własnymi słabościami, myślami, a przede wszystkim z nieprzychylną opinią społeczną. To także próby ochrony najbliższych, kosztem własnego"ja". A co gorsza wt walka pomiędzy tym, co widzę, rozumiem, a tym, co czuję i w co chcę wierzyć. Ten thriller jest niezwykle emocjonujący i wyjątkowo wciągający. Samo zakończenie jest bardzo zaskakujące, a sprawy, które początkowo wyglądały bardzo przejrzyście, teraz się ogromnie skomplikowały. Pewnie nie jest to moja jedyna książka tego autora, jaką przeczytałam. Chętnie zapoznam się bliżej z innym i pozycjami Landay'a. A tę książkę polecam każdemu, bez względu na wiek i zainteresowania.
Główni bohaterowie- to pewna rodzina On-prokurator w prokuratorze okręgowej w Massachusets, ona zaś to była nauczycielka, obecnie nie pracująca oraz ich nastoletni syn, Jacob, chłopiec bardzo skryty i nieśmiały. Cały spokój rodziny zostaje zachwiany pewnego poranka, gdy nieopodal ich domu, policja odnajduje zwłoki jednego ze szkolnych kolegów Jacob'a. Jak się okazuję, ofiara została kilkakrotnie dźgnięta nożem. Początkowo sprawę tą prowadzi ojciec Jacob'a, jednak, gdy coraz więcej dowodów świadczy przeciwko jego synowi, zostaje on odsunięty od sprawy. Ale tutaj wcale nie kończy się jego udział. Wręcz przeciwnie, wraz z całą swoją rodziną, wynajmuje adwokata i psychologa, aby udowodnić innym niewinność swojego syna. Tylko nikt tak naprawdę nie wie, kto zamordował nastolatka, a wątpliwości zaczynają mieć wszyscy, nawet matka Jacob'a.
"W obronie syna" to thriller o podłożu psychologicznym, z niewielką domieszką kryminału. Poza morderstwem oraz poszukiwaniem sprawcy, najważniejszy jest tutaj obraz rodziny, której z dnia na dzień zawala się cały świat. To opis ich zmagań z nową, ale bardzo trudną sytuacją, gdzie jeden z jej członków zostaje oskarżony o morderstwo. To walka z własnymi słabościami, myślami, a przede wszystkim z nieprzychylną opinią społeczną. To także próby ochrony najbliższych, kosztem własnego"ja". A co gorsza wt walka pomiędzy tym, co widzę, rozumiem, a tym, co czuję i w co chcę wierzyć. Ten thriller jest niezwykle emocjonujący i wyjątkowo wciągający. Samo zakończenie jest bardzo zaskakujące, a sprawy, które początkowo wyglądały bardzo przejrzyście, teraz się ogromnie skomplikowały. Pewnie nie jest to moja jedyna książka tego autora, jaką przeczytałam. Chętnie zapoznam się bliżej z innym i pozycjami Landay'a. A tę książkę polecam każdemu, bez względu na wiek i zainteresowania.
poniedziałek, 11 grudnia 2017
Najmroczniejszy sekret- Alex Marwood
"Najmroczniejszy sekret" to kolejny już thriller Marwood po który sięgnęłam. Wcześniej miałam w swoich rękach "Dziewczyny, które zabiły Cloe" i przyznam szczerze, że nie przypadł on mi do gustu, w przeciwieństwie do "Zabójcy z sąsiedztwa". Ten ostatni był rewelacyjny. Czy i teraz następna powieść Marwood mnie zachwyci?Czy też znowu niestety rozczaruje?Oceńcie sami.
Ta niezwykła książka opisuje grupę przyjaciół oraz ich rodzin, w której prymat wodzą pieniądze i dobra zabawa mimo wszystko. A tam gdzie kasa są i narkotyki, alkohol praz seks. Historia zaczyna się w pewien weekend, gdzie w nowo wybudowanym domu, jego projektant, Sean, postanawia urządzić swoje urodziny. W towarzystwie swoich znajomych oraz ich dzieci, solenizant hucznie obchodzi własne święto. Niestety, pod nieobecność dorosłych, w owym domu dochodzi do tragedii. W niewyjaśnionych okolicznościach znika 3 letnia córka Sean'a. Ten dramat raz na zawsze zmienia życie wszystkich osób, które wówczas były razem z mężczyzną. Trwają poszukiwania Coco. Ale czy dziewczynka naprawdę zniknęła? Czy może stało się coś o wiele gorszego? No cóż, sekretu nie da się utrzymać w nieskończoność, a każda nawet najdrobniejsza decyzja ma swoje konsekwencje.
Jak się okazało, już po pierwszym rozdziale wiedziałam, że trudno mi będzie się oderwać od tej książki. Spora dawka tajemnic, silne, ale jakże toksyczne związki międzyludzkie, łączące głównych bohaterów, a także straszna tragedia, w wyniku której skrzywdzona została malutka dziewczynka, to istotne elementy tego thrillera, dające mu miejsce w czołówce bestsellerów na całym świecie. Ta książka potrafi czytelnika niezwykle zainteresować, ale i wstrząsnąć. Dla mnie osobiście bulwersująca jest postawa dorosłych bohaterów, którzy w obliczu tragedii małego dziecka, na piedestał stawiają własne potrzeby, opinie innych oraz życie.Nie chcą oni ponieść konsekwencji własnych czynów, choć są dorośli i powinni być odpowiedzialni. Kłamią i spiskują, byle by ocalić swoje dobre imię, pokazując w ten sposób własny egoizm oraz bezduszność.
Dodatkowo na uwagę zasługuje także postać samego Sean'a, człowieka, który zmienia kobiety jak rękawiczki, tylko dlatego, bo przestają się one wpisywać w ramy społeczne, jakie sam uznaje. On zaś jest mężczyzną bezwzględnym, manipulującym innymi, niestroniącym od alkoholu i narkotyków, a także od przemocy psychicznej wobec kobiet.
Powieść Alex Marwood to genialny thriller, misternie zbudowany, który wciąga czytelnika i nie chce go wypuścić ze swoich szponów, aż do ostatniej strony. I tak było właśnie ze mną. Jestem nim zachwycona i szczerze polecam każdemu.
Ta niezwykła książka opisuje grupę przyjaciół oraz ich rodzin, w której prymat wodzą pieniądze i dobra zabawa mimo wszystko. A tam gdzie kasa są i narkotyki, alkohol praz seks. Historia zaczyna się w pewien weekend, gdzie w nowo wybudowanym domu, jego projektant, Sean, postanawia urządzić swoje urodziny. W towarzystwie swoich znajomych oraz ich dzieci, solenizant hucznie obchodzi własne święto. Niestety, pod nieobecność dorosłych, w owym domu dochodzi do tragedii. W niewyjaśnionych okolicznościach znika 3 letnia córka Sean'a. Ten dramat raz na zawsze zmienia życie wszystkich osób, które wówczas były razem z mężczyzną. Trwają poszukiwania Coco. Ale czy dziewczynka naprawdę zniknęła? Czy może stało się coś o wiele gorszego? No cóż, sekretu nie da się utrzymać w nieskończoność, a każda nawet najdrobniejsza decyzja ma swoje konsekwencje.
Jak się okazało, już po pierwszym rozdziale wiedziałam, że trudno mi będzie się oderwać od tej książki. Spora dawka tajemnic, silne, ale jakże toksyczne związki międzyludzkie, łączące głównych bohaterów, a także straszna tragedia, w wyniku której skrzywdzona została malutka dziewczynka, to istotne elementy tego thrillera, dające mu miejsce w czołówce bestsellerów na całym świecie. Ta książka potrafi czytelnika niezwykle zainteresować, ale i wstrząsnąć. Dla mnie osobiście bulwersująca jest postawa dorosłych bohaterów, którzy w obliczu tragedii małego dziecka, na piedestał stawiają własne potrzeby, opinie innych oraz życie.Nie chcą oni ponieść konsekwencji własnych czynów, choć są dorośli i powinni być odpowiedzialni. Kłamią i spiskują, byle by ocalić swoje dobre imię, pokazując w ten sposób własny egoizm oraz bezduszność.
Dodatkowo na uwagę zasługuje także postać samego Sean'a, człowieka, który zmienia kobiety jak rękawiczki, tylko dlatego, bo przestają się one wpisywać w ramy społeczne, jakie sam uznaje. On zaś jest mężczyzną bezwzględnym, manipulującym innymi, niestroniącym od alkoholu i narkotyków, a także od przemocy psychicznej wobec kobiet.
Powieść Alex Marwood to genialny thriller, misternie zbudowany, który wciąga czytelnika i nie chce go wypuścić ze swoich szponów, aż do ostatniej strony. I tak było właśnie ze mną. Jestem nim zachwycona i szczerze polecam każdemu.
piątek, 8 grudnia 2017
Ja, diablica- Katarzyna Berenika Miszczuk
Ostatnio przeczytałam serię powieści Miszczuk "Kwiat Paproci". Mimo, że jest to zupełnie inny gatunek literacki, niż ten, który uwielbiam, ta trylogia bardzo mi się spodobała. Była taka kolorowa i pełna humoru. Czyli całkowite przeciwieństwo mrocznych kryminałów. A skoro tak się stało, postanowiłam bliżej zapoznać się z twórczością Katarzyny Bereniki Miszczuk. W ten sposób na bibliotecznych półkach odnalazłam dość starą, ale jakże ciekawą pozycję.
"Ja, diablica" to historia młodej dziewczyny, Wiktorii Biankowskiej, która niespodziewanie zostaje zamordowana. I tak naprawdę dopiero teraz zaczyna się jej przygoda. Trafia w pewne miejsce, gdzie toczy się spór o jej duszę - do Piekła, które wbrew pozorom, okazuje się bardzo fajnym i przyjemnym miejscem. Zabawa, używki i sporo adrenaliny, ale bez zbędnych konsekwencji. Czego można chcieć więcej. Opiekunem Wiki zostaje bardzo przystojny diabeł Beleth. Czy tych dwoje połączy namiętne uczucie? Czy też Wiktoria będzie zawiedziona swoim "nowym życiem"? Jak potoczą się jej dalsze losy?
Powieści Miszczuk, z którymi do tej pory zapoznałam się, słynęły z poczucia humoru, niezwykłych sytuacji oraz z umiejscowienia akcji w innym świecie. Tak też jest w tym przypadku. Przedstawienie Piekła, jako miejsca uciech i rozkoszy, a nie jako miejsca kary, sprawiło, że lekturę tą czytało się nadzwyczaj przyjemnie i ciekawie. Ten fikcyjny świat, stworzony przez autorkę, to obraz miejsca, gdzie zło nie jest tym, za co wszyscy je uważamy. Czyli prawie idealnie. A panująca harmonia pomiędzy Niebem a Piekłem, to marzenie każdego śmiertelnika i nie tylko. Nie zabraknie tutaj elementów walki Dobra ze Złem, pomiędzy istotami z Nieba a mieszkańcami Piekła, tylko po to, by ocalić ludzi i ich świat.
Główna bohaterka to bardzo sympatyczna, radosne, imprezowa dziewczyna, która stając się diablicą, przysparza swoim podopiecznym licznych kłopotów, choć nie robi tego specjalnie. No prawie. Jeśli chodzi o ponętnego i pociągającego diabła, Beletha, który za wszelką ceną pragnie zdobyć Wiki, jej uczucie i zaufanie, jest on bardzo intrygującą i interesującą postacią. To wszystko wpływa na wyjątkowość tej książki. Jest tam także kilka tak zwanych czarnych charakterów i mrocznych postaci. Mnie bardzo zainteresował rozwój sytuacji pomiędzy diablicą a Beleth'em. Byłam przekonana, że dziewczyna w końcu mu ulegnie, jednak muszę wykazać się sporą dawką cierpliwości, gdyż na te i inne pytania w tej części nie znajdę odpowiedzi. Pozostaje jedynie sięgnąć po kontynuację przygód Wiktorii Biankowskiej, a to zrobię z ogromnym zainteresowaniem. Czy "Ja, anielica" równie pozytywnie mnie zaskoczy? Przeczytamy, zobaczymy. A tą pozycję zdecydowanie polecam.
"Ja, diablica" to historia młodej dziewczyny, Wiktorii Biankowskiej, która niespodziewanie zostaje zamordowana. I tak naprawdę dopiero teraz zaczyna się jej przygoda. Trafia w pewne miejsce, gdzie toczy się spór o jej duszę - do Piekła, które wbrew pozorom, okazuje się bardzo fajnym i przyjemnym miejscem. Zabawa, używki i sporo adrenaliny, ale bez zbędnych konsekwencji. Czego można chcieć więcej. Opiekunem Wiki zostaje bardzo przystojny diabeł Beleth. Czy tych dwoje połączy namiętne uczucie? Czy też Wiktoria będzie zawiedziona swoim "nowym życiem"? Jak potoczą się jej dalsze losy?
"Musisz zrozumieć różnice pomiędzy Piekłem a Niebem. Tu i tu jest fajnie i wszyscy są szczęśliwi. Tylko że w Piekle jest weselej. Mamy różnego rodzaju używki, sporty ekstremalne i inne zabawne rzeczy......Za to w Niebie jest spokój, wyciszenie i wspólne śpiewanie. Nuuuudaaaa".
Powieści Miszczuk, z którymi do tej pory zapoznałam się, słynęły z poczucia humoru, niezwykłych sytuacji oraz z umiejscowienia akcji w innym świecie. Tak też jest w tym przypadku. Przedstawienie Piekła, jako miejsca uciech i rozkoszy, a nie jako miejsca kary, sprawiło, że lekturę tą czytało się nadzwyczaj przyjemnie i ciekawie. Ten fikcyjny świat, stworzony przez autorkę, to obraz miejsca, gdzie zło nie jest tym, za co wszyscy je uważamy. Czyli prawie idealnie. A panująca harmonia pomiędzy Niebem a Piekłem, to marzenie każdego śmiertelnika i nie tylko. Nie zabraknie tutaj elementów walki Dobra ze Złem, pomiędzy istotami z Nieba a mieszkańcami Piekła, tylko po to, by ocalić ludzi i ich świat.
Główna bohaterka to bardzo sympatyczna, radosne, imprezowa dziewczyna, która stając się diablicą, przysparza swoim podopiecznym licznych kłopotów, choć nie robi tego specjalnie. No prawie. Jeśli chodzi o ponętnego i pociągającego diabła, Beletha, który za wszelką ceną pragnie zdobyć Wiki, jej uczucie i zaufanie, jest on bardzo intrygującą i interesującą postacią. To wszystko wpływa na wyjątkowość tej książki. Jest tam także kilka tak zwanych czarnych charakterów i mrocznych postaci. Mnie bardzo zainteresował rozwój sytuacji pomiędzy diablicą a Beleth'em. Byłam przekonana, że dziewczyna w końcu mu ulegnie, jednak muszę wykazać się sporą dawką cierpliwości, gdyż na te i inne pytania w tej części nie znajdę odpowiedzi. Pozostaje jedynie sięgnąć po kontynuację przygód Wiktorii Biankowskiej, a to zrobię z ogromnym zainteresowaniem. Czy "Ja, anielica" równie pozytywnie mnie zaskoczy? Przeczytamy, zobaczymy. A tą pozycję zdecydowanie polecam.
środa, 6 grudnia 2017
Trumna- Arno Strobel
Środa z blogowego założenia, to czas na dobry, ale stary kryminał, wyszperany, jak zawsze w miejskiej bibliotece. Niedawno zrecenzowałam "Schemat" Arno Strobel'a, który bardzo mi się spodobał. Toteż teraz przyszła kolej na drugą, przeczytaną przeze mnie, książkę tego samego autora. Tym razem jest to "Trumna".
Główną bohaterką jest tutaj trzydziestokilkuletnia, Eva Rossbach- właścicielka pewnego, dobrze prosperującego przedsiębiorstwa. Jednak cały swój czas spędza w domu, a kryją się za tym nocne koszmary, które nie pozwalają jej normalnie funkcjonować. Pewnej nocy, w trakcie snu, wydaje jej się, że jest zamknięta w trumnie i ze wszystkich sił, stara się z niej wydostać. Z tego złego snu, pozostają na ciele Evy liczne siniaki, zadrapania i obolałe ciało. Czy w związku z tym, był to kolejny nocny koszmar? A może coś więcej?
Tymczasem w brutalny sposób zostają zamordowana przyrodnia siostra pani Rossbach. Ale to nie koniec złych wiadomości. W niewielkim odstępie czasu, znikają inne, młode kobiety, a ich nagi ciała, pochowane zostały w trumnach. Niestety, w trakcie policyjnego dochodzenia wynika, że zostały one pogrzebane żywcem. Pytanie kto i dlaczego w tak okrutny sposób morduje kobiety? Co z tym wspólnego ma Eva i jej koszmary?Odpowiedź was zaskoczy i to zdecydowanie.
Zarówno "Schemat", jak i "Trumna", zdecydowanie przypadły mi do gustu. Już pierwszy rozdział tejże lektury, spowodował u mnie dreszcze, a zainteresowanie pozytywnie rozkwitało w trakcie czytania. Im głębiej wchodziło się w ten thriller, tym stawał się on ciekawszy i bardziej mroczny. Zawarte w nim elementy ludzkiej psychiki np. rozdwojenie jaźni i nie tylko, nagłe zwroty akcji oraz spora dawka opisów znęcania się fizycznego i psychicznego mordercy nad swoimi ofiarami, powodowały, że trudno mi było oderwać się od tej lektury. Ciekawa okładka oraz niesamowite zakończenie, które jest równie zaskakujące, jak i przerażające, podobnie jak cała książka, to coś, co stanowi sens dobrego kryminału. A taka właśnie jest "Trumna". Czy kolejne pozycje tego autora, będą równie ciekawe, zapewne nie omieszkam nie sprawdzić. Dla wielbicieli mocnych książek, tę lekturę, zdecydowanie polecam.
Główną bohaterką jest tutaj trzydziestokilkuletnia, Eva Rossbach- właścicielka pewnego, dobrze prosperującego przedsiębiorstwa. Jednak cały swój czas spędza w domu, a kryją się za tym nocne koszmary, które nie pozwalają jej normalnie funkcjonować. Pewnej nocy, w trakcie snu, wydaje jej się, że jest zamknięta w trumnie i ze wszystkich sił, stara się z niej wydostać. Z tego złego snu, pozostają na ciele Evy liczne siniaki, zadrapania i obolałe ciało. Czy w związku z tym, był to kolejny nocny koszmar? A może coś więcej?
Tymczasem w brutalny sposób zostają zamordowana przyrodnia siostra pani Rossbach. Ale to nie koniec złych wiadomości. W niewielkim odstępie czasu, znikają inne, młode kobiety, a ich nagi ciała, pochowane zostały w trumnach. Niestety, w trakcie policyjnego dochodzenia wynika, że zostały one pogrzebane żywcem. Pytanie kto i dlaczego w tak okrutny sposób morduje kobiety? Co z tym wspólnego ma Eva i jej koszmary?Odpowiedź was zaskoczy i to zdecydowanie.
Zarówno "Schemat", jak i "Trumna", zdecydowanie przypadły mi do gustu. Już pierwszy rozdział tejże lektury, spowodował u mnie dreszcze, a zainteresowanie pozytywnie rozkwitało w trakcie czytania. Im głębiej wchodziło się w ten thriller, tym stawał się on ciekawszy i bardziej mroczny. Zawarte w nim elementy ludzkiej psychiki np. rozdwojenie jaźni i nie tylko, nagłe zwroty akcji oraz spora dawka opisów znęcania się fizycznego i psychicznego mordercy nad swoimi ofiarami, powodowały, że trudno mi było oderwać się od tej lektury. Ciekawa okładka oraz niesamowite zakończenie, które jest równie zaskakujące, jak i przerażające, podobnie jak cała książka, to coś, co stanowi sens dobrego kryminału. A taka właśnie jest "Trumna". Czy kolejne pozycje tego autora, będą równie ciekawe, zapewne nie omieszkam nie sprawdzić. Dla wielbicieli mocnych książek, tę lekturę, zdecydowanie polecam.
poniedziałek, 4 grudnia 2017
Ostatnia chowa klucz- Ałbena Grabowska
Korzystając z
pewnego portalu internetowego, we którym każdy zagorzały czytelnik może
zamieścić swoją opinię o danej książce lub zapoznać się z recenzjami innych,
któregoś dnia natrafiłam na przychylną ocenę nowej powieści Ałbeny Grabowskiej.
I to właśnie skłoniło mnie do zapoznania się z owym tytułem ciut bliżej.
„ Ostatnia chowa
klucz” to delikatny kryminał, w którym niebezpieczeństwo czyha na młode,
nastoletnie dziewczyny. W małej, podwarszawskiej miejscowości, gdzie cisza i
przyjazne otoczenie z dnia na dzień zmienia się w miejsce zbrodni. W
tajemniczych okolicznościach znika jedna z nastolatek, a uczniowie szkoły, do
której uczęszczała zaginiona dziewczyna, są w szoku, choć tak naprawdę prawie
jej nie znali. Są jednak trzy osoby, które niedawno spotkały się z zaginioną,
by ta mogła dołączyć do ich sekretnego klubu, ale nie chcą one współpracować z
policją. To niespodziewane wydarzenie wiele zmieniło w życiu tutejszych
mieszkańców, a w szczególności dla Marzeny i jej klasy. Na światło dzienne
wychodzą pewne sekrety, które zaważą na dalszym życiu pewnych osób. Czy w zaistniałej sytuacji, można czuć się
tam bezpiecznie? Komu można wierzyć, a przed kim się strzec? Odpowiedź jest
znacznie bliżej, niż nam się wydaje.
Analizując sporą
ilość pozytywnych opinii na temat tej książki, można śmiało stwierdzić, że jest
ona godna uwagi. I tak jest. Z ogromnym zainteresowaniem zaczęłam czytać.
Niestety, już na początku mój zapał powoli znikał. Dlaczego, skoro pomysł na
fabułę uważam za bardzo dobry? Po prostu znaczna część treść jest strasznie
nudna, wręcz monotonna. Oprócz dwóch niebezpiecznych sytuacji w tej powieści,
nic innego się nie dzieje. Jest to zazwyczaj żmudny opis dochodzenia jednej z
nastolatek, która o dziwo lepiej w tym sobie radzi, niż policja, a pragnie
jedynie poznać prawdę. Zresztą tak jak inni. Mimo wszelkich starań i ogromniej
nadziei, ta lektura nie do końca mi odpowiada. Brak akcji tej książce zabiło
sens i duszę całości. A szkoda.
piątek, 1 grudnia 2017
Przebudzenie Morfeusza - K. N. Haner
Uwielbiam kryminały, jednak od czasu do czasu chętnie sięgam po coś
zupełnie innego. Raz są to typowe dla kobiet romansidła, a czasami młodzieżowe
powieści. Jednak w tym momencie postawiłam na trzecią część erotyku K. N.
Haner, z serii "Mafijna miłość".
I tak w moich rękach jest " Przebudzenie Morfeusza".
W poprzedniej książce, Adam znika z życia Cassandry, ta zaś będąc z nim
w ciąży, stara się przetrwać. Powraca do swojego domu rodzinnego i tam na ponownie próbuje uporządkować swoje życie. Rodzi się mały Tommy, którego warz ze swoją
matką Cass, samotnie wychowuje. Mimo, że jest ona w totalnej rozsypce,
postanawia raz na zawsze zapomnieć o ukochanym mężczyźnie, a wszystko to dla
dobra synka. Niestety on się pojawia i to w najbliższym otoczenie kobiety, gdy
ta powraca do życia zawodowego, po 2
letniej przerwie. W nowym biurze projektowym i
z nowymi obowiązkami, ma za zadanie pozyskiwać klientów. I tu pojawia
się problem. Otóż pierwszy projekt, w
którym uczestniczy, jest na zlecenie właśnie
Adama. A wraz z nim pojawiają się kłopoty i cały świat mafijny. Czy
po raz kolejny Cassandra popadnie w tarapaty? Czy grozi jej niebezpieczeństwo?
No i najważniejsze pytanie: czy ponownie otworzy swoje serca dla Adama?
Czytając wcześniejsze części tej trylogii, nie byłam nimi zauroczona,
ale też nie były mi one obojętne. Moja ciekawość odnośnie dalszych losów
głównych bohaterów wygrała i z wielką niecierpliwością sięgnęłam po
"Przebudzenie Morfeusza". Przez znaczną część tej lektury byłam
rozczarowana, gdyż treść wydawała mi się nudna. Brak nagłych zwrotów akcji,
które były tak liczne poprzednio, zostały tutaj zastąpione elementami walki
emocjonalnej Cassandry z otaczającą ją rzeczywistością. Dopiero pod koniec,
sytuacja się zaostrzyła. Seks, mafia, miłość, walka o władzę i zemsta to codzienność w świecie Adama i
obecnie Cassandry. Całość pełna jest
namiętności i pożądania, ale i ogromnego niebezpieczeństwa, które tylko czeka
na potknięcie.
Niestety nadal drażni mnie główna bohaterka, która nadal żyje na granicy
bezpieczeństwa, a tym razem naraża na nie swojego synka i matkę. Jak dla mnie
jest to przekroczenie pewnych granic, przeze mnie nie do zaakceptowania. Wiele
osób uważa tę książkę za najlepszą z całej serii, jednak ja się z nimi nie
zgadzam. Męczyłam się czytając tą lekturę, a gdy ją skończyłam, odczułam wielką
ulgę. Spodziewałam się czegoś zupełnie innego- większej liczby niebezpiecznych
sytuacji, wszechobecnej mafii , częstych spotkań Cassandry z Erosem, który ma
na jej punkcie obsesję , przez co ona jest znacznie zagrożona. A tu nic, no
może w końcowych rozdziałach, coś się zaczęło dziać. Niestety, niesmak i
rozczarowanie pozostało.
środa, 29 listopada 2017
Proroctwo sióstr – Michelle Zink
„Proroctwo sióstr” to kolejna książka
wyszperana w bibliotece. Do jej przeczytania skłoniła mnie szata graficzna
okładki, owiana nutką grozy i sam tytuł, który był mi znajomy. Spodziewałam się
mrocznego thrillera, tymczasem trafiłam na fantasy. Dawno nie czytałam nic z tego
gatunku, dlatego okazało się, ze jest to miła odskocznia i powrót do literatury
młodzieżowej.
Cała historia skupia się wokół Proroctwa
sióstr – odwiecznej walki dobra ze złem, której korzenie sięgają czasów
biblijnych. Dwie bliźniaczki, Lia i Alice, wkrótce po śmierci swojego
ukochanego ojca odkrywają, że dzieje się z nimi coś tajemniczego, coś, co ma
związek ze światem duchowym. Początkowo na nadgarstku jednej z sióstr pojawia
się tajemnicze znamię. Wkrótce bliźniaczka, krok po kroku, dowiaduje się, że
wraz ze swoja siostrą złączone zostały proroctwem, przekazywanym z pokolenia na
pokolenie wśród bliźniaczych sióstr. Jedna stoi po stronie dobra, druga – zła.
Jedna jest Strażniczką, która ma chronić świat przed atakiem Zbłąkanych Dusz,
które pod wodzą Samela – Upadłego Anioła, chcą zdobyć panowanie nad światem.
Druga jest Bramą, jedyną dostępną drogą, przez którą może powrócić na ten świat
Książe Ciemności. Tylko która z sióstr jest tą dobrą?
Początkowo wszystko wskazuje, że to Lia
jest Strażniczką, w końcu mroczny charakter Alice od samego początku pasował do
bycia służebnicą Samela. Tylko to wyjątkowe znamię na przegubie nie pasuje do
jej roli. Czy możliwe, że przepowiednia się myli?
„Proroctwo sióstr” jest pierwszą częścią
trylogii. Utrzymana w klimacie Gothic przenosi czytelnika w mroczny świat
duchowości. Chociaż jest to literatura młodzieżowa, całkiem przyjemnie czyta
się ją nawet po trzydziestce. Historia kończy się w takim momencie, że poniekąd
zmuszona jestem do przeczytania kolejnych części. W przeciwnym razie, punkt
kulminacyjny całej historii pozostanie dla mnie wielką niewiadomą.
poniedziałek, 27 listopada 2017
Łaskun- Katarzyna Puzyńska
Ostatnio coraz częściej zdarza mi się wziąć do ręki książki naszych rodowitych pisarzy. Czasami są to romanse, ale przede wszystkim nadal stawiam na kryminały. I o dziwo, mile się zaskakuję, gdyż znacznie więcej tych pozycji przypada mi do gustu. Do jednych z autorów, których ostatnio doceniłam, należy Katarzyna Puzyńska. Stworzyła ona serię kryminałów o aspirancie Danielu Podgórskim i Lipowie, która odniosła ogromny sukces, zarówno w Polsce, jak i za granicą.
" Łaskun" to kolejna część tej sagi. Pewnego dnia w domu byłego sędziego, dwie kobiety, Wiera i Weronika, przypadkowo odkrywają dziwną postać, złożoną z ludzkich szczątków. Jak spostrzega policja, ta figura składa się przynajmniej z dwóch rożnych ciał, sędziego oraz młodej kobiety. Podejrzanym staje się jeden z tutejszych policjantów, gdyż na miejscu zbrodni znaleziono sporo dowodów, świadczących o jego obecności w danym pomieszczeniu. Dodatkowym problemem staje się fakt, że obie ofiary były znajomymi Podgórskiego, a z kobietą łączyły go intymne stosunki. Czy młody aspirant jest winny tej makabrycznej zbrodni? Czy może ktoś go wrabia? Kim trzeba być, aby w tak drastyczny sposób zbezcześcić ludzkie zwłoki?
Ta powieść to moja pierwsza styczność z twórczością Puzyńskiej, ale już wiem, że nie ostatnia. Według mnie jest to dobry kryminał z przeważającymi wątkami psychologicznymi. Przyjemnie i szybko się go czyta. Zawarte w nim elementy życia społecznego, niewielkiej wsi oraz problemy ludzkiej psychiki, w tym pewne zaburzenia tożsamości dodają tajemniczą i niezwykle interesującą aurę dla tej powieści. Narracja w tym kryminale to opowiadania najważniejszych bohaterów, dotyczących tego samego wydarzenia, lecz z zupełnie różnych perspektyw. Wielorodność to dodatkowy plus tej książki. Jedyne co mi tutaj przeszkadzało, to fakt, że dość szybko odkryłam kim jest morderca. Zaskakujący zaś był motyw, jaki miał zbrodniarz. Jako, że główne miejsce akcji to niewielka wieś, gdzie z założenia każdy się zna, wszyscy wszystko widzą i wiedzą, a dookoła panuję miła atmosfera i bezpieczeństwo, spodziewałam się istnej sielanki. A jednak, w przypadku tego kryminału tak nie było. I to właśnie bardzo mi się spodobało. Już czekam na pierwszą część tej powieści, która zamówiona czeka na mnie w bibliotece. Polecam.
" Łaskun" to kolejna część tej sagi. Pewnego dnia w domu byłego sędziego, dwie kobiety, Wiera i Weronika, przypadkowo odkrywają dziwną postać, złożoną z ludzkich szczątków. Jak spostrzega policja, ta figura składa się przynajmniej z dwóch rożnych ciał, sędziego oraz młodej kobiety. Podejrzanym staje się jeden z tutejszych policjantów, gdyż na miejscu zbrodni znaleziono sporo dowodów, świadczących o jego obecności w danym pomieszczeniu. Dodatkowym problemem staje się fakt, że obie ofiary były znajomymi Podgórskiego, a z kobietą łączyły go intymne stosunki. Czy młody aspirant jest winny tej makabrycznej zbrodni? Czy może ktoś go wrabia? Kim trzeba być, aby w tak drastyczny sposób zbezcześcić ludzkie zwłoki?
Ta powieść to moja pierwsza styczność z twórczością Puzyńskiej, ale już wiem, że nie ostatnia. Według mnie jest to dobry kryminał z przeważającymi wątkami psychologicznymi. Przyjemnie i szybko się go czyta. Zawarte w nim elementy życia społecznego, niewielkiej wsi oraz problemy ludzkiej psychiki, w tym pewne zaburzenia tożsamości dodają tajemniczą i niezwykle interesującą aurę dla tej powieści. Narracja w tym kryminale to opowiadania najważniejszych bohaterów, dotyczących tego samego wydarzenia, lecz z zupełnie różnych perspektyw. Wielorodność to dodatkowy plus tej książki. Jedyne co mi tutaj przeszkadzało, to fakt, że dość szybko odkryłam kim jest morderca. Zaskakujący zaś był motyw, jaki miał zbrodniarz. Jako, że główne miejsce akcji to niewielka wieś, gdzie z założenia każdy się zna, wszyscy wszystko widzą i wiedzą, a dookoła panuję miła atmosfera i bezpieczeństwo, spodziewałam się istnej sielanki. A jednak, w przypadku tego kryminału tak nie było. I to właśnie bardzo mi się spodobało. Już czekam na pierwszą część tej powieści, która zamówiona czeka na mnie w bibliotece. Polecam.
piątek, 24 listopada 2017
Na ratunek- Nicholas Sparks
Przeszukując półki biblioteki w celu znalezienia idealnego, lecz nie przerysowanego romansidła, natrafiłam na jedną z książek Sparks'a. Wiadomo, że słynie on z genialnych powieści miłosnych. I przyznam szczerze, że zakochałam się w tej lekturze.
"Na ratunek" to historia silnego uczucia, pożądania oraz pragnienia stabilizacji życiowej dwojga ludzi, którzy jak dotąd nie mieli szczęścia w miłości. Denise to samotna matka, zajmująca się lekko upośledzonym synem, który ma spore problemy z mową. Od kilku lat, codziennie, kilka godzin pracuje z chłopcem, by ten w niedalekiej przyszłości mógł normalnie rozmawiać z innymi. Jest to bardzo żmudna praca, ale daje efekty, a to dla kobiety najważniejsze. Swoje życie zawodowe i uczuciowe całkowicie poświęciła synowi.
Główny bohater jest właścicielem firmy budowlanej w niewielkim miasteczku, jednak jego pasją jest bycie członkiem Ochotniczej Straży Pożarnej. Dla tego zajęcia jest gotów do wszelkich poświęceń. Pewnego dnia, życie tych dwojga ulega całkowitej zmianie, a dzieje się tak, za sprawą wypadku samochodowego, którego ofiarami jest Denise oraz jej syn, Kyle. To Talyor jako pierwszy pomaga poszkodowanej i stara się odnaleźć zaginionego chłopca. To niebezpieczne wydarzenie zbliża ich do siebie, ale czy przerodzi się to w prawdziwą miłość? Dlaczego tak odważny strażak, po czasie ucieka od swoich uczuć, raniąc przy tym dwoje niewinnych ludzi? Jak potoczą się dalsze losy głównych bohaterów?
Sparks słynie z tego, że jego książki są bardzo wzruszające i tak też zadziałała ta powieść, spełniając moje oczekiwania, co do przyjemniej lektury na weekend. Niezwykle ujmująca jest historia życia Denise, która ukazuje jej bezwzględną miłość do syna, ogromną siłę walki o przyszłość oraz nieograniczone pokłady cierpliwości. To doskonały obraz kobiety niezależnej, zdecydowanej i silnej, a przy tym bardzo delikatnej i romantycznej. On zaś to mężczyzna odważny i odpowiedzialny, silny i opiekuńczy. Ale to tylko pozory, gdyż wewnątrz jest on zagubionym, małym chłopcem, który przeżył w przeszłości traumę i stracił ukochanego ojca. To ktoś, kto boi się swoich uczuć i ich konsekwencji, unika wszelkich zmian, stając się typowym samotnikiem. Dawne, tragiczne wydarzenie spowodowały, że stał się osobą, żyjącą dla innych, a nie dla siebie samego. Często to, co przydarzyło nam się wcześniej, ma bardzo silny wpływ na to, kim jesteśmy teraz. Raz przeszłość doprowadzi nas do upadku, a kiedy indziej doda nam skrzydeł. Najważniejsze jest to, aby mieć kogoś bliskiego, kto będzie dla nas wsparciem, a gdy trzeba postawi nas do pionu, często mówiąc i robiąc to, co może nas zranić. Ale tylko dla tego, byśmy w końcu mogli otworzyć szeroko oczy na naszą rzeczywistość.
Umiejscowienie całej akcji powieści w niewielkim miasteczku, gdzie każdy bez chwili zastanowienie, pomaga sobie nawzajem, nawet, gdy potrzebującym jest zupełnie obca osoba, w miejscu, gdzie miłość i szacunek do bliźniego stanowi priorytet, dodaje tej książce duszę. Duszę, która pociąga, pochłania i nie da o sobie zapomnieć. Przy czym jedyne zadanie tej lektury, to zakochać w sobie czytelnika, by ten pragnął odkrywać jej nowe oblicza.
"Na ratunek" to historia silnego uczucia, pożądania oraz pragnienia stabilizacji życiowej dwojga ludzi, którzy jak dotąd nie mieli szczęścia w miłości. Denise to samotna matka, zajmująca się lekko upośledzonym synem, który ma spore problemy z mową. Od kilku lat, codziennie, kilka godzin pracuje z chłopcem, by ten w niedalekiej przyszłości mógł normalnie rozmawiać z innymi. Jest to bardzo żmudna praca, ale daje efekty, a to dla kobiety najważniejsze. Swoje życie zawodowe i uczuciowe całkowicie poświęciła synowi.
Główny bohater jest właścicielem firmy budowlanej w niewielkim miasteczku, jednak jego pasją jest bycie członkiem Ochotniczej Straży Pożarnej. Dla tego zajęcia jest gotów do wszelkich poświęceń. Pewnego dnia, życie tych dwojga ulega całkowitej zmianie, a dzieje się tak, za sprawą wypadku samochodowego, którego ofiarami jest Denise oraz jej syn, Kyle. To Talyor jako pierwszy pomaga poszkodowanej i stara się odnaleźć zaginionego chłopca. To niebezpieczne wydarzenie zbliża ich do siebie, ale czy przerodzi się to w prawdziwą miłość? Dlaczego tak odważny strażak, po czasie ucieka od swoich uczuć, raniąc przy tym dwoje niewinnych ludzi? Jak potoczą się dalsze losy głównych bohaterów?
Sparks słynie z tego, że jego książki są bardzo wzruszające i tak też zadziałała ta powieść, spełniając moje oczekiwania, co do przyjemniej lektury na weekend. Niezwykle ujmująca jest historia życia Denise, która ukazuje jej bezwzględną miłość do syna, ogromną siłę walki o przyszłość oraz nieograniczone pokłady cierpliwości. To doskonały obraz kobiety niezależnej, zdecydowanej i silnej, a przy tym bardzo delikatnej i romantycznej. On zaś to mężczyzna odważny i odpowiedzialny, silny i opiekuńczy. Ale to tylko pozory, gdyż wewnątrz jest on zagubionym, małym chłopcem, który przeżył w przeszłości traumę i stracił ukochanego ojca. To ktoś, kto boi się swoich uczuć i ich konsekwencji, unika wszelkich zmian, stając się typowym samotnikiem. Dawne, tragiczne wydarzenie spowodowały, że stał się osobą, żyjącą dla innych, a nie dla siebie samego. Często to, co przydarzyło nam się wcześniej, ma bardzo silny wpływ na to, kim jesteśmy teraz. Raz przeszłość doprowadzi nas do upadku, a kiedy indziej doda nam skrzydeł. Najważniejsze jest to, aby mieć kogoś bliskiego, kto będzie dla nas wsparciem, a gdy trzeba postawi nas do pionu, często mówiąc i robiąc to, co może nas zranić. Ale tylko dla tego, byśmy w końcu mogli otworzyć szeroko oczy na naszą rzeczywistość.
Umiejscowienie całej akcji powieści w niewielkim miasteczku, gdzie każdy bez chwili zastanowienie, pomaga sobie nawzajem, nawet, gdy potrzebującym jest zupełnie obca osoba, w miejscu, gdzie miłość i szacunek do bliźniego stanowi priorytet, dodaje tej książce duszę. Duszę, która pociąga, pochłania i nie da o sobie zapomnieć. Przy czym jedyne zadanie tej lektury, to zakochać w sobie czytelnika, by ten pragnął odkrywać jej nowe oblicza.
środa, 22 listopada 2017
Schemat- Arno Strobel
Jako, że jestem zagorzałą fanką kryminałów, a dzisiaj nadszedł czas na recenzję czegoś starego, dobrego i wyszperanego w miejskiej bibliotece, pragnę przedstawić Wam genialnego, niemieckiego pisarza, który stworzył niesamowitą powieść pt. :Schemat". Czy wybrana przeze mnie lektura Arno Strobela wywołuje silne emocje, pełne obaw i grozy? Zdecydowanie TAK. A teraz kilka słów o samej powieści.
Akcja „Schematu”
toczy się w Hamburgu. Pisarz Christoph Jahn jakiś czas temu stworzył powieść kryminalną, w której seryjny morderca
uprowadza kobiety, okalecza, a na kawałkach ich skóry pisze własną książkę. Thriller ten sprzedaje
się dobrze, ale nic poza tym. Tymczasem w czasie rzeczywistym, w Hamburgu młoda
dziewczyna zostaje uznana za zaginioną. To Heike Kleenkamp- córka jednego z
największych wydawców tamtejszej gazety.Po kilku dniach do innej kobiety
dociera tajemnicza paczka. Jej zawartość jest zaskakująca i
przerażająca jednocześnie. To ludzka skóra oprawiona w ramkę, a na niej kilka słów.
Najprawdopodobniej jest to fragment czyjejś powieści. Policja wszczyna
dochodzenie. Okazuje się, że skóra ta należy do poszukiwanej Heike Kleenkamp.
Policja pracuje pełną parą, niestety po kilku dniach znika kobieta, która
otrzymała tajemniczą przesyłkę. W trakcie dochodzenia, coraz bardziej
widoczny staje się związek pomiędzy powieścią Jahn'a a tymi porwaniami. Niespodziewanie stróże prawa znajdują zwłoki kobiety bez kawałka skóry na plecach, przywiązane do drzewa. Czy policji uda się schwytać porywacza,
mordercę? Czy uprowadzone kobiety jeszcze żyją? Kto i dlaczego je porwał?
Osobiście bardzo
lubię kryminały, więc i ta książka także przypadła mi do gustu. Wciąga. Gwarantuję. Czytelnik
przez całą lekturą stara się odgadnąć kim jest morderca? Dzięki kilku rozdziałom,
które opisują dzieje porywacza i jego ofiar, możemy poznać uczucia kobiet, ich
reakcje na to ,co im się przytrafiło, emocje, gdy porywacz zadaje im ból.
Te właśnie fragmenty powodują, że nie można oderwać się od tej książki, cały
czas czekając na to, co będzie dalej. Momentami sytuacja robi się wstrząsająca,
odrażająca i wtedy właśnie czekamy na dobre zakończenie. Pojawia się masa
pytań: Kto i dlaczego porwał te kobiety? Czy są jeszcze inne nieznane
dotychczas ofiary? Czy uprowadzone kobiety żyją? I przede wszystkim, co
wspólnego z tymi porwaniami ma pisarz Jahn oraz jego powieść? Odpowiedzi są
naprawdę zaskakujące. Interesująca jest także postać samego mordercy. Nie sposób zrozumieć motywy, jakimi kierował się podczas swoich ataków, trudna jest także sama ocena życia i tego, kim tak naprawdę jest ten człowiek. Ciężko mi też ustosunkować się co do stanu zdrowia psychicznego oprawcy. Czy był on świadomy tego, co robił? Szczerze, sama nie wiem.
Pomysł na fabułę jest genialny. Mocne sceny akcji, spora dawka skrajnych emocji i niezliczonej sumy napięć, jakie wywołał u mnie ten kryminał, nieobliczalny morderca i bezsilne ofiary, to przepis na sukces. Ja jestem zachwycona tą lekturą i chętnie sięgną po kolejne pozycje tego autora. Zdecydowanie polecam!
poniedziałek, 20 listopada 2017
Lokatorka- J P Delaney
Przeglądając strony różnych księgarni internetowych, w nowościach często pojawiał się thriller Delaney, który zyskał tytuł bestsellera m.in. w Stanach. Jego pozytywne opinie także skusiły mnie do bliższego zapoznania się z tą książką. Czy moje przemyślenia będą równie przychylne, jak pozostałych czytelników? Zobaczymy.
Jak sam tytuł wskazuje, „Lokatorka” opowiada losy dwóch młodych kobiet, zamieszkujących w niezwykłym domu. Są bardzo do siebie podobne. Obie chciały rozpocząć życie na nowo, gdyż każda z nich doznała jakiejś traumy. Obie ponadto związują się z właścicielem tego domu. Domu, który jest inny niż wszystkie. Taki prosty, surowy, bez zbędnego wyposażenie, ale i niebezpieczny, z nutką tajemnicy w tle. Dodatkowo obowiązuje w nim trudna do zaakceptowania umowa najmu. Istnieje jednak coś, co je różni. Obie kobiety nie wchodzą sobie w drogę, bowiem Emma już nie żyje, a Jane ma szansę ocalić swoje życie i poznać sekret dotyczący tego budynku i ich lokatorów. Czy jej się to uda? Czy będzie w stanie poznać prawdę i jaki ona będzie miała na nią wpływ?
Już kilka razy spotkałam się z książką, która opisuje dany element z perspektywy różnych ludzi i często na różnych płaszczyznach czasowych. I tak jest tutaj. Rozdziały podzielone są na narracje Emmy i jej życia w owym domu w czasie przeszłym, oraz na opisy Jane z casu teraźniejszego. I śmiało mogę powiedzieć, iż taka forma bardzo mi odpowiada i jest niezwykle ciekawa. Pełno jest tutaj gwałtownych zwrotów akcji, które ciągle mieszają czytelnikowi w głowie. Toteż trudno jest się trzymać jednej wersji wydarzeń, jakie miały miejsce w tej książce. I mam wrażenie, że taki właśnie był zamiar autora. W tej powieści Delaney skrupulatnie obnaża sekrety prywatności dwóch głównych bohaterek. I to dzięki tym tajemnicom ta książka jest naprawdę dobra. Posiada duszę, która wciąga, aż do samego końca i nie da o sobie zapomnieć. Ten psychologiczny thriller jest niezwykle interesujący, napawający dreszczami, gdyż skupia się nad moralnymi dylematami, która stale towarzyszą nam podczas życia. To często wybór, który jest niemożliwy pod kontem dobrych i złych stron. Autor ani na chwile nie da odpocząć swojemu czytelnikowi, a samo zakończenie jest niezwykle zaskakujące, gdyż nie dochodzi do takiego happy endu, jaki można by samemu wysunąć, podczas tej lektury. Chętnie ponownie sięgnę po kolejne pozycje tego autora.
piątek, 17 listopada 2017
GAYLE FORMAN " ZOSTAŃ, JEŚLI KOCHASZ"
Gdy za oknem chłodno i deszczowo, nie pozostaje mi nic innego, jak rozpalić w kominku, zaparzyć aromatyczną kawę i nakryć się kocem. W rękach zaś trzymać książkę, która ukoi nerwy po całym tygodniu pracy. Najlepiej taką, która jest o prawdziwej sile miłości.
Do takich właśnie pozycji można zaliczyć światowy bestseller Formana, na podstawie którego powstał film o identycznym tytule." Zostań, jeśli kochasz" to niezwykle wzruszająca historia młodej dziewczyny, która z dnia na dzień traci najbliższą rodzinę. Dotychczas radosna, szczęśliwa Mia, u boku której stoi przystojny chłopak, najlepsza przyjaciółka oraz kochający rodzice wraz z młodszym bratem, po ogromnej tragedii, w której ginie rodzina, a ona cudem unika śmierci, musi zmierzyć się z własnym bólem, lękami i pragnieniami. Będąc w stanie dziwnego zawieszenie miedzy życiem, a śmiercią, przygląda się wszystkiemu z boku, obserwując walkę lekarzy o jej zdrowie, reakcje najbliższych oraz ich próby wspierania jej samej, nieprzytomnej, leżącej na szpitalnym łóżku. Czy Mia będzie w stanie podjąć najważniejszą decyzję w swoim życiu? Decyzję, która dotyczy jej życia? Czy jednak będzie chciała odejść i udać się tam, gdzie czekają na nią rodzice i brat?
Rzadko kiedy zdarza mi się wzruszyć nad powieścią, którą właśnie czytam. A tak było dokładnie w tym przypadku. Mimo, że akcja nie jest zbyt szybka i dramatyczna, prócz początkowego zdarzenia, który nadaje sens tej książki, nie zabraknie tutaj emocji, chwytających czytelnika za serce. Zawarty w niej obraz dramatycznej walki z własnymi uczuciami, pragnieniami, i tym, co będzie najlepsze dla samej głównej bohaterki, wpływa na charakter tej książki. To także niezwykle wzruszający obraz rodziny, przyjaciół, ich więzi, motywacji i wspólnej miłości do Mii, którzy za wszelką ceną pragną, by ta do nich wróciła. Ten melodramat Formana to doskonała lektura na samotne weekendy. Gdy już raz po nią sięgniesz, nie oderwiesz się, póki nie zapoznasz się z ostatnim rozdziałem. Styl, w jakim jest napisana, tak prosty, a zarazem tak emocjonalny sprawia, ze czytanie tej powieści staje się ogromną przyjemnością. To dzięki takim właśnie książkom, jesteśmy w stanie w pełni docenić własne życie oraz osoby z najbliższego nam otoczenia. Pokazują nam, jak niewiele trzeba, by bezpowrotnie stracić to, co mamy. Należy czerpać jak najwięcej radości, z tego co osiągnęliśmy, kim jesteśmy, jakim ludźmi się otaczamy, zamiast narzekać na wszystko dookoła.
Do takich właśnie pozycji można zaliczyć światowy bestseller Formana, na podstawie którego powstał film o identycznym tytule." Zostań, jeśli kochasz" to niezwykle wzruszająca historia młodej dziewczyny, która z dnia na dzień traci najbliższą rodzinę. Dotychczas radosna, szczęśliwa Mia, u boku której stoi przystojny chłopak, najlepsza przyjaciółka oraz kochający rodzice wraz z młodszym bratem, po ogromnej tragedii, w której ginie rodzina, a ona cudem unika śmierci, musi zmierzyć się z własnym bólem, lękami i pragnieniami. Będąc w stanie dziwnego zawieszenie miedzy życiem, a śmiercią, przygląda się wszystkiemu z boku, obserwując walkę lekarzy o jej zdrowie, reakcje najbliższych oraz ich próby wspierania jej samej, nieprzytomnej, leżącej na szpitalnym łóżku. Czy Mia będzie w stanie podjąć najważniejszą decyzję w swoim życiu? Decyzję, która dotyczy jej życia? Czy jednak będzie chciała odejść i udać się tam, gdzie czekają na nią rodzice i brat?
Rzadko kiedy zdarza mi się wzruszyć nad powieścią, którą właśnie czytam. A tak było dokładnie w tym przypadku. Mimo, że akcja nie jest zbyt szybka i dramatyczna, prócz początkowego zdarzenia, który nadaje sens tej książki, nie zabraknie tutaj emocji, chwytających czytelnika za serce. Zawarty w niej obraz dramatycznej walki z własnymi uczuciami, pragnieniami, i tym, co będzie najlepsze dla samej głównej bohaterki, wpływa na charakter tej książki. To także niezwykle wzruszający obraz rodziny, przyjaciół, ich więzi, motywacji i wspólnej miłości do Mii, którzy za wszelką ceną pragną, by ta do nich wróciła. Ten melodramat Formana to doskonała lektura na samotne weekendy. Gdy już raz po nią sięgniesz, nie oderwiesz się, póki nie zapoznasz się z ostatnim rozdziałem. Styl, w jakim jest napisana, tak prosty, a zarazem tak emocjonalny sprawia, ze czytanie tej powieści staje się ogromną przyjemnością. To dzięki takim właśnie książkom, jesteśmy w stanie w pełni docenić własne życie oraz osoby z najbliższego nam otoczenia. Pokazują nam, jak niewiele trzeba, by bezpowrotnie stracić to, co mamy. Należy czerpać jak najwięcej radości, z tego co osiągnęliśmy, kim jesteśmy, jakim ludźmi się otaczamy, zamiast narzekać na wszystko dookoła.
środa, 15 listopada 2017
CAMILLA LÄCKBERG „NIEMIECKI BĘKART”
Pod koniec zeszłego roku, natrafiłam na jedną
z powieści Läckberg o przygodach we Fjällbace. Tamtejsze tajemnice tak mnie
oczarowały, że oczywiści przypadła mi ona do gustu. I tak zaczęła się moja
przygoda z książkami tejże właśnie autorki.
W tym przypadku „Niemiecki
bękart” to już piąty tom tej sagi. Ponownie mamy styczność z historiami w dwóch
różnych aspektach czasowych. Co sprawia, że fajnie się czyta tego typy
kryminały. Teraźniejszość. Dwoje
młodych chłopców włamuje się do domu starszego mężczyzny, pod jego domniemaną
nieobecność, który słynie on z zamiłowania do pamiątek wojennych. W momencie,
gdy przekraczają próg owego domu, do ich nozdrzy dociera okropny fetor. Na podłodze
pełno martwych much, a w głównym gabinecie mnóstwo latających owadów. Tam też dokonują strasznego odkrycia: właściciel tego
domu nie żyje. Zawiadomiona przez chłopców policja, po wstępnych oględzinach, podejrzewa morderstwo, a denat nie żyje już od
dłuższego czasu. Jak się okazuje był to Erik Frankel, dawny przyjaciel matki
jednej z głównych bohaterek. Rozpoczyna się dochodzenie.
Tymczasem Erika
Falck porządkuje strych, w międzyczasie pisząc kolejną powieść. W starej
skrzyni znajduje kilka bardzo interesujących rzeczy po matce. Należą do nich: malutki,
dziecięcy, kaftanik, stary , hitlerowski medal oraz kilka pamiętników. Nie
zastanawiając się ani chwili dłużej, pisarka postanawia poszperać trochę w
przeszłości swojej rodziny. Odnajduje dawnych przyjaciół Elsy, z których dwójka
zostaje zamordowana w odstępie paru tygodni. I tu zaczyna się kolejny wątek tej
powieści, a dotyczy on przeszłości matki Eriki. To czasy, gdy Elsy miała
kilkanaście lat, była radosną, zdrową, troskliwą dziewczyną, czyli zupełnie
inną niż znały ją jej własne córki. Tutaj dowiemy się co takiego się wydarzyło,
co miało wpływ na zmianę zachowania Elsy. Co oznaczał ten medal? Czyj był ten
malutki kaftanik?
Bardzo lubię ten
cykl powieści Läckberg, gdyż potrafi ona trzymać czytelnika w napięciu. Jednak
ta część wydała mi się najmniej ciekawa, brak jej nagłych zwrotów akcji, mam
także wrażenie, iż najważniejszym, elementem tej powieści jest przeszłość Elsy,
a nie teraźniejszość. Dla mnie osobiście ta lektura to pewnego rodzaju element,
służący uspokojeniu czytelnika, uśpieniu jego czujności właśnie w tym momencie,
po to, aby następna część dodała nam kopa. Coraz bardziej intrygująca jest
postać Eriki Falck, która coraz śmielej prowadzi własne dochodzenia w sprawach
owych morderstw, przez co często popada w liczne tarapaty. Ryzykuje w ten
sposób nie tylko swoje zdrowie, ale i życie najbliższych, co czasami staje się wręcz
denerwujący i irytujące. W innych zaś momentach, dodaje książce atrakcyjności.
Choć na dłuższą metę stanie się to męczące dla czytelnika. Umieszczenie wszystkich
morderstw w jednym miasteczku, powoduje u mnie wrażenie, że jest to jedna
wielka kolebka zbrodni. Tam nie można czuć się bezpiecznie. Trochę tego wszystkiego
za dużo, jak na jeden teren i jak dla mnie.
poniedziałek, 13 listopada 2017
BRIAN FREEMAN "LODOWATA PUSTKA"
Skoro jest poniedziałek, to czas na dobry kryminał, by w ten sposób z energią zacząć nowy tydzień. Jako że bardzo lubię czytać, a większość książek, z którymi się mogę bliżej zapoznać, pochodzi z mojej miejskiej biblioteki, tak i w tym przypadku nie było wyjątku. Ciekawa kolorystycznie okładka oraz interesujący zarys historii na końcu powieści sprawił, iż zapragnęłam ją mieć. Szczególnie, że autorem jest słynny, amerykański specjalista od horrorów, Brian Freeman. A teraz kilka słów o tym, czego dotyczy ta książka.
Duluth w Minnesocie. Pewnej nocy, detektyw Jonathan Stride, znajduje w swoim domu 16-letnią dziewczynę. Przerażona, naga i zmarznięta uciekinierka, schowała się w szafie. Okazuje się, że jest to Catalina Mateo, córka byłej znajomej policjanta. W trakcie rozmowy tych dwojga, na światło dzienne wychodzą zaskakujące fakty z życia dziewczyny. A najważniejsze jest to, że grozi jej ogromne niebezpieczeństwo. Ze względu na dawne czasu, Jonathan postanawia pomóc Cat. Mimo tego kim jest i jak dotychczas żyła( była bezdomną prostytutką), w oczach detektywa jest ona wiarygodnym świadkiem. Z czasem sprawy zaczynają przybierać niekorzystny obrót. Giną kolejne osoby z ich otoczenia. Zaś policja ma wątpliwości, co do niewinności Cataliny. Kto więc jest sprawcą tych morderstw? Czy Młoda dziewczyna zdoła uciec swojemu oprawcy?
Czy decyzja o wypożyczeniu tego kryminału była słuszna?Oczywiście, że tak. Ani przez moment nie rozczarowałam się tą pozycją. Już od samego początku bardzo wciągnęła mnie ta książka. Interesujący okazała się każdy szczegół z życia głównej bohaterki oraz jej dalsze losy. Niezwykle intrygujące było to, że pomimo trudnych doświadczeń życiowych, ta dziewczyna nie poddała się, z całych sił walcząc o swoje życie. Tragedia, jaką przeżyła w wieku kilku lat, wzmocniła jej charakter i wolę przetrwania. Do samego ko}ca nie mogłam odgadnąć kim jest morderca i jakie miał motywy, by chcieć zabić Cat. I przyznam szczerze, że rozwiązanie ogromnie mnie zdziwiło. Tym bardziej, że osoba ta doskonale się kamuflowała. Ostatecznie nie można nikogo oceniać po okładce. A to, co się kryje w głębi duszy, często nie współgra z tym, co widzimy.
Ta bardzo interesująca historia głównej bohaterki sprawiała, ze książkę czytało się bez wytchnienia. Niezwykle wciągająca, pełna napięcia powieść, to idealna pozycja na rozpoczęcie nowego tygodnia. Gwarantuję silną dawkę pozytywnych emocji i energii do dalszego działania.
Duluth w Minnesocie. Pewnej nocy, detektyw Jonathan Stride, znajduje w swoim domu 16-letnią dziewczynę. Przerażona, naga i zmarznięta uciekinierka, schowała się w szafie. Okazuje się, że jest to Catalina Mateo, córka byłej znajomej policjanta. W trakcie rozmowy tych dwojga, na światło dzienne wychodzą zaskakujące fakty z życia dziewczyny. A najważniejsze jest to, że grozi jej ogromne niebezpieczeństwo. Ze względu na dawne czasu, Jonathan postanawia pomóc Cat. Mimo tego kim jest i jak dotychczas żyła( była bezdomną prostytutką), w oczach detektywa jest ona wiarygodnym świadkiem. Z czasem sprawy zaczynają przybierać niekorzystny obrót. Giną kolejne osoby z ich otoczenia. Zaś policja ma wątpliwości, co do niewinności Cataliny. Kto więc jest sprawcą tych morderstw? Czy Młoda dziewczyna zdoła uciec swojemu oprawcy?
Czy decyzja o wypożyczeniu tego kryminału była słuszna?Oczywiście, że tak. Ani przez moment nie rozczarowałam się tą pozycją. Już od samego początku bardzo wciągnęła mnie ta książka. Interesujący okazała się każdy szczegół z życia głównej bohaterki oraz jej dalsze losy. Niezwykle intrygujące było to, że pomimo trudnych doświadczeń życiowych, ta dziewczyna nie poddała się, z całych sił walcząc o swoje życie. Tragedia, jaką przeżyła w wieku kilku lat, wzmocniła jej charakter i wolę przetrwania. Do samego ko}ca nie mogłam odgadnąć kim jest morderca i jakie miał motywy, by chcieć zabić Cat. I przyznam szczerze, że rozwiązanie ogromnie mnie zdziwiło. Tym bardziej, że osoba ta doskonale się kamuflowała. Ostatecznie nie można nikogo oceniać po okładce. A to, co się kryje w głębi duszy, często nie współgra z tym, co widzimy.
Ta bardzo interesująca historia głównej bohaterki sprawiała, ze książkę czytało się bez wytchnienia. Niezwykle wciągająca, pełna napięcia powieść, to idealna pozycja na rozpoczęcie nowego tygodnia. Gwarantuję silną dawkę pozytywnych emocji i energii do dalszego działania.
piątek, 10 listopada 2017
KATARZYNA BERENIKA MISZCZUK " ŻERCA"
Nie tak dawno w moje ręce trafił pierwszy tom cyklu " Kwiat paproci" Miszczuk. I choć nie jest to gatunek literacki, za jakim ogólnie przepadam, ta książka również przypadła mi do gustu. Podobnie zresztą jak jej kolejne części. Więc jak przystało na zgorzałą czytelniczkę, gdy tylko nadeszła okazja na przeczytanie trzeciego już tomu tej serii, ani chwili się nie wahałam. Zanim jednak znalazłam odrobinę czasu, by moc zapoznać się z treścią "Żercy", minęło kilka tygodni. Ale warto było czekać.
W Bielinach Kupalnocka powoli już odchodzi w zapomnienie, ale nie dla wszystkich. Niektórzy muszą zmagać się z jej tragicznymi skutkami. I choć tajemniczy kwiat paproci przestał istnieć, nie wszystko wróciło do wcześniejszego stanu rzeczy. Gosia ,zamiast spędzać czas u boku ukochanego mężczyzny, musi ponownie zmierzyć się z nieprzychylnymi jej bogami, którzy mają wobec niej zacne plany. Na domiar złego Mieszko znika, by zamknąć swoją przeszłość, a Jaga musi pochować swego męża. Wraz z nowo przybyłym, młodym mężczyzną, który ma zająć miejsce starego żercy, we wsi ktoś poluje na istoty pozaziemskie. A główna podejrzaną staje się młoda szeptucha. Czy uda jej się zyskać przychylność stworzeń nie z tego świata? Czy ponownie grozi jej niebezpieczeństwo? Czy Mieszko wróci i Gosia będzie z nim szczęśliwa? Przeczytaj , a poznasz odpowiedzi na te i wiele innych pytań.
Już od samego początku powieść tą czyta się łatwo i bardzo przyjemnie. Od pierwszych stron wciąga czytelnika w świat dawnych bóstw, magii, a także nie stroni od sporych dawek humoru. Głowna bohaterka, pomimo wydarzeń, które niejedną osobę pogrążyłyby w rozpaczy, nadal jest pełna sił, nieokiełzana i wybuchowa, przez co stale przysparza sobie coraz więcej problemów. To z kolei dodaje książce większego zainteresowania oraz aury tajemniczości. Dodając do tego elementy magii oraz przeróżne specyfiki Baby Jagi z apteczki i ich zastosowanie, nie może z tego nie wyniknąć coś, co nie wywołałoby uśmiechu na twarzy czytelnika.Gdy za oknem deszczowa aura, to ta lektur jest idealna na właśnie takie wieczory. Pełno w niej kolorowych obrazów, radości i miłości, co dodaje jej charakteru. Ten stworzony przez autorkę, niezwykły świat na wsi, może wywołać tęsknotę za zwykłym, prostym, ale jakże barwnym życiem. To coś na kształt bajki, ale wyłącznie dla dorosłych. Cała ta książka, podczas czytania, spowodowała u mnie spokój i radość. Pomogła odetchnąć po całym dniu, gdzie wszechobecne były dzieci i wszelki hałas z nimi związany, tak męczący, ale i ukochany. Podobnie jak pozostałe części, "Żerca" to powieść idealna na relaks, dlatego polecam i nie mogę doczekać się ostatniej już części tej sagi.
W Bielinach Kupalnocka powoli już odchodzi w zapomnienie, ale nie dla wszystkich. Niektórzy muszą zmagać się z jej tragicznymi skutkami. I choć tajemniczy kwiat paproci przestał istnieć, nie wszystko wróciło do wcześniejszego stanu rzeczy. Gosia ,zamiast spędzać czas u boku ukochanego mężczyzny, musi ponownie zmierzyć się z nieprzychylnymi jej bogami, którzy mają wobec niej zacne plany. Na domiar złego Mieszko znika, by zamknąć swoją przeszłość, a Jaga musi pochować swego męża. Wraz z nowo przybyłym, młodym mężczyzną, który ma zająć miejsce starego żercy, we wsi ktoś poluje na istoty pozaziemskie. A główna podejrzaną staje się młoda szeptucha. Czy uda jej się zyskać przychylność stworzeń nie z tego świata? Czy ponownie grozi jej niebezpieczeństwo? Czy Mieszko wróci i Gosia będzie z nim szczęśliwa? Przeczytaj , a poznasz odpowiedzi na te i wiele innych pytań.
Już od samego początku powieść tą czyta się łatwo i bardzo przyjemnie. Od pierwszych stron wciąga czytelnika w świat dawnych bóstw, magii, a także nie stroni od sporych dawek humoru. Głowna bohaterka, pomimo wydarzeń, które niejedną osobę pogrążyłyby w rozpaczy, nadal jest pełna sił, nieokiełzana i wybuchowa, przez co stale przysparza sobie coraz więcej problemów. To z kolei dodaje książce większego zainteresowania oraz aury tajemniczości. Dodając do tego elementy magii oraz przeróżne specyfiki Baby Jagi z apteczki i ich zastosowanie, nie może z tego nie wyniknąć coś, co nie wywołałoby uśmiechu na twarzy czytelnika.Gdy za oknem deszczowa aura, to ta lektur jest idealna na właśnie takie wieczory. Pełno w niej kolorowych obrazów, radości i miłości, co dodaje jej charakteru. Ten stworzony przez autorkę, niezwykły świat na wsi, może wywołać tęsknotę za zwykłym, prostym, ale jakże barwnym życiem. To coś na kształt bajki, ale wyłącznie dla dorosłych. Cała ta książka, podczas czytania, spowodowała u mnie spokój i radość. Pomogła odetchnąć po całym dniu, gdzie wszechobecne były dzieci i wszelki hałas z nimi związany, tak męczący, ale i ukochany. Podobnie jak pozostałe części, "Żerca" to powieść idealna na relaks, dlatego polecam i nie mogę doczekać się ostatniej już części tej sagi.
środa, 8 listopada 2017
TESS GERRITSEN " SKALPEL"
Kilka miesięcy temu po raz pierwszy zetknęłam się z Tess Gerritsen. Jej „Chirurg” od samego początku bardzo mi się spodobał, a gdy doszłam do ostatniej strony, zaczęłam żałować, iż to już koniec. Z niecierpliwością czekałam na swoją kolej w bibliotece, by otrzymać kolejną cześć tej serii. I tak w moje ręce po pewnym czasie trafił „Skalpel”.
Ponownie wracamy do Bostonu, gdzie Hoyt odsiaduje wyrok w więzieniu, a pani detektyw Jane Rizzoli,niedoszła ofiara chirurga, codziennie zmaga się z własnymi demonami z przeszłości. Gdy na terenie miasta zaczyna dochodzić do tajemniczych morderstw na parach małżeńskich, do pracy wkracza właśnie pani detektyw. Jej pierwsze skojarzenia na miejscu zbrodni ściśle związane są z chirurgiem. Ale dlaczego? Przecież on ma wyrok dożywocia w jednym z najbardziej rygorystycznych więzień. Więc kto tak naprawdę stoi za tymi okrutnymi morderstwami? I czy ma on coś wspólnego z Hoyt’em, który po pewnym czasie ucieka na wolność, a jego jedynym celem staje się Jane? Czy kobieta może czuć się bezpiecznie? Czy ponownie wyrwie się ze szponów śmierci? Oraz czy uda jej się odnaleźć mordercę?
Po wstępnym sukcesie „ Chirurga”, jego kontynuacja była dla mnie czymś oczekiwanym. I ponownie się nie zawiodłam, choć szału nie ma . Jest tu znacznie mniej scen makabrycznych zbrodni, które nadawały wcześniej charakter grozy i sporo napięcia. To tak, jakby ktoś częściowo ocenzurował tą powieść, ale tylko miejscami. Wątek kryminalny w tej części jest bardziej o podłożu psychologicznym, gdyż cały czas mamy do czynienia z problemami jednej z głównych postaci, czyli pani detektyw. Czy to początek paranoi? Po tej książce spodziewała się czegoś więcej. Przede wszystkim dłuższej sceny walki pani detektyw z jej prześladowcą, gdyż wydawało mi się to całym sensem tej części. No cóż.W tym momencie trochę się zawiodłam. Według mnie ta książka to kryminał psychologiczny , w którym odbywa się zabawa w kotka i myszkę, pomiędzy ofiarą a napastnikiem. W ten sposób autor pokazuje, iż nawet osoby uchodzące za silne i zrównoważone, po takich przeżyciach także potrzebują pomocy innych, ponieważ same często borykają się z poważnymi problemami. A nam zdarza się tego nie zauważać, ale czy nie robimy tego świadomie. A co się tyczy mordercy, to nie sposób zrozumieć jego zafascynowanie krwią i śmiercią, ale śmiało można stwierdzić, iż nie była to osoba zdrowa psychicznie,aczkolwiek inteligentna. Bynajmniej mam taką nadzieję. Pomimo kilku niesmaków, ten kryminał bardzo przyjemnie się czytało. Prosty język, rozdziały poprzeplatane, także pomiędzy narrację mordercy, to niezwykle interesująca forma. Czy sięgnę po kolejne pozycje tej autorki? Zdecydowanie tak.
Ponownie wracamy do Bostonu, gdzie Hoyt odsiaduje wyrok w więzieniu, a pani detektyw Jane Rizzoli,niedoszła ofiara chirurga, codziennie zmaga się z własnymi demonami z przeszłości. Gdy na terenie miasta zaczyna dochodzić do tajemniczych morderstw na parach małżeńskich, do pracy wkracza właśnie pani detektyw. Jej pierwsze skojarzenia na miejscu zbrodni ściśle związane są z chirurgiem. Ale dlaczego? Przecież on ma wyrok dożywocia w jednym z najbardziej rygorystycznych więzień. Więc kto tak naprawdę stoi za tymi okrutnymi morderstwami? I czy ma on coś wspólnego z Hoyt’em, który po pewnym czasie ucieka na wolność, a jego jedynym celem staje się Jane? Czy kobieta może czuć się bezpiecznie? Czy ponownie wyrwie się ze szponów śmierci? Oraz czy uda jej się odnaleźć mordercę?
Po wstępnym sukcesie „ Chirurga”, jego kontynuacja była dla mnie czymś oczekiwanym. I ponownie się nie zawiodłam, choć szału nie ma . Jest tu znacznie mniej scen makabrycznych zbrodni, które nadawały wcześniej charakter grozy i sporo napięcia. To tak, jakby ktoś częściowo ocenzurował tą powieść, ale tylko miejscami. Wątek kryminalny w tej części jest bardziej o podłożu psychologicznym, gdyż cały czas mamy do czynienia z problemami jednej z głównych postaci, czyli pani detektyw. Czy to początek paranoi? Po tej książce spodziewała się czegoś więcej. Przede wszystkim dłuższej sceny walki pani detektyw z jej prześladowcą, gdyż wydawało mi się to całym sensem tej części. No cóż.W tym momencie trochę się zawiodłam. Według mnie ta książka to kryminał psychologiczny , w którym odbywa się zabawa w kotka i myszkę, pomiędzy ofiarą a napastnikiem. W ten sposób autor pokazuje, iż nawet osoby uchodzące za silne i zrównoważone, po takich przeżyciach także potrzebują pomocy innych, ponieważ same często borykają się z poważnymi problemami. A nam zdarza się tego nie zauważać, ale czy nie robimy tego świadomie. A co się tyczy mordercy, to nie sposób zrozumieć jego zafascynowanie krwią i śmiercią, ale śmiało można stwierdzić, iż nie była to osoba zdrowa psychicznie,aczkolwiek inteligentna. Bynajmniej mam taką nadzieję. Pomimo kilku niesmaków, ten kryminał bardzo przyjemnie się czytało. Prosty język, rozdziały poprzeplatane, także pomiędzy narrację mordercy, to niezwykle interesująca forma. Czy sięgnę po kolejne pozycje tej autorki? Zdecydowanie tak.
poniedziałek, 6 listopada 2017
TESS GERRITSEN „ CHIRURG”
Ta książka
zupełnie przypadkowo została przeze mnie odkryta w labiryncie półek w tutejszej
bibliotece. Nie należy ona do nowości, toteż nie cieszy się obecnie tak wielkim
zainteresowaniem, jednak nie znaczy to, że nie warto po nią
sięgnąć.
„ Chirurg” to
genialny thriller medyczny Tess Gerritsen, która największą popularność zdobyła
właśnie dzięki takim pozycjom. Główne miejsce akcji to Boston, gdzie dochodzi do brutalnych morderstw na młodych
kobietach. „Chirurg”, bo tak nazywa owego przestępcę policja, porywa i więzi dziewczyny, trzymając je przez pewien czas pod wpływem środków odurzających.
W końcowym efekcie, gdy mężczyzna czuje się już zaspokojony i spełniony, bez
jakichkolwiek znieczuleń okalecza je, wycinając im macice, a następnie podcina gardła. Bostońska
policja znajduje szereg powiązań z morderstwami sprzed
kilku lat. Wówczas jedyną ocalałą osobą, była Cathrine Cordell, która obecnie
jest doktorem w tutejszym szpitalu.
Dzięki jej pomocy, na światło dzienne wychodzą pewne fakty. Otóż
wszystkie wcześniejsze ofiary makabrycznych zbrodni, zostały w przeszłości
zgwałcone. Czy sprawcą teraźniejszych morderstw jest ta sama osoba? Czy może
jest to ktoś, kto naśladuje dawne zbrodnie? A może to ktoś zupełnie obcy? Czy
doktor Cordell może nadal czuć się bezpiecznie?
Ostatnio przeczytałam kilka dobrych i mocnych thrillerów,
jednak książka Tess figuruje w czołówce najlepszych. Dla mnie
świetny kryminał = przemoc, krew, brutalny morderca i spora
dawka adrenaliny. I tak jest właśnie w przypadku „Chirurga”. Powieść Gerritsen jest bardzo interesująca, ale wydaje mi się, że przeznaczona jest dla ludzi o mocnych nerwach, gdyż zawarte opisy zbrodni
są naprawdę szokujące. Cały czas książka trzyma w ogromnym napięciu i
powoduje dreszcze. To także genialny, ale i prosty opis licznych zabiegów medycznych,
skomplikowanych operacji, dzięki którym nawet w znikomy sposób możemy poznać
wewnętrzny świat szpitali i lekarzy. Zwiększa to atrakcyjność tego kryminału.
Szokująca jest tutaj postać sprawcy tych
morderstw. Osoba z pozoru miła, sympatyczna, koleżeńska okazuje się bestią. Godna podziwu jest postać pani doktor Cordell, która pomimo traumatycznych
przeżyć, osiągnęła tak wiele, stała się kobietą silną, zdeterminowaną. A jak
jest w rzeczywistości? Czy osoby o podobnych przeżyciach są tak samo silne, czy
wręcz uległe, zamknięte w sobie? Jak radzą sobie z dalszym funkcjonowaniem w
życiu? Jedno jest pewne, trzeba takim ludziom pomagać, wspierać i słuchać,
nawet jeśli głośno tego nie mówią. Bo ktoś, kto z pozoru wydaje się nam silną
osobą, wewnątrz może okazać się wrakiem człowieka.
piątek, 3 listopada 2017
MICKEY OKRENT „WELON WERONIKI”
Skoro zbliża się weekend, to zgodnie z moim wcześniejszym założeniem ,czas na szybką, lekką i przyjemną lekturę na chłodne jesienne wieczory. A dzisiaj będzie nią „Welon Weroniki” -debiut Mickey Okrent’a. Ta często recenzowana pozycja na różnych forach,
zyskująca dobrą opinię wśród czytelników, skłoniła mnie do jej wypożyczenia.
Jednak musiałam się na nią trochę naczekać, gdyż była ona bardzo rozchwytywana. Czy warto było tyle czekać? Cz też można było sobie odpuścić? Nie odpowiem, póki w skrócie nie opowiem, czego dotyczy ta książka.
Jest to opowieść o
dwóch zupełnie różnych kobietach, mieszkających z dala od siebie. Justyna jest
singielką, mieszkającą w Polsce, która wychowywała się w rodzinie, gdzie
dziadek był zagorzałym katolikiem, skrywającym pewną tajemnicę. Ojciec kobiety
to alkoholik, a matka to osoba istniejąca jedynie duszą, a nie ciałem. Joan zaś to mężatka, z dwójką dzieci,
mieszkająca w Stanach Zjednoczonych. Mimo, iż wiele lat temu poznała i
pokochała Alena, zawsze czuła, że jest inna niż wszyscy. Jej trudne
dzieciństwo, liczne tajemnice związane z jej rodzicami, sprawiły, iż chciała od
życia czegoś zupełnie odmiennego niż to z czym się stykała za młodu. Obie te
kobiety łączy jednak poczucie nieszczęścia, niespełnienia, braku prawdziwej
miłości. To jest między innymi powodem, dla którego spotykają się zupełnie
przypadkowo na jednej ze stron internetowych i tak nawiązuje się między nimi
nić porozumienia. Czy jest to przyjaźń czy może coś całkiem innego?
Bardzo długo,
podczas czytania tej lektury, nie mogłam się przekonać ku tej powieści. W
prawdzie po pewnym czasie zainteresowała mnie wspólna znajomość tych dwóch kobiet i chętnie
śledziłam jej dalsze biegi, jednak nie jest to książka, która wywołałaby u mnie
zachwyt. Ten debiut to opis trudów dzieciństwa obu bohaterek, fascynacji
religijnych, prób tuszowania prawdy, w celu utrzymania dobrego wizerunku.
Panujące kiedyś poglądy społeczne nie sprzyjały rozwojowi własnej niezależności,
toteż zasłona i przywdziewania mask było wszechobecne w życiu obu bohaterek.
Gdy kobiety dorosły, stały się niezależne i gotowe do walki o własne szczęści,
niszcząc stereotypy dotyczące świętości
małżeństw, gejów, lesbijek, samotnych matek i rozwodów. To walka z
przeciwnościami losu o to by być po prostu sobą. To także próba zyskania
akceptacji wśród najbliższych, bo to, co dla nas jest oczywiste, dla innych
może stać się punktem konfliktów. Jedno jest pewne, każdy zasługuje na miłość i
szczęście.
Mimo wszelkich
moich starań „Welon Weroniki” nie przypadł mi do gustu. Aczkolwiek nie jest on
czymś, co mnie odrzuca. Jest po prostu inny.
Powieść tą czytało mi się łatwo i szybko, choć czasami stawała się nudna
i monotonna. Piękna okładka szybko przykuwała wzrok, jednak treść stała się bez
koloru. Skoro daje ona nam sporo do myślenia o otaczającym na świecie i o
ludziach, o równouprawnieniu, o problemach wszelkich dyskryminacji, a także o
tym kim jesteśmy, a kim tak naprawdę chcielibyśmy być, to jest to dobra lektura na dziś. Bo przecież weekend to nie tylko czas na odpoczynek, ale i na przemyślenia.
poniedziałek, 30 października 2017
GUILLAUME MUSSO „ DZIEWCZYNA Z BROOKLYNU”
„ Dziewczyna z
Brooklynu” Guillaume Musso to jedna z wielu książek, które zyskały wśród
czytelników pozytywne opinie, dlatego postanowiłam powiększyć o ten tytuł swoją
domową biblioteczkę. Czy był to dobry wybór? Ja swoje zdanie na ten temat już
zweryfikowałam, ale najpierw słów kilka, o co tyle szumu.
„Dziewczyna z
Brooklynu” to historia miłosna Anny i
Raphaëla, w której szczęści burzy sekret kobiety sprzed lat. Ona jest lekarką,
on - pisarzem, samotnie wychowującym syna. Wszystko zaczyna się pewnego dnia, gdy
ojciec zabiera swojego chorego syna do szpitala i tam poznaje miłość swojego
życia. Miłość kwitnie, za niecałe 3 tygodnia planowany jest ślub. Pisarz z
ukochaną postanawiają spędzić romantyczny czas na Lazurowym Wybrzeżu. Niestety,
z początku miły wieczór zamienia się w dramat. Raphaël poznaje częściowo
tajemnicę Anny. Wydaje się ona tak traumatyczna, że mężczyzna nie jest w stanie
jej udźwignąć i zwyczajnie ucieka. Po krótkim czasie wraca, ale ukochanej już
nie ma. Znikła bez śladu. Oszołomiony i zdesperowany Raphaël postanawia
odnaleźć Annę. W trakcie prywatnego dochodzenia odkrywa całą prawdę o kobiecie,
którą kocha. Czy uda mu się odnaleźć Anną? Czy nadal będzie w stanie ją kochać
po tym, jak poznał jej mroczne sekrety? Kim tak naprawdę jest Anna i co ukrywa?
Guillaume Musso w skomplikowany
sposób ukazuje z pozoru prostą historię miłosną dwojga ludzi. Cała akcja
powieści opiera się na poszukiwaniach ukochanej, ale najważniejsze jest tutaj
to, czego po drodze dowiaduje się o niej mężczyzna. To także weryfikacja powtarzanej
od wieków prawdy, że prawdziwa miłość jest w stanie przetrwać wszystko. Czy
zawsze?
Powieść Musso to thriller inny niż
wszystkie. Swoją odmiennością całkowicie dezorientuje czytelnika w poznaniu
sensu tej historii. Pisarz połączył tutaj watki miłosne z kryminalnymi, oraz
wzbogacił je o kilka elementów fantasy, co wcale nie było takie proste. Po lekturze
czuję pewien niedosyt. Mimo wszelkich starań autora, mimo genialnego
wykreowania postaci głównej bohaterki, jej traumatycznych przeżyć, walki o
przetrwanie i nowe życie, ta powieść nie wzbudziła u mnie jakiś konkretnych
emocji. Stała się kolejną z książek do przeczytania i odłożenia na półkę. Zdaję
sobie sprawę, że jest to subiektywna opinia, ale na tle dobrych tytułów, które
przeczytałam, duża liczba książek, z którymi mam kontakt, wypada blado.
Was zachęcam, w
miarę możliwości do zapoznania się z treścią „Dziewczyny z Brooklynu”. Istnieje
duże prawdopodobieństwo, że znajdziecie coś, czego ja nie dostrzegłam.
Pozdrawiam i do następnego wpisu
środa, 25 października 2017
Umierasz i cię nie ma – Mariusz Ziomecki
Jako że środa na wiejskiej biblioteczce przeznaczona jest na
ciekawe pozycje, wyszperane w lokalnej bibliotece, dzisiaj króciutka recenzja
debiutanckiej pozycji Mariusza Ziomeckiego.
Małżeństwo emerytowanych policjantów,
licząc na spokojne i sielskie życie, postanawia założyć pensjonat. Budowa
pochłania ogromne sumy pieniędzy, a oszczędności maleją w szybkim tempie. I wtedy
Romek dostaje możliwość zarobienia konkretnych pieniędzy, z tym, że musi zrobić
więcej, niż się spodziewał. Czy tajemnicze zlecenie ma coś wspólnego z
bestialskim morderstwem burmistrza i dwójki młodych ekolożek? Niestety, to
dopiero początek kłopotów Romka i jego rodziny.
„Umierasz i cię nie ma” to pierwsza część
cyklu powieści „Elementy zbrodni”. Po lekturze stwierdzam, że szykuje się
kolejny cykl dobrych, polskich kryminałów. Może sam wątek sensacyjny nie jest
na miarę skandynawskich autorów tego gatunku, ale dużą uwagę przykuwa
interesujący wątek obyczajowy.
Niewielka miejscowość koło Zalewu
Zegrzyńskiego to idealne miejsce do życia dla przyszłych emerytów. Z dala od
zgiełku, pełne pięknych widoków. To także przyjacielskie relacje między mieszkańcami.
Jednak tam, gdzie brak szumu i zgiełku, istnieją okoliczności do robienia
dużych pieniędzy. To z kolei, pokazuje drugą twarz takiej miejscowości, gdzie
korupcja jest codziennością dla lokalnych biznesmenów, polityków i policji. Tam
gdzie władza i pieniądze, tam jest również sex i alkohol. W najgorszych
przypadkach – pedofilia.
Książka jest naprawdę godna polecenia. W
dodatku to nasze polskie współczesne realia.
wtorek, 17 października 2017
Coraz bliżej Święta - czas na dekoracje
Do Świąt jeszcze dużo czasu, ale Zaprawa Company rozpoczęła już przygotowania. Włożyła w to całe serducho i dużo pracy. Owocem tego są klimatyczne, ręcznie robione ozdoby, które wprowadzą do każdego domu świąteczny klimat. Wszystko w całości z drewna. Ręcznie malowane.
Zapraszam na aukcje allegro, gdzie min można je nabyć:
Zapraszam na aukcje allegro, gdzie min można je nabyć:
http://allegro.pl/drewniane-domki-swiateczne-renifer-3-szt-i7001037138.html
http://allegro.pl/drewniane-domki-swiateczne-choinka-3-szt-i7003267704.html
http://allegro.pl/obraz-swiateczny-renifer-zloty-i7003387360.html
http://allegro.pl/obraz-swiateczny-renifer-bialy-i7003497156.html
Już na dniach kolejne przedmioty, bo cały czas tworzymy.
Więcej informacji pod numerem:
48 602 897 387
lub pocztą:
zaprawacompany@gmail.com
lub jak zawsze przez facebook
Więcej informacji pod numerem:
48 602 897 387
lub pocztą:
zaprawacompany@gmail.com
lub jak zawsze przez facebook
poniedziałek, 16 października 2017
Dziewczyna w lodzie - Robert Bryndza
Czytając wcześniej takie książki, jak: „Dziewczynę z pociągu”,
„Dziewczynę w walizce” czy też „Lodowatą pustkę”, nie mogłam odpuścić sobie „Dziewczyny
w lodzie”. Wcześniejsze pozycje przypadły mi do gustu, stąd liczyłam na
powtórkę.
Pewnego mroźnego
dnia, w drodze do pracy, młody chłopak zupełnie przypadkowo odkrywa w
londyńskim parku zwłoki dziewczyny, znajdujące się w zamarzniętym jeziorze. Tutejsza policja po
wstępnych oględzinach, ustala tożsamość kobiety. Okazuje się nią, zaginiona od
kilku dni, poszukiwana Andrea Douglas-Brown, tzw. córka z wyższych sfer. Ta
piękna i młoda kobieta została brutalnie zamordowana. Śledztwo przyjmuje
detektyw Erika Foster, która za wszelką cenę stara się znaleźć sprawcę. Gdy
dochodzi do licznych komplikacji w dochodzeniu, pani detektyw zostaje odsunięta
od śledztwa. Ale nie oznacza to, że sobie odpuszcza. Jest w stanie zaryzykować
zdrowie, życie, reputację i pracę, by tylko schwytać mordercę i poznać prawdę.
Świeżo po lekturze
mogę napisać, że jest to kolejna książka z gatunku kryminału, którą warto
przeczytać. Dużo interesujących
wydarzeń, nagłych zwrotów akcji oraz zaskakująca końcówka to spore plusy. Sama
postać pani detektyw zasługuje na uwagę czytelnika. To kobieta niezwykle
inteligentna, bezkompromisowa, uparta w dążeniu do celu, gotowa poświęcić wiele
w imię prawdy. W książce tej nie zabraknie motywu przemocy, handlu kobietami,
prostytucji, narkotyków, walki między bogatymi i biednymi. A na koniec postać
samego mordercy, który ma wszystko, choć nadal pragnie więcej. A więcej nie
oznacza lepiej. I jakby tego było mało, znajdziemy tam obraz świata, gdzie
na pracę policji, wpływają ci, którzy mają pieniądze. A ich priorytetem nie
zawsze jest prawda. Ważne jest tylko utrzymanie dobrego wizerunku siebie i
własnych interesów.
Sama chętnie przeczytam
dalsze losy pani detektyw, a wam polecam zacząć od „Dziewczyny w lodzie”.
Do następnego i
dobrego tygodnia
Wiejska biblioteczka
Subskrybuj:
Posty (Atom)
"Dom sióstr"- Charlotte Link
Duży, stary dom, stojący gdzieś na uboczu, z dala od wścibskich oczu, otoczony bezkresem pól i lasów, kusi, przyciąga i magnetyzuje...

-
Za każdym razem, gdy sięgam po naszych rodzimych pisarzy, czeka mnie bardzo miłe zaskoczenie, szczególnie jeśli dotyczy to krymina...
-
Duży, stary dom, stojący gdzieś na uboczu, z dala od wścibskich oczu, otoczony bezkresem pól i lasów, kusi, przyciąga i magnetyzuje...